Wicelider tabeli kontra wicemistrz Polski, czyli Anwil Włocławek przeciw PGE Turowowi Zgorzelec: tak ciekawie koszykarski 2014 rok zainaugurowany zostanie na Kujawach. Już w czwartek, 9 stycznia, w Hali Mistrzów staną naprzeciw siebie rywale, którzy w ligowych klasykach zwykle walczą ze sobą do ostatniej akcji.
Dlaczego warto obejrzeć ten mecz? Bo naprzeciw siebie znów staną Filip Dylewicz i Seid Hajrić, bo strzeleckimi umiejętnościami będą się popisywać Deividas Dulkys i J.P. Prince, bo będzie to starcie dwóch ambitnych serbskich trenerów, którzy prywatnie bardzo się lubią, ale zawodowo rywalizują jak nikt inny. Emocji na pewno nie zabraknie, zwłaszcza, że ostatnio PGE Turów wygrał w lidze w niecodziennych okolicznościach, które kibice interpretują jako sprzyjanie zgorzelczanom. Jak nie trudno się domyślić, nie przysparza to przyjezdnym fanów, a wręcz przeciwnie, teraz kibice jeszcze mocniej pragną ich porażki i oczekują dobrego meczu Anwilu.
PGE Turów, mimo szerokiego i mocnego składu, zdaje się być w tej chwili w dołku. Przegrał 7 z 9 ostatnich meczów licząc rozgrywki TBL i VTB, a jedna z dwóch wygranych przytrafiła mu się w, co by nie mówić, szczęśliwych okolicznościach. Łączenie gry w Zjednoczonej Lidze z polską ekstraklasą przychodzi z trudem i o złapanie oddechu po przełomie roku zgorzelczanom będzie bardzo trudno. W styczniu rozegrali już dwa mecze, teraz przed nimi Anwil, a później kolejno Spartak, Stabill, Nymburk, Trefl, Polpharma i Kotwica.
Wicemistrzów Polski nie można jednak lekceważyć, bo potencjał tkwi w nich ogromny , a co więcej, potrafią go uwalniać w najważniejszych starciach. – Wystarczy przypomnieć mecz Turowa ze Stelmetem. Przecież to była demolka ponad dwudziestoma punktami – przypomina i ostrzega Mateusz Kostrzewski. – Czeka nas bardzo trudne starcie, bo gdyby spojrzeć w skład rywali, to widać, że jest to zespół kompletny pod koszem i na obwodzie. Filip Dylewicz, Damian Kulig, Tony Taylor, Łukasz Wiśniewski, J.P. Prince i pozostali mogliby być liderami każdej drużyny w Polsce. W Zgorzelcu zebrali się w jednym zespole po to, żeby dominować w lidze. Naszą rolą będzie to, żeby nie dopuścić do sytuacji w której rozwinęliby skrzydła. Jednocześnie, samemu musimy uruchomić swoje największe atuty.-
Wśród pozytywów po stronie Anwilu, największym jest w tej chwili strzelecka forma Deividasa Dulkysa. Rywale muszą skupić na nim swoją obronę lub rozłożyć defensywne akcenty bardziej równomiernie i liczyć, że dysponujący większą swobodą Litwin w pojedynkę nie rozstrzygnie losów meczu. Oklaskiwać można również postawę Michała Sokołowskiego, który znakomicie selekcjonuje rzuty, pracuje na pozycje dla kolegów, walczy o zbiórki i stara się być wszędzie tam, gdzie można wyłuskać piłkę. Słowem, człowiek-orkiestra, który bardzo pozytywnie wpływa na zespół. Jakby tego było mało, „Sokół” wypromował się na ostatnich półfinałach z PGE Turowem i ma dużą pewność siebie w starciach z tym rywalem.
Chcąc obejrzeć w akcji Dulkysa, Sokołowskiego i pozostałych koszykarzy Anwilu oraz skonfrontować ich umiejętności w starciu z wicemistrzem Polski, trzeba koniecznie przyjść do Hali Mistrzów w czwartkowy wieczór. Bilety na mecz do nabycia w kasie organizatora (Hala Mistrzów, okienka między wejściami A i B) w środę 8 stycznia w godz. od 16:00 do 18:00 oraz w czwartek od 16:00 do 18:30.
Fani, którzy przyjdą obejrzeć pojedynek Anwilu z PGE Turowem otrzymają kolejny numer magazynu meczowego „Anwil TEAM” i „Gazetę Pomorską”, a śmiałkowie zagrają w konkursach o wyjazdy zagraniczne, zaproszenia do kręgielni i do SPA.
Płatny relacja wideo z meczu na www.ipla.tv. Transmisję przeprowadzi również radio internetowe na www.wloclawek.info.pl.
Początek meczu Anwil Włocławek - PGE Turów Zgorzelece o godz. 18:00 (9.01.2014). Zapraszamy!