Niedzielny wieczór warto zarezerwować sobie na wielkie koszykarskie emocje. Do Włocławka przyjeżdża Stelmet Zielona Góra, czyli zespół, który w ciągu ostatnich dziewięciu miesięcy przegrał w TBL zaledwie dwa mecze. Anwil Włocławek spróbuje zrobić rysę na tym wizerunku drużyny z marmuru.
Jak obalić takiego kolosa? Najlepiej w sposób spektakularny, tak jak się to udało przed rokiem w Zielonej Górze. Nie oszukujmy się jednak, demolka 31-punktami mogła zdarzyć się raz i nastawmy się, że w niedzielę trzeba będzie zostawić zdrowie na boisku, żeby wygrać choćby 1 oczkiem. Mistrz Polski i aktualny lider tabeli jest zdecydowanym faworytem starcia.
- Wiemy jakie umiejętności sportowe posiadają nasi rywale, ale akurat to można nadrobić naszym charakterem i walecznością. Gorzej, że Stelmet ma jeszcze jeden wielki atut, czyli doświadczenie z Euroligi, a teraz EuroCup. Wystarczy spojrzeć ile meczów w polskiej lidze wygrał minimalnie, w samych końcówkach. To właśnie zgranie i umiejętność spokojnego rozstrzygania sytuacji krytycznych jest największą siłą Stelmetu – mówi Mateusz Kostrzewski.
Przed rokiem w Hali Mistrzów zimnej krwi więcej mieli jednak włocławianie. W zaciętej końcówce ręce zadrżały liderom gości, Walterowi Hodge’owi i Łukaszowi Koszarkowi, a nie zawiódł Anwil jako zespół. Gospodarze walczyli o każdą piłkę, szanowali upływający czas i mimo ogromnego zmęczenia wyszarpali zwycięstwo 85:84.
Teraz wygrać będzie można tylko pod warunkiem, że Rottweilery zagrają równie walecznie. Należy mieć nadzieję, że powtórzy się ostatni wyśmienity mecz Dusana Katnicia, sił starczy Seidowi Hajriciowi, a strzelecką formą znów wykaże się Deividas Dulkys. Atrakcją meczu może być pojedynek Michała Sokołowskiego z ofensywnie usposobionymi Kamilem Chanasem i Christianem Eyengą. Na szczęście dla „Sokoła”, z grona graczy, na których musiałby „mieć oko” wypadł Przemysław Zamojski. Polak, po wybiciu barku, szykuje się do powrotu na parkiet, ale przeciw Anwilowi może jeszcze nie zagrać.
- Zamojski był motorem napędowym ataku Stelmetu. Jeżeli nie zagra to nasi rywale stracą ważny atut, chociaż pamiętajmy, że mają ich jeszcze całe mnóstwo – wyjaśnia Michał Sokołowski. – Teraz duża rola Łukasza Koszarka, który potrafi też kreować innych graczy. Gdyby udało się ograniczyć poczynania rozgrywającego z Zielonej Góry, to już byłaby połowa sukcesu. –
Pojedynek Anwilu Włocławek ze Stelmetem zapowiada się niezwykle atrakcyjnie. W Hali Mistrzów zobaczymy nie tylko wspomnianych Eyengę, Chanasa i Koszarka, ale i znakomitego centra Vladimira Dragicevicia oraz skutecznego skrzydłowego Aarona Cela. Ten zestaw zawodników przed kilkoma dniami pokonał słynną Walencję i aż trudno się doczekać na sprawdzian, jak w bezpośredniej konfrontacji wypadnie Anwil.
To wszystko do zobaczenia w Hali Mistrzów we Włocławku, w niedzielę 2 lutego o godz. 20:00. Kto nie będzie się mógł wybrać na ten fascynujący mecz, może obejrzeć go w Polsat Sport News.
Bilety na mecz Anwil Włocławek – Stelmet Zielona Góra do nabycia w kasie organizatora (Hala Mistrzów, okienka między wejściami A i B) w piątek 31 stycznia w godz. od 16:00 do 18:00 oraz w niedzielę 2 lutego od 18:00 do 20:30.
Fani, którzy przyjdą obejrzeć pojedynek otrzymają kolejny numer magazynu meczowego „Anwil TEAM” i „Gazetę Pomorską”, a śmiałkowie zagrają w konkursach o wyjazdy zagraniczne, zaproszenia do kręgielni i do SPA. W przerwie meczu odbędzie się licytacja przedmiotów dla Kacpra Piekarskiego.