2024/2025 ANWIL WŁOCŁAWEK
Sezon 2024/2025 był dla Anwilu Włocławek nowym otwarciem. Poprzednie rozgrywki wzbudziły spory niedosyt, wszak drużyna będąc na pierwszym miejscu po rundzie zasadniczej odpadła już na etapie ćwierćfinału. Z tego powodu zakończono współpracę z trenerem Przemysławem Frasunkiewiczem.
Niedługo po ostatnim meczu sezonu klub ogłosił rozpoczęcie kooperacji z Bronisławem Wawrzyńczukiem, który objął stanowisko Konsultanta ds. sportowych. Jego zadaniem była pomoc w rekrutacji trenera, a następnie budowie składu.
Pod koniec czerwca ogłoszono, że stery nad drużyną przejmie Selcuk Ernak. Turecki szkoleniowiec miał duże doświadczenie - w karierze prowadził zespoły z Euroligi czy Eurocupu, był asystentem w kadrze Chin. Choć w realiach ligowych nie pracował nigdy poza Turcją, przemawiały za nim charyzma i znajomość rynku.
Po poprzednich rozgrywkach w składzie pozostali jedynie Kamil Łączyński, Bartosz Łazarski i Luke Petrasek. Pierwszym transferem - na otwarcie lipca - był powrót Krzysztofa Sulimy. Doświadczony podkoszowy po tygodniu otrzymał zagraniczne wsparcie. Angaż młodego Justina Turnera, bo o nim mowa, był niespodzianką dla kibiców. Kolejny podpis złożył złoty chłopak z 2019 roku - Michał Michalak. Dzień później do reprezentanta Polski dołączył Karol Gruszecki, następnie Ryan Taylor… Karuzela rozkręciła się na dobre.
Ostatnim transferem był Emmanuel Akot, który miał wesprzeć ekipę na skrzydle. Jak się okazało, już na początku sezonu opuścił jednak Włocławek z powodu odnowienia się jego urazu z przeszłości.
Początek rozgrywek w wykonaniu Rottweilerów był ekscytujący. Wygrana 97:70 na inaugurację z zielonogórzanami, następnie solidne zwycięstwo (pierwsze w domu) z Dzikami Warszawa, moc w Słupsku, rewanż nad stargardzianami, thriller w Ostrowie Wielkopolskim, mecz-petarda w Sopocie, derby, wygrana po dogrywce z Legią, pokazanie klasy w starciu z wałbrzyskim beniaminkiem i gliwiczanami… Anwil Włocławek rozpoczął sezon od bilansu 10:0. Od pierwszej kolejki przewodził w tabeli, po kilku spotkaniach już samodzielnie.
Trener Selcuk Ernak przed sezonem zapowiadał, że tylko mistrzostwo sprawi, iż na koniec rozgrywek wszyscy będą zadowoleni. Pierwsze tygodnie upewniły kibiców, że walka o złoto jest w zasięgu ekipy.
Koniec roku przyniósł lekką zadyszkę. Świąteczne porażki z AMW Arką Gdynia i WKS-em Śląskiem Wrocław były znakiem ostrzegawczym. Choć później ekipa zwyciężyła trzy spotkania z rzędu, potem niespodziewanie uległa przed własną publicznością Orlenowi Zastalowi. Za moment włocławscy fani przeżyli prawdziwy rollercoaster emocjonalny - Anwil zafundował im bowiem trzy dogrywki z rzędu. Co ciekawe, wszystkie zwycięskie!
Ostatnia przypadła na Pekao S.A. Puchar Polski. Rottweilery pokonały wrocławian w ćwierćfinale, a następnie stoczyły niesamowity bój z Kingiem Szczecin. Mimo szalonego powrotu i zniwelowania sporej różnicy, przez błędy i nieskuteczność w końcówce ich udział w turnieju dobiegł końca.
Niedługo przed samym Pucharem Polski zakończyła się także przygoda włocławian w FIBA Europe Cup. W przypadku europejskich pucharów można mówić o niedosycie. Anwil zaczął fazę grupową od pewnej wygranej nad BC Dnipro (114:71). Później jeszcze raz pokonał Ukraińców i dwukrotnie Sporting CP, ale (choć za każdym razem był blisko) musiał uznać wyższość Banco di Sardegna Sassari. W drugiej rundzie ekipa przegrała na start z MHP RIESEN Ludwigsburg i (niespodziewanie) Spirou Basket, co znacząco utrudniło sytuację. Jeszcze przed ostatnią kolejką Rottweilery miały szansę na awans do ćwierćfinału - konieczne było wysokie zwycięstwo na wyjeździe. Fribourg Olympic postawił jednak twarde warunki i nie pozwolił włocławianom przechylić szali na ich stronę (101:107).
Anwilowi pozostała więc „tylko” rywalizacja na ligowym podwórku. Organizacja zapewniła zespołowi komfortowe warunki, by włączyć się w wyścig po tytuł. Po odejściu Emmanuela Akota do ekipy dołączył Ronald Jackson Jr. Mimo kilku przebłysków nie był wzmocnieniem na miarę oczekiwań - jego miejsce po kilku miesiącach zajął Deane Williams. Brytyjczyk dawał potrzebną energię, zaangażowanie i miał coś, co włocławscy kibice kochają - umiejętność do robienia widowiskowych wsadów oraz bloków.
Kolejnym wzmocnieniem był angaż P.J. Pipesa. Amerykański obwodowy miał wspomóc drużynę wobec problemów Luke’a Nelsona. Brytyjczyk w trakcie rozgrywek często zmagał się z urazami i nie mógł złapać odpowiedniego rytmu. Amerykanin zaliczył świetny debiut i choć później nie imponował wysoką formą, pomagał zespołowi na treningach i akceptował rolę siódmego obcokrajowca w hierarchii, co wiązało się z brakiem miejsca w dwunastce meczowej.
Tymczasem Rottweilery budowały formę i szykowały do kluczowych starć sezonu. Począwszy od kwietnia zaliczyły sześć wygranych z rzędu, czym przypieczętowały pierwsze miejsce przed play-off. Zespół był wyrównany. Miał wielu bohaterów. Dość powiedzieć, że głosowania kibiców na MVP miesiąca wygrywali kolejno: Nick Ongenda, Michał Michalak, DJ Funderburk, Kamil Łączyński, Justin Turner, DJ Funderburk i Luke Petrasek. Takiej sytuacji w przeszłości próżno szukać.
Nie mogło dziwić, że członkowie drużyny zostali wyróżnieni przez trenerów OBL na koniec rundy zasadniczej. Michał Michalak otrzymał tytuł najlepszego polskiego zawodnika, Selcuk Ernak najlepszego szkoleniowca, a dodatkowo Michał Michalak i DJ Funderburk znaleźli się w najlepszej piątce sezonu.
Włocławianie przystępowali do play-off z dużymi ambicjami. W ćwierćfinale przyszło im się zmierzyć z Arrivą Polskim Cukrem Toruń. Derbowy pojedynek był nie lada gratką. Rottweilery w Hali Mistrzów wyprowadziły dwa mocne ciosy. Szczególnie w drugim starciu ekipa pokazała wysoki poziom - trafiła 12/12 z dystansu… w pierwszej połowie. Na koniec meczu było 18/22, co jest iście historycznym wynikiem.
Choć torunianie odpowiedzieli w domu, sił starczyło im tylko na jedno spotkanie. Anwil wygrał czwarty mecz 98:81 i po trzech latach zameldował w półfinale. Jak się okazało, play-off 2025 był powtórką z 2022 roku. Na drodze włocławian znów stanęła bowiem Legia.
Warszawianie na start serii pokonali Anwil w Hali Mistrzów - Michał Kolenda trafił na zwycięstwo mając mniej niż sekundę na oddanie rzutu… To nie podłamało Rottweilerów. W drugim pojedynku zespół mocno napierał na Zielonych Kanonierów. W końcówce rywale zachowali jednak więcej zimnej krwi i zamknęli spotkanie dzięki dobrej skuteczności. Pojedynek w Warszawie nie miał większej historii. Przeciwnicy niemal od początku kontrolowali wydarzenia i doprowadzili serię do końca.
Włocławianom pozostała walka o brąz. Przedsezonowego celu nie udało się zrealizować, więc pierwsze dni po porażce były trudne do przetrawienia. Zespół zwarł jednak szyki i przystąpił do rywalizacji zmotywowany. Trefl Sopot, czyli rywal Anwilu, również nie mógł być zadowolony. Po starciu w ERGO Arenie powodów zrobiło się jeszcze więcej - włocławianie wygrali bowiem 88:85 i z drobną zaliczką wrócili do domu.
Po pierwszej połowie decydującego starcia Anwil był bliżej medalu. Po przerwie zawodnicy trenera Żana Tabaka zaliczyli jednak serię 15:0. Mimo prób Rottweilerów, straty nie zostały zniwelowane. Trefl wygrał 82:73 i zaczął świętować na włocławskim parkiecie. Anwil zakończył rozgrywki bez medalu - ostatecznie został sklasyfikowany na 4. pozycji.
Dwa tygodnie po ostatnim meczu Klub poinformował, że Selcuk Ernak nie będzie trenerem Anwilu Włocławek w kolejnym sezonie. Na początku lipca ogłoszono, że stery nad zespołem przejmie Grzegorz Kożan. Rottweilery otrzymały natomiast miejsce w kwalifikacjach FIBA Europe Cup.
Miejsce po sezonie: 4
Miejsce po rundzie zasadniczej (bilans): 1 (24-6)
FIBA Europe Cup: Druga Runda (1-5)
Zespół: Emmanuel Akot (odszedł w trakcie sezonu), DJ Funderburk, Karol Gruszecki, Ronald Jackson Jr. (odszedł w trakcie sezonu), Bartosz Łazarski, Kamil Łączyński, Michał Michalak, Luke Nelson, Nick Ongenda, Luke Petrasek, P.J. Pipes, Antoni Ślufiński, Krzysztof Sulima, Ryan Taylor, Justin Turner, Deane Williams
Trenerzy: Selcuk Ernak, Grzegorz Kożan, Marcin Woźniak