Mecz z tarnowską Unią może być doskonałą okazją dla graczy Anwilu by odbudować się psychicznie po ostatnich niepowodzeniach w lidze. Podopieczni trenera Ryszarda Aťmudy do tej pory zdołali wygrać tylko dwa mecze i mimo, że zagrają na swoim parkiecie, to faworytem bez wątpienia będzie Anwil. Oczywiście nikt nie skreśla Unii przed meczem, zwłaszcza, że skuteczną bronią może okazać się prawie dwumetrowy rozgrywający Bojan Malasević.
Wzrost Serba nie robi jednak wrażenia na Marku Dickelu. Nie dbam o to kto staje naprzeciw mnie, nie ważne czy ma dwa metry wzrostu, czy jest niższy ode mnie – mówi nasz playmaker – ja zawsze gram swoje i zawsze robię wszystko co w mojej mocy, żeby to mój zespół schodził z parkietu zwycięski. Niezłomna postawa Marka Dickela nie zmienia jednak faktu, że Malasević to jeden z najlepszych rozgrywających naszej ligi i gra przeciw niemu wymagać będzie sprytu i doświadczenia. Tych dwóch cech, oraz równie ważnej szybkości Amerykaninowi nie brakuje, więc chyba można być umiarkowanym optymistą jeśli chodzi o tą konfrontację.
Na pozostałych pozycjach Anwil również prezentuje się lepiej, bo choć gracze Unii potrafią zagrać znakomite pojedyncze mecze, to w ogólnym rozrachunku prezentują się bardzo przeciętnie. Zawodzą zwłaszcza, grający w kratkę zawodnicy zza oceanu Lamar Morinia i Toree Morris. To oni mieli stanowić o sile tarnowskiego zespołu, a jak do tej pory zdołali go poprowadzić do zaledwie dwóch zwycięstw. Odpowiedzialności za zdobywanie punktów nie potrafią również wziąć na siebie Polacy. Dość wspomnieć, że Unia zdobywa najmniej punktów w lidze, średnio 61,6 (przy 76 Anwilu).
Sobotni mecz może więc okazać się zbawienny dla zdegustowanego ligowymi porażkami zespołu z Włocławka. Trenerowi Davidowi Dedekowi sen z powiek spędza zmęczenie drużyny, które potęgują kolejne kontuzje graczy. Na szczęście do Tarnowa pojechał już Otis Hill, a dodatkowo trenera stara się pocieszyć Dickel – Ja nie czuję zmęczenia. Po takim meczu jak w Strasbourgu jest we mnie mnóstwo radości, która zabija wszelkie negatywne uczucia. Oby tylko udało nam się w Tarnowie zagrać tak jak we wtorek i to powinno wystarczyć do kolejnego zwycięstwa.
Kluczem do pokonania gospodarzy będzie na pewno gra na tablicach. Wobec słabej skuteczności przeciwnika, nie wolno pozwolić mu na zbieranie piłek i ponawianie akcji (w czym bryluje Sani Ibrahim!). Ostatnie znakomite mecze Seida Hajricia pozwalają wierzyć, że mimo wszystko w najbliższą sobotę to Anwil będzie panował pod koszem. Co więcej, mamy nadzieję, że nie tylko tam, bo zwycięstwo jest nam bardzo potrzebne.
Mecz Unia Tarnów – Anwil Włocławek rozegrany zostanie w sobotę o godz. 19:30 w hali Jaskółka w Tarnowie.