Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Zablokowani

Wtorek, 09 Kwietnia 2013, 1:00, Michał Fałkowski

Zaledwie 17 rzutów z gry  trafili koszykarze Anwilu Włocławek w starciu z Energą Czarnymi Słupsk. Nic dziwnego, że ta fatalna skuteczność przełożyła się na niekorzystny dla Rottweilerów wynik 73:54. Mimo dużych chęci, we wtorkowym starciu włocławianie okazali się bezsilni.

Zaledwie 17 rzutów z gry  trafili koszykarze Anwilu Włocławek w starciu z Energą Czarnymi Słupsk. Nic dziwnego, że ta fatalna skuteczność przełożyła się na niekorzystny dla Rottweilerów wynik 73:54. Mimo dużych chęci, we wtorkowym starciu włocławianie okazali się bezsilni.
Chociaż od początku było wiadomo, że w meczu z Energą Czarnymi królować będzie twarda obrona, to chyba nikt nie spodziewał się, że okaże się ona aż tak bezwzględna. W każdej akcji Anwilu gospodarze mocno korzystali nie tylko z planów taktycznych ułożonych przez trenera Andreja Urlepa, ale również (a może przede wszystkim) z siły swoich mięśni. Nie było dla włocławian ani odrobiny miejsca na parkiecie, bo o każdy centymetr trzeba było walczyć w stylu gladiatorów, a nie koszykarzy.

Ostatnio intensywnie grający i podróżujący Anwil w tej twardej walce szybko stracił swoje argumenty. Nie potrafił kreować kontrataków i zaskakiwać rywala łatwymi punktami. Co prawda na początku prowadził 2:6, ale z minuty na minutę jego sytuacja stawała się coraz cięższa. Słupszczanie szybko odrobili straty i za sprawą rzutu Rodericka Trice’a po raz pierwszy wyszli na prowadzenie. Po kilku akcjach, w których nastąpiła wymiana ciosów, przewaga Energi Czarnych stała się już nieco wyraźniejsza. Głównie za sprawą 7 punktów Marcina Dutkiewicza gospodarze wygrali pierwszą kwartę 22:16 i kontynuowali swoją twardą grę w drugiej odsłonie.

Póki włocławianom starczało sił, dotrzymywali rywalom kroku. Pod koszem o zbiórki starali się Marcus Ginyard z Przemysławem Frasunkiewiczem, a odblokować się rzutowo próbował Tony Weeden. Amerykanin zdobył do przerwy 9 punktów, ale niestety znów na małej skuteczności. Można żałować, że Weeden nie odnalazł dobrej dyspozycji, bo we wtorkowy wieczór chyba tylko jego szalone trafienia mogły uratować Rottweilery. Niemniej, to właśnie trójka Amerykanina sprawiła, że przed zejściem do szatni Anwil przegrywał tylko 31:29.

Po powrocie na boisko wydawało się jeszcze, że goście będą w stanie oszukać twardą obronę Energi Czarnych i kontratakami wyrównać stan pojedynku. Wreszcie swoje konto punktowe otworzył Krzysztof Szubarga, który akcją 2+1 doprowadził do stanu 41:36. Mimo kłopotów, można było oczekiwać, że poczynania włocławian zaczną się zazębiać. Niestety, minutę później za trzy przymierzył Dutkiewicz, a jego koledzy wzbogacili konto punktowe trafiając serię rzutów wolnych. Od momentu w którym trafił „Szubi” aż do początku ostatniej odsłony Anwil przegrywał 16:1.

Końcowe 10 minut było już wyrównane, ale trzeba pamiętać, że obydwa zespoły zdawały sobie sprawę, iż losów spotkania nie da się odwrócić. Dwudziestopunktowa przewaga Energi Czarnych była zbyt wysoka, żeby odrobić ją przy tak skutecznie rozbijanej grze. Anwil zdołał ostatecznie dojść do granicy 54 punktów i to było wszystko na co pozwolili gospodarze. Dziesięciu zawodników z Włocławka trafiło łącznie tylko 17 rzutów z gry i ta statystyka najlepiej oddaje obraz meczu, który raczej nie mógł się podobać kibicom.

- Czarni znaleźli sposób na wygrywanie meczów, który moim zdaniem jest bardzo dobry. Chodzi o agresywny styl, którym my też musimy zacząć grać. W dzisiejszym spotkaniu więcej było piłki ręcznej niż koszykówki. Gospodarze mieli lepszą skuteczność i sprawniej zawiązywali akcje ofensywne po dobrej obronie – skwitował wydarzenia trener Milija Bogicević.


Energa Czarni Słupsk – Anwil Włocławek 73:54 (22:16, 9:13, 23:8, 19:17)

Energa Czarni:
Dutkiewicz 12, Trice 11, Davis 11, Brandwein 9, Kostrzewski 7, Dabkus 7, Knutson 6, Abernethy 4, Gadri-Nicholson 4, Nowakowski 2

Anwil: Weeden 12, Hajrić 8, Ginyard 7, Szubarga 6, Bartosz 4, Frasunkiewicz 4, Jovanović 4, Boykin 3, Vasojević 3, Sokołowski 3.

SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI