Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Skibniewskiego zwierzenia na Anwil Live Chat

Piątek, 16 Lipca 2010, 1:00, Michał Fałkowski

Gościem drugiego odcinka Anwil Live Chat był Robert Skibniewski. Na oczach internautów najnowszy nabytek Anwilu odebrał koszulkę z numerem 9, a następnie udzielił odpowiedzi na kilkadziesiąt pytań. Najciekawsze wypowiedzi „Skiby” przytacza dziś Gazeta Pomorska.

Gościem drugiego odcinka Anwil Live Chat był Robert Skibniewski. Na oczach internautów najnowszy nabytek Anwilu odebrał koszulkę z numerem 9, a następnie udzielił odpowiedzi na kilkadziesiąt pytań. Najciekawsze wypowiedzi „Skiby” przytacza dziś Gazeta Pomorska.
Nowy rozgrywający Anwilu po zakończeniu krótkich wakacji niemal od razu skierował kroki do Włocławka i na wideo-czacie spotkał się z kibicami. Podczas blisko godzinnego spotkania kilkakrotnie nie ukrywał, że jest pod dużym wrażeniem możliwości gry we Włocławku: - Wiadomo kto jest najlepszym graczem w historii tego klubu. Jego koszulka wisi pod kopułą Hali Mistrzów. To niesamowite, że teraz będę mógł pracować z trenerem Igorem Griszczukiem już w jednym zespole. Pamiętam doskonale święte wojny ze Śląskiem Wrocław i jak piekielna atmosfera tutaj panowała. Dobrze, że teraz jestem po waszej stronie. Nie, nie rozmawiałem jeszcze na ten temat z Adamem Wójcikiem czy Maćkiem Zielińskim. Sam jestem ciekawy, co powiedzą, jak się spotkamy (śmiech). Maciek pewnie powie, że tego się nie spodziewał, ale pewnie tak samo nie spodziewał się, że Śląsk przestanie istnieć.

Zaczęło się od Urlepa

Popularny "Skiba” pochodzi z 30-tysięcznej Bielawy koło Świdnicy, a poważniejszą przygodę z basketem zaczął, gdy dostał się do koszykarskiej klasy XVI LO we Wrocławiu. - Pod koniec drugiej klasy graliśmy mistrzostwa Polski juniorów w Lesznie i tam mnie wypatrzył trener Andrej Urlep. Dzięki niemu wszedłem do "dorosłej” koszykówki i trafiłem do pierwszej drużyny Śląska. Poza Urlepem wiele zawdzięczam Rayowi Miglinieksowi i Saso Filipowskiemu z okresu mojej gry w Zgorzelcu. Jestem pod wrażeniem tego, co robi w Lakers Phil Jackson - i jako trener, i jakim jest człowiekiem. Staram się śledzić na bieżąco jego wypowiedzi.

Debiut z Maccabi

Dwa szczególne mecze, które Robert pamięta to debiut w Eurolidze oraz z Telekomem Bonn w Pucharze ULEB. - W Eurolidze debiutowałem w Tel Awiwie ze słynnym Maccabi. To było niesamowite przeżycie, a na dodatek wszyscy byli zadowoleni z mojej gry. Z kolei w Pucharze ULEB przez całe spotkanie z Telekomem grałem bardzo słabo. Ale bardzo dobrze udała się ostatnia akcja z Radkiem Hyżym, po której zdobył punkty i wszyscy o tym zapomnieli. Teraz jestem w wielkim klubie, z którym chcę zdobyć mistrzostwo Polski i jak najlepiej powalczyć w europejskich pucharach. Już nie mogę się doczekać. Miałem z Anwilu już z dwadzieścia telefonów, czy czegoś mi nie potrzeba. To niesamowite, naprawdę jestem podekscytowany!

Spotkacie mnie w kinie

Poza Halą Mistrzów kibice najczęściej będą mogli spotkać koszykarza w kinie. - Jestem kinomaniakiem. Staram się być na bieżąco ze wszystkimi nowinkami, więc często chodzę do kina. Lubię niemal każdy rodzaj filmów. Podobnie jest z muzyką - od hip hopu do metalu.

"Skiba” uważa, że jego atutem jest spokój, przegląd sytuacji, dobra komunikacja z partnerami, dobre przejście do kontrataku i niezły rzut z dystansu. Pewnie dlatego tak dobrze czuł się w Czechach, grając w Prostejowie.

- Czesi są spokojni, optymistycznie nastawieni do życia. W Polsce jest zupełnie inaczej. Wielu ludzi jest kąpanych w gorącej wodze. Chciałoby mieć wszystko od razu. Spieszą się nie wiadomo dokąd. Przydałoby się nam czasami spojrzeć na naszych sąsiadów. Ale cieszę się, że wróciłem tutaj i będę grał dla takiego klubu, jak Anwil. A czy będę rezerwowym? Nie ma to dla mnie znaczenia. Wielcy gracze z wielkich klubów wchodzą do gry jako rezerwowi. Pokażę na co mnie stać! I udowodnię trenerowi, że wkrótce może powinien mnie wziąć pod uwagę przy budowie reprezentacji Polski!