Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Jakub Parzeński: Gdy mistrz Polski dzwoni, nie możesz przegapić szansy

Piątek, 20 Lipca 2018, 21:14, Michał Fałkowski

- Przyznam, że początkowo negocjowałem warunki kontraktu z innym klubem, ale gdy trener Igor Milicić się odezwał, wszystko było jasne - mówi Jakub Parzeński w pierwszym wywiadzie jako gracz Anwilu.

Michał Fałkowski: Nie mogę zacząć naszej rozmowy inaczej, niż od wątku stanu twojego zdrowia. Jesteś gotowy do gry? Jesteś gotowy, aby mocno potrenować w okresie przygotowawczym?

Jakub Parzeński: Gdyby sezon przygotowawczy miał zacząć się choćby dziś, byłbym gotowy. Nie mam już żadnych problemów ze zdrowiem. Zresztą, umówiłem się z trenerem Igorem Miliciciem tak, że przyjadę do Włocławka dwa tygodnie przed resztą zespołu. Chcę naprawdę solidnie przygotować się do tego, co mnie czeka w najbliższym sezonie.

Kiedy oficjalnie zakończyłeś proces rehabilitacji?

- Nawet mogę podać konkretną datę! 30 czerwca dostałem zielone światło oraz informację, że jestem w pełni zdrowy i mogę trenować bez żadnego nadzoru ze strony np. fizjoterapeuty. Tak naprawdę do koszykówki wróciłem jednak wcześniej, bo to zakładał mój plan rehabilitacji. Gdy doznałem kontuzji w listopadzie, po operacji wyjechałem do Włoch, aby w Bolonii, pod okiem fachowców, lekarzy, fizjoterapeutów i trenerów, przejść cały proces. I początkowo były to tylko ćwiczenia wzmacniające mięśnie, pływanie, siłownia, a potem doszła także koszykówka. Treningi z piłką wznowiłem więc tak naprawdę w maju.

Przed nami sezon pełen wymagań i walki na dwóch frontach. Jakie masz nastawienie?

- Nie mogę się doczekać! Przyznam, że początkowo negocjowałem warunki kontraktu z innym klubem, ale gdy trener Igor Milicić się odezwał, wszystko było jasne. Gdy mistrz Polski do ciebie dzwoni, po prostu nie możesz przegapić takiej szansy. Dlatego ja jestem podekscytowany możliwością gry we Włocławku oraz możliwości zaprezentowania swoich umiejętności w rozgrywkach międzynarodowych. Na pewno dam z siebie wszystko, aby udowodnić swoją przydatność.

JAKUB PARZEŃSKI NOWYM ZAWODNIKIEM ANWILU

Trener szykuje cię do roli zmiennika Josipa Sobina…

- Wiem o tym. Rozmawiał ze mną szczerze, przedstawił konkretny plan wykorzystania mnie w swojej taktyce.  Dla mnie Josip Sobin to najlepszy środkowy ekstraklasy, więc rola jego zmiennika nie jest żadną ujmą, ani problemem.

Miałeś okazję grać przeciwko niemu w sezonie 2016/2017…

- Tak. Choć jest niższy ode mnie o kilka centymetrów, musiałem bardzo uważać i być czujnym, zarówno gdy grał na prawą, jak i na lewą rękę. On jest świetnie wyszkolony, ma niezliczoną liczbę manewrów w swoim repertuarze. Cieszę się, że będę mógł go podglądać na treningach, ale też na pewno będę twardym rywalem.

Na koniec muszę zapytać o Jarka Zyskowskiego. Jak duży wpływ na twoją decyzję miał Zyziu? Jesteście przecież kolegami.

- Nie tyle, co kolegami, co najlepszymi kumplami! Jestem bardzo zadowolony, że będziemy mogli grać razem w barwach Anwilu Włocławek. Zyziowi mocno kibicowałem podczas całego sezonu we Włocławku, widziałem jaki zrobił postęp i jak dobrze radził sobie w play-off. Trzymałem za niego kciuki i gdy wywalczyliście mistrzostwo, od razu do niego napisałem. Także – ten detal, że będziemy razem grać gdzieś tam miał znaczenie, ale też na pierwszym miejscu stawiałem inne kwestie: rangę klubu, ambicje zespołu i występy w Europie.