Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Znowu trzecia kwarta

Sobota, 13 Kwietnia 2013, 1:00, Michał Fałkowski

Koszykarze Anwilu Włocławek po raz trzeci z rzędu pozwolili rywalowi zdominować spotkanie w trzeciej kwarcie i zanotowali kolejną porażkę. Trefl Sopot wygrał tę część spotkania 29:12 i w decydującej odsłonie mógł kontrolować przebieg starcia, ostatecznie zwyciężając w Hali Mistrzów 70:64.

Koszykarze Anwilu Włocławek po raz trzeci z rzędu pozwolili rywalowi zdominować spotkanie w trzeciej kwarcie i zanotowali kolejną porażkę. Trefl Sopot wygrał tę część spotkania 29:12 i w decydującej odsłonie mógł kontrolować przebieg starcia, ostatecznie zwyciężając w Hali Mistrzów 70:64.

W pierwszej połowie wszystko, można powiedzieć, szło po myśli trenera Miliji Bogicevicia. Anwil prowadził spokojną grę i wyrównaną walkę z mocnym rywalem, a na każdą udaną akcję przeciwnika odpowiadał tym samym. Prym wśród gospodarzy wiódł Marcus Ginyard, który w ciągu 15 minut spędzonych na parkiecie zdobył 12 z 34 punktów zespołu. Amerykanin udanie walczył również na tablicach (cztery zbiórki) oraz zastąpił bardzo mocno pilnowanego Krzysztofa Szubargę w kreowaniu ofensywy (trzy asysty).

Włocławianie doskonale zdawali sobie sprawę, że największe zagrożenie czyha ze strony Filipa Dylewicza, Adama Waczyńskiego oraz Franka Turnera, więc gdy tylko któryś z tych zawodników decydował się na solową akcję, momentalnie było przy nim dwóch zawodników z Włocławka i ogółem tercet z Sopotu zdobył do przerwy razem zaledwie 12 oczek, trafiając tylko cztery rzuty z 14 prób. Miejscowych zaskoczył jednak Ronald Davis, który zdobył 11 punktów.

W dwóch ostatnich przegranych meczach włocławianie fatalnie rozgrywali trzecie kwarty, więc tym razem po zmianie stron weszli na parkiet skoncentrowani i 23. minucie prowadzili jeszcze 38:34. Niestety, było to ostatnie prowadzenie w tym meczu.

W zespole Trefla, po słabym początku meczu, odblokował się tymczasem Adam Waczyński, który w trzeciej kwarcie zdobył aż 15 oczek (3/4 z gry oraz 8/10 z linii osobistych). Dwie trójki dodał natomiast były koszykarz Anwilu, Lorinza Harrington i przed czwartą kwartą Trefl miał aż 14 punktów przewagi, 60:46. „Rottweilery” po raz kolejny pozwoliły niestety zdominować się rywalowi i przegrały trzecią odsłonę spotkania aż 12:29.

Mimo wysokiego prowadzenia, sopocianie nie mogli poczuć się zwycięzcami tego pojedynku – gospodarze nie złożyli broni i rozpoczęli stopniowe zmniejszanie strat. Nadal bardzo dobrze grał Ginyard (ogółem 17 punktów i 12 zbiórek), cenne punkty dorzucał Ruben Boykin, a prawdziwym wystrzałem okazał się Nikola Vasojević.

Serbski playmaker w ciągu minuty zdobył cztery punkty i wymusił dwa faule rywali, a gdy przymierzył z daleka Anwil tracił do rywala tylko pięć oczek, 60:65, na cztery minuty przed końcem meczu. Czasu było więc dość, a po chwili Vasojević stanął – i to w sensie dosłownym, bo na linii osobistych – przed kolejną szansą, gdy Trefl prowadził 67:62. Zmiennik Krzysztofa Szubargi przestrzelił jednak dwukrotnie, a w odpowiedzi Frank Turner dał Treflowi bezpieczniejszą, siedmiopunktową, przewagę na niespełna dwie minuty przed końcem. Gospodarze mieli jeszcze szansę na zmianę wyniku, ale spudłowali kilka rzutów w końcówce. Wygraną Trefla celnym rzutem wolnym przypieczętował natomiast najlepszy gracz meczu, Adam Waczyński.

Anwil Włocławek - Trefl Sopot 64:70 (17:17, 17:14, 12:29, 18:10

Anwil: Ginyard 17, Boykin 12, Vasojević 9, Szubarga 6, Bartosz 4, Hajrić 4, Sokołowski 4, Jovanović 3, Weeden 3, Frasunkiewicz 2

Trefl: Waczyński 20, Davis 11, Looby 10, Turner 9, Dylewicz 7, Spralja 7, Harrington 6, Dąbrowski 0, Michalak 0

SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI