Asseco Prokom Gdynia zagrał koncertowo w trzeciej kwarcie, którą wygrał aż 32:11 i dzięki temu w ostatniej odsłonie mógł spokojnie trzymać Anwil Włocławek na dystans. Gospodarze zerwali się by odrobić straty, ale ostatecznie rywal grał zbyt konsekwentnie by przegrać. Anwil przegrał z mistrzem Polski 72:84.
Choć opinia publiczna zdążyła już zawyrokować jednoznacznie w sprawie przyszłości Asseco Prokomu Gdynia, meczem w Hali Mistrzów mistrz Polski pokazał, że na skreślanie go jest jeszcze przedwcześnie. Koszykarze Andrzeja Adamka doskonale wykorzystali lukę pod koszem Anwilu Włocławek, zaś trzecią kwartę wygrali różnicą aż 21 punktów i dzięki temu pokonali miejscowych.
Defensywa Anwilu od samego początku miała spore problemy ze środkowym Asseco Prokomu, Rasidem Mahalbasiciem, który już do przerwy zdobył 12 punktów (w całym meczu 18 punktów i 15 zbiórek), dobrze wykorzystując fakt, że Anwil ma braki kadrowe na tej pozycji. Dzięki skutecznej grze środkowego gdynianie prowadzili po dwóch kwartach nieznacznie, 34:33.
Trener Milija Bogicević zareagował w przerwie spotkania i po zmianie stron do obrony austriackiego centra oddelegował Rubena Boykina. Amerykanin radził sobie z przeciwnikiem skutecznie, lecz w tym samym momencie sytuację Asseco Prokomu uratował Robert Witka. Były zawodnik Anwilu zdobył aż 17 z 32 punktów zespołu w trzeciej kwarcie i utorował drogę mistrza Polski do zwycięstwa w tym spotkaniu.
66:44 – taki wynik widniał zatem na tablicy wyników po trzech kwartach i po dobrej grze Anwilu w pierwszej kwarcie pozostały już tylko mrzonki. Włocławianie prowadzili bowiem po dziesięciu minutach 21:15, grając na dobrym procencie skuteczności (9/18), a na dodatek górowali w walce na tablicach (10:7), rozdali więcej asyst (6:2) i popełnili mniej strat (2:5). Niestety, dominacja włocławian trwała tylko na początku spotkania i... pod jego koniec.
„Rottweilery” wygrały bowiem czwartą kwartę 28:18, w pewnym momencie zmniejszając straty nawet do tylko siedmiu punktów (67:74), gdy piątą skuteczną trójką popisał się Krzysztof Szubarga. Kapitan Anwilu dwoił się i troił pod koniec meczu, lecz ostatecznie konsekwentna gra mistrza Polski sprawiła, że zawodnicy Adamka dowieźli zwycięstwo do końca.
Faza szóstek po raz kolejny pokazała, że faworytem nie jest zespół, który zajmuje aktualnie wyższe miejsce w tabeli, a liczy się przede wszystkim dyspozycja dnia.
Anwil Włocławek - Asseco Prokom Gdynia 72:84 (21:15, 12:19, 11:32, 28:12)
Anwil: Szubarga 19, Jovanović 13, Weeden 11, Ginyard 8, Boykin 7, Frasunkiewicz 6, Hajrić 4, Sokołowski 4, Bartosz 0, Vasojević 0
Asseco Prokom: Witka 20, Mahalbasić 18, Zamojski 14, Roszyk 9, Śnieg 9, Ponitka 8, Pamuła 4, Szczotka 2