Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

2012/2013 ANWIL WŁOCŁAWEK

Plan stworzony dla włocławskiego klubu w połowie 2012 roku był dobry. Zatrudnić ambitnego i rozwojowego trenera, pozwolić mu zbudować skład na 2-3 lata i stopniowo rosnąć w siłę. Słaby punkt strategii stanowił tylko skromny budżet, który nie pozwalał na popełnienie personalnego błędu, a jak się później okazało, takowy się przytrafił.

Zadanie budowy drużyny postawiono Dainiusowi Adomaitisowi, który sprawdził się jako szkoleniowiec w Słupsku, a do tego utożsamiał się z Włocławkiem. To na Kujawach, na przełomie tysiącleci, stawiał pierwsze kroki w polskiej koszykówce. Nic więc dziwnego, że trener w pierwszej kolejności postawił na tych, dla których Anwil był czymś więcej niż tylko kolejnym pracodawcą: Krzysztofa Szubargę i Seida Hajricia (kontrakt na 3 lata). Do drużyny po kilkuletniej przerwie wrócił Przemysław Frasunkiewicz, a skład uzupełniono Łukaszem Sewerynem, Marcusem Ginyardem, Rubenem Boykinem, Ryanem Wrightem i Tonym Weedenem. Całość miała zostać spięta przez charyzmę Andrzeja Pluty, który wrócił z Radzionkowa, żeby podjąć się roli trenera-asystenta.

Przedsezonowe mecze, choć z wynikami w kratkę, nie znamionowały problemów w zmaganiach ligowych. Zgubna okazała się za to kontuzja Tonego Weedena, która wykluczyła go z większości sparingów. Trener nie zdążył poznać się na indywidualizmie (przez niektórych nazywanym samolubnością) Amerykanina i tę wadę obnażyły dopiero pierwsze mecze w TBL. Anwil zaczął od zwycięstwa, ale w czterech kolejnych spotkaniach zanotował porażki. Nawet wzmocniony obrońcą Arvydasem Eitatuviciusem nie potrafił się przełamać i trener Dainius Adomiaitis bardzo szybko pożegnał się z Włocławkiem.

Miejsce Litwina zajął Serb - Milija Bogicević. Szkoleniowiec pracujący kilka lat wcześniej jako asystent w Anwilu, z miejsca odmienił grę drużyny. Widząc, że ma do dyspozycji koszykarzy bazujących na indywidualnych umiejętnościach, pozwolił im na więcej swobody. Przyniosło to efekt w postaci serii pięciu zwycięstw z rzędu i wyraźnej poprawy atmosfery wokół zespołu. Nowy trener nie poprzestał na zmianach w taktyce i zamieszał również składem. Zwolnieni zostali Ryan Wright i Łukasz Seweryn, a zatrudnieni powracający po roku strzelec Nikola Jovanović, najwyższy koszykarz ligi Adam Łapeta i rezerwowy rozgrywający Nikola Vasojević.

Do końca rundy zasadniczej, a później również w „szóstkach”, Anwil grał nieźle, ale też nie zachwycał. Zapewne mogłoby być lepiej, gdyby nie kontuzje, które trapiły drużynę. Praktycznie przez cały sezon obok ławki rezerwowych musiały być wystawiane dwa-trzy dodatkowe krzesełka dla graczy z urazami. Wielkie znaczenie miała zwłaszcza kontuzja Eitatuviciusa, który brutalnie faulowany w meczu pucharowym ze Śląskiem Wrocław, poważnie uszkodził bark i musiał pauzować aż do decydujących meczów play-off.

Mimo plagi urazów przed ostatnim meczem fazy zasadniczej Anwil miał jeszcze szansę zapewnić sobie korzystne rozstawienie w ćwierćfinałach. Niestety, przegrał z Asseco Gdynia i dwa pierwsze spotkania musiał grać w hali rywala. Sytuacja ta miała jednak słodko-gorzki smak, bo przeciwnik znad morza bardzo odpowiadał Rottweilerom. Osłabieni kłopotami finansowymi potentaci z Gdyni, choć stawiali zacięty opór, to jednak musieli uznać wyższość Anwilu. Po 9 latach hegemonii Asseco, włocławianie odprawili ich z walki o medale. Wygrali ćwierćfinał 3-1, a bohaterem był grający ze złamanym palcem Krzysztof Szubarga. Bolesna kontuzja trzymana była w tajemnicy, a koszykarz, który w tamtym okresie decydował o obliczu drużyny, grał na własne życzenie.

Po wprowadzeniu Anwilu do półfinału „Szubi” musiał jednak odpuścić. Rywal, PGE Turów Zgorzelec, wydawał się poza zasięgiem włocławian i ryzykowanie kalectwem byłoby najgorszym z rozwiązań. Pod nieobecność kapitana wszyscy liczyli na rozwinięcie skrzydeł przez Arvydasa Eitatuviciusa i lepszą grę Tonego Weedena, który swego czasu znakomicie dogadywał się z trenerem Bogiceviciem w Polpharmie. O ile ten pierwszy, mimo że nie był typowym playmakerem, znakomicie pokierował drużyną, a tyle drugi dalej grał bez wyrazu. Na domiar złego, podczas meczu w Zgorzelcu poważnej kontuzji doznał Przemysław Frasunkiewicz. Jeśli dodać do tego, że od kilku tygodni włocławianie występowali bez Adama Łapety (skręcony staw skokowy), to ukaże nam się prawdziwy obraz tamtej drużyny – zdziesiątkowanej, ale walczącej.

W Zgorzelcu Anwil raz przegrał wyraźnie, drugi minimalnie. Wielką niespodziankę sprawił natomiast na inaugurację półfinału we własnej hali. Po znakomitym meczu zdołał wyrwać wygraną i porządnie postraszyć faworyta. Od tej pory, mimo że totalnie przetrzebiony kontuzjami, jawił się jak najgorszy koszmar zawodników spod znaku Tura. W czwartym, jak się okazało, decydującym meczu, kibice obejrzeli walkę totalną. Wrócił Szubarga, drużynę dopingowali kontuzjowani, a kibice byli szóstym graczem na parkiecie. Mobilizacja wystarczyła na to, żeby iść z rywalem łeb w łeb przez 40 minut, a nawet dłużej, bo do rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka. Anwil przegrał ją dwoma punktami, ale za bohaterską postawę nagrodzony został owacją kibiców.

Zgoła odmienne nastoje zapanowały we Włocławku po niespełna dwóch tygodniach, w których Rottweilery zupełnie nie przypominały walecznej drużyny z półfinału. Mimo, że rywal w tzw. Małym Finale znajdował się w ich zasięgu, przegrały dwa razy i ostatecznie zajęły czwarte miejsce. Symboliczny puchar odebrany z rąk prezesa TBL nie cieszył nikogo, bo dla Anwilu sezon skończył się na półfinale.

Od zdecydowanie pozytywnej oceny sezonu 2012/2013 dzielił Anwil Włocławek zaledwie jeden krok – starcie o brąz. Do tego momentu osłabiona drużyna robiła więcej niż było w jej mocy i taką warto by ją zapamiętać. Dobre występy w Pucharze Polski (choć bez awansu do Final Four) i heroiczna walka w półfinale mistrzostw Polski musiały wystarczyć kibicom w dziesiątą rocznicę od zdobycia złotych medali i dwudziestą od pierwszego wicemistrzostwa dla Włocławka.

Miejsce po sezonie: 4

Miejsce po rundzie zasadniczej (bilans): 5 (18/14)

Zespół: Mateusz Bartosz, Ruben Boykin, Arvydas Eitutavicius, Przemysław Frasunkiewicz, Marcus Ginyard, Seid Hajrić, Bartosz Jankowski, Nikola Jovanović, Adam Łapeta, Kamil Maciejewski, Łukasz Seweryn, Dawid Słupiński, Michał Sokołowski, Krzysztof Szubarga, Nikola Vasojević, Adrian Warszawski, Tony Weeden, Ryan Wright.

Trenerzy: Dainius Adomaitis, Krzysztof Szablowski (obaj do końca września 2012), Milija Bogicević, Marcin Woźniak, Andrzej Pluta

Stoją od lewej: Dominik Narojczyk, Hubert Śledziński, Adrian Warszawski, Ruben Boykin, Seid Hajrić, Adam Łapeta, Mateusz Bartosz, Nikola Jovanović, Dawid Słupiński, Marcin Woźniak, Andrzej Pluta

Siedzą od lewej: Marcus Ginyard, Michał Sokołowski, Nikola Vasojević, Krzysztof Szubarga, Milija Bogicević, Tony Weeden, Arvydas Eitutavicius, Bartosz Jankowski, Przemysław Frasunkiewicz