Nie zapisze się Anwil Włocławek w historii koszykówki w Dąbrowie Górniczej. Nasi koszykarze stanęli na wysokości zadania i pokonali miejscowy MKS 85:74. Pierwszego w ekstraklasie zwycięstwa gospodarzy Hali Centrum nie było, bo włocławianie potrafili grać na swojego lidera punktowego, Chase Simona, a on popisywał się skutecznością.
Myli się ten kto myśli, że jedenastopunktowa przewaga na koniec i fakt, że Anwil prowadził z MKS prawie przez trzy czwarte meczu, świadczą, iż w niedzielny wieczór włocławianie przeszli się po Dąbrowie Górniczej spacerkiem. Nic z tych rzeczy. W Hali Centrum, która nie zaznała jeszcze radości z ekstraklasowej wygranej, stoczony został twardy pojedynek o wygraną, a wywalczył ją ten zespół, który w końcówce wykazał się większą dojrzałością i miał w swoich szeregach prawdziwego killera, Chase Simona.
Zanim jednak doszło do decydujących akcji, bardzo ważnym fragmentem gry okazał się początek drugiej kwarty. Po dobrych inauguracyjnych minutach gospodarzy, coraz śmielej zaczęli sobie poczynać włocławianie. Dognili oni MKS, kilka razy próbowali przełamać wynik, aż wreszcie to się udało. Dzięki akcji 2+1 Krzysztofa Krajniewskiego Anwil wyszedł na prowadzenie 29:26 i jak się później okazało, obronił je do samego końca.
Nie obyło się jednak bez kłopotów. Spragnieni zwycięstw gospodarze najpierw długo nie pozwolili sobie odskoczyć na więcej niż 4 – 6 punktów, a gdy w końcu Rottweilery przełamały tę barierę, MKS nagłym zrywem odrobił niemal wszystkie straty. Z 13 punktów zaliczki Anwilu w 28. minucie, zrobiły się tylko 2 w 30. minucie. Wszystko to za sprawą skutecznego rozgrywającego, Kena Browna, który w tym krótkim fragmencie kilkukrotnie popisał się skuteczną grą pod koszem.
Szczęśliwie dla Anwilu, na początku decydującej odsłony skutecznością błysnął Deonta Vaughn, a niezwykle cenną trójkę ustrzelił Chase Simon (66:56). Drugi z wymienionych, choć miał już w tym momencie trafione 22 punkty, nie zaspokoił strzeleckiego apetytu. Na szczęście dla włocławian, dalej był bardzo aktywny w ataku i domagał się kolejnych piłek. Ponieważ tym razem rzadziej niż zwykle rzucali Seid Hajrić, Konrad Wysocki i Arvydas Eitutavicius, to opłacało się podawać do Simona. Szybki Amerykanin mijał przeciwników, dawał się faulować i swoje konto punktowe zamknął na liczbie 29.
Ostatnim momentem, gdy wydawało się jeszcze, że gracze z Dąbrowy Górniczej mogli powstrzymać rozpędzony Anwil, były rzuty osobiste Daltona Peppera. Skrzydłowy trafił dwa razy na 73:78, ale po chwili za trzy pomylił się Paweł Zmarlak i wszystko stało się jasne. Kilka rzutów wolnych Rottweilerów, znów wykonywanych w decydujących sekundach z dużą skutecznością, i trzecia z rzędu wygrana stała się faktem.
Ostatecznie włocławianie wygrali 85:74. Mecz zapamiętany zostanie jako ten w którym udało się ustanowić dwa indywidualne rekordy sezonu: 29 punktów Chase Simona i 9 asyst Deonty Vaughna. Czy zostaną pobite? Najbliższa okazja w przedświątecznym meczu z Jeziorem Tarnobrzeg.
MKS Dąbrowa Górnicza - Anwil Włocławek 74:85 (22:20, 12:20, 22:18, 18:27)
MKS: Brown 19, Pepper 14, Weaver 11, Dziemba 9, Szymański 7, McKay 4, Piechowicz 4, Koelner 4, Metelski 2, Zmarlak 0, Małecki 0
Anwil: Simon 29, Surmacz 15, Crosariol 12, Hajrić 8, Vaughn 8, Wysocki 5, Eitutavicius 5, Krajniewski 3, Witliński 0, Raczyński 0.