W ostatnim meczu fazy zasadniczej Anwil Włocławek zmierzy się ze Startem Gdynia. Pojedynek będzie doskonałą okazją, by zdobyć dwa cenne punkty przybliżające Rottweilery do ścisłej czołówki (w szóstkach grać będziemy z zaliczeniem punktów z sezonu regularnego). Początek widowiska w piątek o godz. 19:30.
W ostatnim meczu fazy zasadniczej Anwil Włocławek zmierzy się ze Startem Gdynia. Pojedynek będzie doskonałą okazją, by zdobyć dwa cenne punkty przybliżające Rottweilery do ścisłej czołówki (w szóstkach grać będziemy z zaliczeniem punktów z sezonu regularnego). Początek widowiska w piątek o godz. 19:30.
Start Gdynia jest rywalem, z którym Anwil Włocławek grał w tym sezonie najczęściej i zawsze wygrywał. Zaczęło się jeszcze w okresie przygotowawczym, później było starcie ligowe i dwumecz w Pucharze Polski. Za każdym razem ekipa znad morza stawiała trudne warunki, ale Anwil potrafił je przyjąć, a w końcówkach meczów jeszcze podkręcić tempo i zwyciężyć. Piątkowy pojedynek w Hali Mistrzów jest dla kibiców tym bardziej upragnionym wydarzeniem, że włocławianie ostatnio grali u siebie ponad miesiąc temu.
Najbliżsi rywale Anwilu, to drużyna tylko z pozoru młoda i niedoświadczona. W rzeczywistości średnia jej wieku jest wyższa niż włocławian. – Ich skład jest naprawdę ciekawy. Start wprowadza do ekstraklasy zawodników bardzo młodych oraz tych, którzy już od lat ogrywali się na niższym poziomie. Cieszę się, że są takie zespoły w lidze, bo dzięki nim rozgrywki nabierają kolorytu. Kluby z historią, takie jak na przykład Anwil, muszą być czujne. Odrobina nonszalancji i pojedynek może się skończyć niespodzianką – mówi Przemysław Frasunkiewicz, skrzydłowy Anwilu.
Włocławianie mają za sobą udany mecz z AZS Koszalin. Udało się im zrewanżować Akademikom za porażkę w pierwszej rundzie, dodatkowo eliminując tego rywala z gry o tzw. górną szóstkę. Nie do zatrzymania był powracający do formy Ruben Boykin, a solidnie zaprezentowali się również Krzysztof Szubarga, Michał Sokołowski i Seid Hajrić. Anwil grał tak jak lubi: dobrą postawę w obronie zamieniał na szybkie kontry i za ich sprawą budował przewagę.
Mogą też włocławscy zawodnicy wreszcie złapać oddech od intensywnych treningów. W lutym, rozgrywki ligowe były przerywane były Pucharem Polski i Meczem Gwiazd. Czym to skutkowało dla koszykarzy, którzy nie brali udziału w tych rozgrywkach? Oczywiście dodatkowym jednostkami ciężkich zajęć w siłowni i na parkiecie. A tego sportowcy nie lubią i zawsze podkreślają, że solą ich zawodu są mecze.
W piątkowy wieczór wygra drużyna, która dłużej utrzyma koncentrację. Jeśli Anwil nie da się uśpić pozornie słabszym rywalom, to zwycięstwo na pewno będzie po jego stronie. Z kolei, jeżeli goście nawet przegrywając, nie zwątpią w siebie, to możemy być świadkami zaciętego widowiska. - Start gra bardzo agresywnie przez całe 40 minut. Nawet jak wypracujemy 10 punktową przewagę, to musimy być czujni, bo oni tą swoją równą grą potrafią nadrobić wszelkie straty – przestrzega Przemysław Frasunkiewicz.
Początek meczu Anwil Włocławek – Start Gdynia w piątek o godz. 19:30. Kibice, którzy przyjdą do Hali Mistrzów, jak zwykle, otrzymają magazyn meczowy „Anwil Team”, „Gazetę Pomorską”, a podczas jednej z przerw powalczą o bon na wycieczkę.
Najbliżsi rywale Anwilu, to drużyna tylko z pozoru młoda i niedoświadczona. W rzeczywistości średnia jej wieku jest wyższa niż włocławian. – Ich skład jest naprawdę ciekawy. Start wprowadza do ekstraklasy zawodników bardzo młodych oraz tych, którzy już od lat ogrywali się na niższym poziomie. Cieszę się, że są takie zespoły w lidze, bo dzięki nim rozgrywki nabierają kolorytu. Kluby z historią, takie jak na przykład Anwil, muszą być czujne. Odrobina nonszalancji i pojedynek może się skończyć niespodzianką – mówi Przemysław Frasunkiewicz, skrzydłowy Anwilu.
Włocławianie mają za sobą udany mecz z AZS Koszalin. Udało się im zrewanżować Akademikom za porażkę w pierwszej rundzie, dodatkowo eliminując tego rywala z gry o tzw. górną szóstkę. Nie do zatrzymania był powracający do formy Ruben Boykin, a solidnie zaprezentowali się również Krzysztof Szubarga, Michał Sokołowski i Seid Hajrić. Anwil grał tak jak lubi: dobrą postawę w obronie zamieniał na szybkie kontry i za ich sprawą budował przewagę.
Mogą też włocławscy zawodnicy wreszcie złapać oddech od intensywnych treningów. W lutym, rozgrywki ligowe były przerywane były Pucharem Polski i Meczem Gwiazd. Czym to skutkowało dla koszykarzy, którzy nie brali udziału w tych rozgrywkach? Oczywiście dodatkowym jednostkami ciężkich zajęć w siłowni i na parkiecie. A tego sportowcy nie lubią i zawsze podkreślają, że solą ich zawodu są mecze.
W piątkowy wieczór wygra drużyna, która dłużej utrzyma koncentrację. Jeśli Anwil nie da się uśpić pozornie słabszym rywalom, to zwycięstwo na pewno będzie po jego stronie. Z kolei, jeżeli goście nawet przegrywając, nie zwątpią w siebie, to możemy być świadkami zaciętego widowiska. - Start gra bardzo agresywnie przez całe 40 minut. Nawet jak wypracujemy 10 punktową przewagę, to musimy być czujni, bo oni tą swoją równą grą potrafią nadrobić wszelkie straty – przestrzega Przemysław Frasunkiewicz.
Początek meczu Anwil Włocławek – Start Gdynia w piątek o godz. 19:30. Kibice, którzy przyjdą do Hali Mistrzów, jak zwykle, otrzymają magazyn meczowy „Anwil Team”, „Gazetę Pomorską”, a podczas jednej z przerw powalczą o bon na wycieczkę.