Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Teoria kontra parkiet

Piątek, 06 Marca 2015, 11:30, Michał Fałkowski

W teorii wszystko jest już rozstrzygnięte. PGE Turów Zgorzelec, aktualny mistrz Polski, przyjeżdża do Hali Mistrzów zgarnąć dwa punkty w tym sezonie po raz siedemnasty. Drużyna Miodraga Rajkovicia jest bezwzględnym faworytem sobotniej rywalizacji w ramach 22. kolejki Tauron Basket Ligi. Ale czy właśnie nie na tym polega piękno sportu, że czasami wszelkie prognozą są niespodziewanie weryfikowane przez parkiet?

W teorii wszystko jest już rozstrzygnięte. PGE Turów Zgorzelec, aktualny mistrz Polski, przyjeżdża do Hali Mistrzów zgarnąć dwa punkty w tym sezonie po raz siedemnasty. Drużyna Miodraga Rajkovicia jest bezwzględnym faworytem sobotniej rywalizacji w ramach 22. kolejki Tauron Basket Ligi. Ale czy właśnie nie na tym polega piękno sportu, że czasami wszelkie prognozą są niespodziewanie weryfikowane przez parkiet?

Ostatnie wyniki Anwilu Włocławek nie nastrajają zbyt optymistycznie przed meczem z PGE Turowem Zgorzelec. Rottweilery przegrały na wyjeździe z Treflem Sopot 60:72, a wcześniej wygrały dwa mecze łączną sumą trzech punktów: 95:93 z Polpharmą Starogard Gdański i 78:77 z King Wilkami Morskimi Szczecin. O tym, że koszykówka potrafi być absolutnie nieprzewidywalna, nie trzeba jednak nikogo przekonywać, a powodów do pozytywnego nastawienia powinno się szukać w pierwszym meczu obu zespołów.

W listopadzie obie drużyny spotkały w przygranicznym mieście i choć PGE Turów pokonał włocławian 97:89, Rottweilery bardzo wysoko zawiesiły poprzeczkę mistrzowi. Pomimo kilkunastu punktów straty już po pierwszej kwarcie, koszykarze z Włocławka walczyli z zębem w kolejnych partiach meczu i w trzeciej kwarcie wyszli nawet na prowadzenie. Postraszyli mistrza, który losy spotkania rozstrzygnął dopiero w kluczowych momentach starcia.

PGE Turów był wówczas w znakomitej formie i pewnie zmierzał ku najlepszej serii klubowej w historii, ostatecznie zakończonej na 13. ligowych zwycięstwach z rzędu. W sobotę w Hali Mistrzów stawi się nieco inna ekipa, niż w tamtym spotkaniu. Przede wszystkim, w drużynie nie ma już Łukasza Wiśniewskiego, Urosa Nikolicia i Ivana Zigeranovicia, którzy odeszli do innych klubów. We Włocławku zabraknie także przechodzącego rehabilitację Filipa Dylewicza. W składzie będzie natomiast mistrz wsadów Chris Wright, który w listopadzie nie był jeszcze graczem zespołu, a także najnowszy nabytek drużyny, debiutujący w TBL Ukrainiec Kyryło Natiażko.

Rottweilery z pewnością będą chciały wykorzystać zmęczenie oraz być może lekką dekoncentrację mistrza. W końcu rywale przyjadą na Kujawy niemalże z lotniska po ostatniej podróży do stolicy Francji, gdzie w 1/8 finału EuroCup rywalizowali z miejscowym Levallois Paryż. Stawką dwumeczu jest awans do najlepszej ósemki rozgrywek, a rewanż już w środę. Dekoncentrację mistrza i rozproszenie uwagi na dwa frony wykorzystywali w styczniu i lutym gracze Trefla Sopot (104:103), Stelmetu Zielona Góra (78:70), Polskiego Cukru Toruń (90:86) oraz Rosy Radom (90:73). Czy Anwil będzie kolejny?

Po meczu z Treflem Sopot skrzydłowy Rottweilerów , Konrad Wysocki, powiedział w jednym z wywiadów, że w obecnej sytuacji drużyna Anwilu Włocławek musi "wygrać któryś z dużych meczów", jeśli chce pozostać w grze o play-off. Doświadczony zawodnik miał oczywiście na myśli spotkania z czołówką ligi. Pierwsza okazja zatem już za kilkadziesiąt godzin.

Mecz Anwil Włocławek PGE Turów Zgorzelec rozpocznie się w sobotę, o godz. 18:00. Płatny przekaz wideo na www.emocje.tv, bezpłatna transmisja radiowa na www.wloclawek.info.pl.

BILETY NA MECZ