„W niedzielę, tutaj, o 18:00, gramy z Anwilem Włocławkiem”, mówi do kibiców Energi Czarnych Robert Tomaszek, center słupskiej drużyny. W tle słychać „Puszka Okruszka”, a na smyczach wprowadzane są maleńkie pieski, yorki. W Hali Gryfia zapowiada się ciekawy mecz, który nabrał dodatkowych podtekstów…
„W niedzielę, tutaj, o 18:00, gramy z Anwilem Włocławkiem”, mówi do kibiców Energi Czarnych Robert Tomaszek, center słupskiej drużyny. W tle słychać „Puszka Okruszka”, a na smyczach wprowadzane są maleńkie pieski, yorki. W Hali Gryfia zapowiada się ciekawy mecz, który nabrał dodatkowych podtekstów…
Fanów Anwilu do przyjścia na ten mecz przekonywać nie trzeba. Zjawią się tłumnie w Słupsku i tamtejszy specyficzny obiekt na pewno nie raz zadudni od gromkiego „Anwil Włocławek”. Co zrobić, żeby to hasło brzmiało dumnie również po meczu? Na pewno zagrać o niebo lepiej w ataku niż do tej pory, utrzymując jednocześnie dobrą intensywność obrony. Anwil jest jedną z dwóch drużyn TBL, które tracą średnio mniej niż 70 punktów na mecz. Tą drugą ekipą jest PGE Turów mający bilans 4:0, przy 1:3 włocławian. Jak nie trudno zauważyć, problem leży więc w ataku.
- Dotąd notujemy zdecydowanie zbyt słabą skuteczność. Nawet duża liczba zbiórek nie pomaga nam nadrobić strat, które wynikają z niecelnych rzutów. Dlatego pracujemy nad tym, żeby odzyskać pewność na połowie rywala. Jeśli piłki zaczną wpadać do kosza, to nasza sytuacja całkowicie się odmieni. Liczymy, że wreszcie musi nadejść mecz, w którym się odblokujemy. W Słupsku gra się ciężko i tym bardziej to może być przełomowe spotkanie – mówi Seid Hajrić, środkowy Anwilu.
Niedzielny pojedynek będzie z pewnością wyjątkowy dla trenera Dainiusa Adomaitisa. Litwin ma podwójną motywację, żeby rozstrzygnąć go na swoją korzyść. Po pierwsze, pora udowodnić, że zbudowany przez niego zespół, to drużyna na miarę oczekiwań kibiców, a po drugie, to starcie z jedynym dotąd trenowanym przez niego zespołem. Latem tego roku szkoleniowiec zamienił ekipę czarnych panter na zespół rottweilerów. W podobnej sytuacji stanął w 2008 roku trener Igor Griszczuk i pewnie wygrał z Energą Czarnymi. Słynący z ambicji Dainius Adomaitis na pewno nie wyobraża sobie innego scenariusza również w najbliższy weekend.
Słupszczanie z bilansem 2:2 zajmują w tej chwili 6. miejsce w tabeli. Ich najskuteczniejszym zawodnikiem jest Yemi Gadri-Nicholson, mierzący 207 cm środkowy. Kolejne trzy miejsca wśród najlepiej punktujących również zajmują obcokrajowcy: Levi Knutson, Todd Abernethy i Valdas Dabkus. Polacy spełniają w tym teamie mniej znaczące role, choć wiadomo, że jeśli zostawić wolne miejsce Robertowi Tomaszkowi albo Mateuszowi Kostrzewskiemu, to skwapliwie je wykorzystają. Do meczu z Anwilem Czarni przystąpią osłabieni brakiem Odeda Brandweina, który skręcił staw kolanowy.
Zdrowie dopisuje natomiast zawodnikom z Włocławka. W tej chwili żaden z nich nie narzeka na urazy i przygotowania do kolejnego meczu idą zgodnie z planem. – Fizycznie czujemy się dobrze. Nie ma poważniejszych urazów, ani zmęczenia. W tej fazie sezonu nie możemy szukać dla siebie żadnych wymówek i usprawiedliwień. W Słupsku musimy gryźć parkiet i wygrać – mówi Ruben Boykin, w tej chwili najlepiej zbierający koszykarz TBL (średnio 10 zbiórek na mecz).
Czy Robert Tomaszek przestraszy koszykarzy Anwilu? Czy trener Adomaitis wygra na starych śmieciach? Czy Anwil zrówna się bilansem z Energą Czarnymi? Przekonamy się w niedzielny wieczór. Początek meczu o godz. 18:00. Relacja w Radio GRA oraz na plk.pl (wideo płatne – szczegóły tutaj).
- Dotąd notujemy zdecydowanie zbyt słabą skuteczność. Nawet duża liczba zbiórek nie pomaga nam nadrobić strat, które wynikają z niecelnych rzutów. Dlatego pracujemy nad tym, żeby odzyskać pewność na połowie rywala. Jeśli piłki zaczną wpadać do kosza, to nasza sytuacja całkowicie się odmieni. Liczymy, że wreszcie musi nadejść mecz, w którym się odblokujemy. W Słupsku gra się ciężko i tym bardziej to może być przełomowe spotkanie – mówi Seid Hajrić, środkowy Anwilu.
Niedzielny pojedynek będzie z pewnością wyjątkowy dla trenera Dainiusa Adomaitisa. Litwin ma podwójną motywację, żeby rozstrzygnąć go na swoją korzyść. Po pierwsze, pora udowodnić, że zbudowany przez niego zespół, to drużyna na miarę oczekiwań kibiców, a po drugie, to starcie z jedynym dotąd trenowanym przez niego zespołem. Latem tego roku szkoleniowiec zamienił ekipę czarnych panter na zespół rottweilerów. W podobnej sytuacji stanął w 2008 roku trener Igor Griszczuk i pewnie wygrał z Energą Czarnymi. Słynący z ambicji Dainius Adomaitis na pewno nie wyobraża sobie innego scenariusza również w najbliższy weekend.
Słupszczanie z bilansem 2:2 zajmują w tej chwili 6. miejsce w tabeli. Ich najskuteczniejszym zawodnikiem jest Yemi Gadri-Nicholson, mierzący 207 cm środkowy. Kolejne trzy miejsca wśród najlepiej punktujących również zajmują obcokrajowcy: Levi Knutson, Todd Abernethy i Valdas Dabkus. Polacy spełniają w tym teamie mniej znaczące role, choć wiadomo, że jeśli zostawić wolne miejsce Robertowi Tomaszkowi albo Mateuszowi Kostrzewskiemu, to skwapliwie je wykorzystają. Do meczu z Anwilem Czarni przystąpią osłabieni brakiem Odeda Brandweina, który skręcił staw kolanowy.
Zdrowie dopisuje natomiast zawodnikom z Włocławka. W tej chwili żaden z nich nie narzeka na urazy i przygotowania do kolejnego meczu idą zgodnie z planem. – Fizycznie czujemy się dobrze. Nie ma poważniejszych urazów, ani zmęczenia. W tej fazie sezonu nie możemy szukać dla siebie żadnych wymówek i usprawiedliwień. W Słupsku musimy gryźć parkiet i wygrać – mówi Ruben Boykin, w tej chwili najlepiej zbierający koszykarz TBL (średnio 10 zbiórek na mecz).
Czy Robert Tomaszek przestraszy koszykarzy Anwilu? Czy trener Adomaitis wygra na starych śmieciach? Czy Anwil zrówna się bilansem z Energą Czarnymi? Przekonamy się w niedzielny wieczór. Początek meczu o godz. 18:00. Relacja w Radio GRA oraz na plk.pl (wideo płatne – szczegóły tutaj).