Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

2011/2012 ANWIL WŁOCŁAWEK 

Dwudziesty sezon Anwilu Włocławek w koszykarskiej ekstraklasie stał pod znakiem rewolucyjnych zmian personalnych. Objęły one drużynę, ławkę trenerską, a nawet gabinet prezesa zarządu klubu. Ale po kolei…

Koszykarska jesień zaczęła się od niezapomnianego Meczu Wieńczącego Karierę Reprezentacyjną i Klubową Andrzeja Pluty. Rywalizowały zespoły, z którymi Pluta zdobywał krajowe mistrzostwa – Anwil i Asseco Prokom, a show uświetnili reprezentacyjni koledzy odchodzącego zawodnika oraz Marcin Gortat. Zobaczyć Plutę obok Gortata, w dodatku w koszulkach włocławskiego klubu było doświadczeniem bezcennym. Na wyjątkowe emocje złożyły się również wideo-podróż przez karierę ikony Anwilu oraz uroczyste umieszczenie koszulki z zastrzeżonym numerem 10 pod kopułą hali. To było pożegnanie godne mistrza i doskonałe preludium do sezonu.

A ten zapowiadał się optymistycznie. Mimo, że wiosną trenerowi Emirowi Mutapciciowi nie udało się odmienić drużyny zbudowanej przez poprzedniego szkoleniowca, to zdobyte wcześniej trzy tytuły mistrza Niemiec dawały przesłanki do obdarzenia go dalszym zaufaniem. Z samodzielnie skompletowanym składem bośniacki trener miał za zadanie dotrzeć do finału mistrzostw Polski. Chcąc sprostać zadaniu Mutapcić postawił na kilku sprawdzonych już we Włocławku zawodników oraz amerykański „zaciąg”: Louisa Hinnanta, Johna Allena, Marshala Mosesa oraz Corsley’a Edwardsa. Zwłaszcza ten ostatni rokował nadzieje na bycie faktorem X w walce o trofea.

W ramach przygotowań do sezonu Anwil gromił krajowych przeciwników i ambitnie walczył w międzynarodowym turnieju w Decinie. W Kasztelan Basketball Cup (rozgrywanym wyjątkowo w dwudniowej formule) zajął 2. miejsce za Treflem Sopot. Tuż przed rozpoczęciem ligowych rozgrywek włocławianie podjęli próbę dostania się do Zjednoczonej Ligi VTB. W turnieju na Litwie przeszli pierwszą rundę, ale w drugiej nie dali rady zespołowi Krasnye Krylia - rosyjskim potentatom znanym z Eurocup. 

Rottweilerom pozostały więc zmagania na krajowym podwórku, które zaczęły się od falstartu z beniaminkiem z Łodzi. Na szczęście drużyna szybko się zrehabilitowała i zaliczyła serię sześciu zwycięstw z rzędu. Łyżką dziegciu okazały się kolejne przegrane z niemal wszystkimi pretendentami do medali. Sytuację miały poprawić zmiany w składzie, których było naprawdę dużo. Zaczęło się tuż przed sezonem, gdy kontrakty podpisali Krzysztof Szubarga i Nick Lewis, a w jego trakcie na podobny ruch zdecydowali się Lorinza Harrington, Bartosz Diduszko i Lawrence Kinnard. Z bilansem 17-7 Anwil zakończył pierwszą fazę sezonu na 4. miejscu i właśnie z tej pozycji przystąpił do tzw. „szóstek”, czyli etapu, w którym spotkało się pięć najlepszych zespołów i zwolniony z wcześniejszej rywalizacji Asseco Prokom Gdynia.

Zanim jednak włocławianie przystąpili do tej trudnej a zarazem decydującej o rozstawieniu przed play-off fazy, stała się rzecz przez wielu wyczekiwana – posadę pierwszego szkoleniowca stracił Emir Mutapcić. Pod jego wodzą silny personalnie zespół przez długie miesiące nie potrafił potwierdzić swojego potencjału w rozgrywkach ligowych, a na dodatek już na starcie Pucharu Polski przegrał z dużo słabszym Śląskiem Wrocław. 

Mutapcicia zmienił dotychczasowy asystent Krzysztof Szablowski, który nie od razu, ale sukcesywnie zmieniał oblicze zespołu. Anwilowi udało się wreszcie pokonać Zastal Zielona Góra (po raz pierwszy w sezonie), Asseco Prokom Gdynia (po raz pierwszy od 13 meczów) i PGE Turów Zgorzelec (po raz pierwszy od dwóch lat). M.in. dzięki tym wynikom, tuż przed play-off, Rottweilery awansowały na trzecie miejsce w tabeli.

W ćwierćfinale mistrzostw Polski przypadł Anwilowi niezwykle nieobliczalny rywal, PGE Turów Zgorzelec. Drużyna, która zachwycała w sezonie zasadniczym, później zanotowała fatalną serię w „szóstkach”, ale wciąż miała potencjał, doświadczenie i ambicję gry o najwyższe cele. Nadzieją Anwilu wydawała się być postawa chimerycznych dotąd Amerykanów, którzy zarzekali się, że w play-off dadzą z siebie wszystko. Gdy w pierwszym meczu swoją siłę postanowił zaprezentować Corsley Edwards, wszystko poszło zgodnie z planem. Potężny amerykański center podrażniony utratą miejsca w pierwszej piątce (na rzecz Seida Hajricia) oraz wcześniejszym bezpardonowym atakiem Michała Gabińskiego, totalnie zdominował strefę podkoszową. Wspierany przez Krzysztofa Szubargę i Dardana Berishę poprowadził włocławian do zwycięstwa 76:72. Niestety, w kolejnych meczach nie był już tak ambitny, a na domiar złego, nie miał go kto zastąpić. Kontuzji doznał bowiem Seid Hajrić i pod koszem zabrakło „walczaka”. Anwil przegrał drugi mecz serii 63:85 i z bilansem 1:1 udał się do Zgorzelca. W ciasnej hali PGE Turowa, przy presji miejscowych kibiców, włocławianom nie ułożył się trzeci mecz. Anemiczni podkoszowi i słabe nerwy liderów sprawiły, że miejscowi wygrali 86:58 i szansy na przedłużenie rywalizacji trzeba było szukać w czwartym starciu. A tam działy się cuda, bo oba zespoły wzniosły się na wyżyny swoich ofensywnych umiejętności. Anwil trafił 14 rzutów za trzy, z czego aż 6 było autorstwa Dardana Berishy. Polski rzucający mógł być bohaterem meczu, gdyby kilka sekund przed końcem trafił za dwa na remis. Niestety, tak się nie stało, a rzutami osobistymi włocławian pogrążył David Jackson (96:92). Ambicją i walką do ostatnich chwil można było zapewne wygrać tamto spotkanie, ale warunkiem musiałoby być równe poświęcenie wszystkich graczy. Jak się okazało, zabrakło go u tych, którzy przed play-off krzyczeli najgłośniej.

Jubileuszowy, dwudziesty sezon w ekstraklasie nie dał włocławianom powodów do świętowania. Anwil pozostał jedyną drużyną, która mogła się pochwalić tym, że od dwóch dekad regularnie melduje się w play-off, ale nie zdziałał nic więcej. Apetyty kibiców pozostały niezaspokojone.

Ważnym wydarzeniem w życiu klubu była rezygnacja wieloletniego prezesa zarządu Zbigniewa Polatowskiego w marcu 2012 roku. Zastąpił go Arkadiusz Lewandowski, który wcześniej pełnił funkcję dyrektora generalnego euroligowego Asseco Prokomu oraz przeszedł wszystkie szczeble administracji klubu z Włocławka. 

Miejsce po sezonie: 5

Miejsce po rundzie zasadniczej (bilans): 3

Zespół: John Allen, Dardan Berisha, Corsley Edwards, Wojciech Glabas, Seid Hajrić, Lorinza Harrington, Louis Hinnant, Lawrence Kinnard, Nick Lewis, Kamil Maciejewski, Łukasz Majewski, Marshal Moses, Marcin Nowakowski, Michał Pietrzak, Mateusz Rutkowski, Michał Sokołowski, Krzysztof Szubarga, Bartłomiej Wołoszyn.

Trenerzy: Emir Mutapcić (do lutego 2012), Krzysztof Szablowski, Marcin Woźniak, Dominik Narojczyk

Stoją od lewej: Mateusz Rutkowski, Lawrence Kinnard, Dardan Berisha, Corsley Edwards, Bartłomiej Wołoszyn, Seid Hajrić, John Allen, Nick Lewis, Michał Sokołowski, Łukasz Majewski, Kamil Maciejewski

Siedzą od lewej: Lorinza Harrington, Dominik Narojczyk, Hubert Śledziński, Krzysztof Szablowski, Marcin Woźniak, Robert Jabłoński, Krzysztof Szubarga