Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Puchar nie dla nas

Sobota, 12 Lutego 2011, 1:00, Michał Fałkowski

Nie udało się Anwilowi Włocławek wygrać gdyńskiego finału Pucharu Polski. Polpharma mimo nieudanego początku meczu z minuty na minutę grała coraz lepiej, a w końcówce udanie broniła wypracowanej przewagi i ostatecznie wygrała 75:67. MVP finału wybrano Roberta Skibniewskiego.

Nie udało się Anwilowi Włocławek wygrać gdyńskiego finału Pucharu Polski. Polpharma mimo nieudanego początku meczu z minuty na minutę grała coraz lepiej, a w końcówce udanie broniła wypracowanej przewagi i ostatecznie wygrała 75:67. MVP finału wybrano Roberta Skibniewskiego.


Miłe złego początki, tak można pokrótce scharakteryzować pierwsze minuty meczu. Już w pierwszej akcji pewnie za trzy trafił DJ Thompson i choć kolejnych sześć punktów zdobyła Polpharma, to Anwil nie stracił pewności siebie i sam seryjnie zaczął dziurawić kosz rywali. Raz po raz piłkę pod tablicę przeciwnika dostarczał nasz rozgrywający, a tam jego podania skutecznie zamieniał na punkty Paul Miller. Gdy Anwil prowadził 14:6 Amerykanin miał już na swoim koncie 9 oczek. Łatwość z jaką Miller ogrywał wysokich Polpharmy uśpiła drużynę i wkrótce rezultat zbliżył się do remisu. Na pierwszą przerwę włocławianie zeszli przy zaledwie jednopunktowym prowadzeniu (20:19).

Choć druga kwarta rozpoczęła się od udanej akcji defensywnej, to fart z ostatnich sekund pierwszej odsłony nadal towarzyszył Kamilowi Chanasowi. Na grad punktów zdobywanych przez Polaka zdecydowanie odpowiedział tylko Chris Thomas trafiając dwukrotnie z przeciwległych rogów za linią 6,75. Gdy starogardzianie zaczęli przeważać, źle wróżącym incydentem w gdyńskiej hali było spalenie się tablicy wyników. Na nieszczęście Anwilu pozostała druga tablica, na której systematycznie zaczęło rosnąć po stronie przeciwnika. Po trójce Kamila Chanasa Polpharma prowadziła 31:26, a po kilku minutach i jego kolejnym rzucie z dystansu, 38:31. Polak do przerwy uskładał 13 oczek, czym znacząco przyczynił się do pięciopunktowej przewagi swojego zespołu (36:41).

Również po przerwie Anwil popełniał błędy w obronie, a sam nie umiał sobie poradzić ze zmienną defensywą przeciwnika. W rezultacie osiem kolejnych punktów zdobyła Polpharma, a na trybunach zaczęła się fiesta jej licznie przybyłych kibiców. W 26. minucie Kociewskie Diabły osiągnęły najwyższą przewagę 57:40. Od tego momentu zaczęła się pogoń Anwilu, w której początkowo największy udział miał Seid Hajrić. Serb zdobył sześć punków z rzędu, godnie zastępując dotychczasowego najlepszego strzelca, Paula Millera. Amerykanin nie mógł już wejść na parkiet, bo tak głęboko rozciął łuk brwiowy, że po meczu trafił do szpitala, gdzie założono mu szwy.

Na szczęście Anwil nie załamał się ani brakiem podstawowego centra, ani dużą stratą do przeciwnika. Coraz lepiej funkcjonująca obrona pozwalała neutralizować nieco poczynania najlepszych tego wieczoru Roberta Skibniewskiego i Kamila Chanasa. Od stanu 63:50 włocławianie zdobyli 10 punktów pod rząd i ponownie uwierzyli w możliwość zwycięstwa. Trwającą 5 pierwszych minut czwartej kwarty niemoc strzelecką Polpharmy przełamał dopiero Kamil Chanas i było 65:60. Gdy w odpowiedzi trójkę trafił Chris Thomas, a starogardzianie pomylili się w ataku, przed Anwilem otworzyła się możliwość wyjścia na prowadzenie.

Na 3,5 minuty przed końcem na czystej pozycji za trzy znalazł się Andrzej Pluta, ale minimalnie chybił. Niestety, w odpowiedzi nie pomylił się Deonta Vaughn i tuż przed tym jak popełnił piąty faul dał swojej ekipie prowadzenie 68:63. Ten moment, obok przespanej drugiej kwarty, był kluczowym dla losów spotkania. Na zdobyte po chwili punkty Andrzeja Pluty odpowiedział bowiem Robert Skibniewski i strata do Polpharmy wciąż nie malała. To powodowało duży zamęt w naszych szeregach obronnych i podopieczni Zorana Sretenovicia zamiast utrudnionej drogi do kosza, mieli ją ułatwioną. Tymczasem Anwil popełnił błąd 24 sekund, a później trzykrotnie nie zdołał udanie skonstruować akcji ofensywnej. Faulowani starogardzianie z powodzeniem stawali na linii rzutów wolnych i dzięki trafieniom Kamila Chanasa oraz Urosa Mirkovicia ustalili rezultat na 75:67.

Po meczu MVP spotkania wybrano Roberta Skibniewskiego, który nie dał się zmęczyć włocławskim rozgrywającym i grając pełne 40 minut zdobył 13 punktów i 7 asyst.



Anwil Włocławek – Polpharma Starogard Gdański 67:75 (20:19, 16:22, 16:22, 15:12)


Anwil: Thomas 15, Pluta 13, Miller 12, Hajrić 11,  Majewski 5, Modrić 4, Thompson 4, Jovanović 3

Polpharma: Chanas 19, Vaughn 15, Skibniewski 13, Mirković 11, Archibeque 9, Gilmore 4, Metelski 2, Cielebąk 2.