Anwil Włocławek nie będzie miło wspominał trzeciego meczu półfinału play-off Tauron Basket Ligi w Starogardzie Gdańskim. Włocławianie ulegli tamtejszej Polpharmie 89:99, a dodatkowo kontuzji nabawił się Andrzej Pluta.
Anwil Włocławek nie będzie miło wspominał trzeciego meczu półfinału play-off Tauron Basket Ligi w Starogardzie Gdańskim. Włocławianie ulegli tamtejszej Polpharmie 89:99, a dodatkowo kontuzji nabawił się Andrzej Pluta.
Pechowo zakończył się trzeci mecz półfinału play-off Tauron Basket Ligi dla Andrzeja Pluty. Kapitan Anwilu Włocławek, który w tej serii rzucał średnio 20 punktów już w drugiej kwarcie czwartkowego spotkania spadł na stopę kolegi z zespołu, Rasharda Sullivana.
- W jednej z akcji Polpharmy chciałem wyjść zza zasłony i minąć stawiającego ją koszykarza rywali. Wyskoczyłem i bezwładnie spadłem na stopę Rasharda Sullivana, który pomagał przy tej zasłonie. Mamy zabezpieczane kostki, jednak w takiej sytuacji, gdy kompletnie nie czujemy, w którym momencie stopa zetknie się z podłożem i w dodatku nierównym takie coś jest nieuniknione – opisuje całe zdarzenie Pluta.
W piątkowe południe najbardziej doświadczony koszykarz Anwilu udał się na szczegółowe badania USG, które dokładnie wykazały co stało się naszemu zawodnikowi. – W wyniku skręcenia stawu skokowego doszło do naderwania torebki stawowej i naciągnięcia więzadła strzałkowego – ocenił stan zdrowia poszkodowanego masażysta włocławskiej drużyny, Robert Jabłoński. – Zawodnik jest już po kilku zabiegach. Ma dość duży obrzęk i o konkretnej dacie powrotu do gry nie możemy mówić. Na pewno w sobotnim meczu nie wystąpi – dodał.
- W sezonie zasadniczym radziliśmy sobie w takich sytuacjach. Gdy Krzysztof Szubarga miał kontuzję to pomagałem na rozegraniu. Ostatnio nie było z nami Dru Joyce’a, również musiałem wypełniać tę lukę i dawaliśmy sobie radę. Znam wartość swoich kolegów i wierzę, że ze swojej roli wywiążą się bardzo dobrze. Pokażemy, że Anwil to nie tylko pojedynczy zawodnicy, tylko tak jak w sezonie zasadniczym zagramy bardzo zespołowo i każdy każdego może zastępować – optymistycznie kończy Pluta.
Pechowo zakończył się trzeci mecz półfinału play-off Tauron Basket Ligi dla Andrzeja Pluty. Kapitan Anwilu Włocławek, który w tej serii rzucał średnio 20 punktów już w drugiej kwarcie czwartkowego spotkania spadł na stopę kolegi z zespołu, Rasharda Sullivana.
- W jednej z akcji Polpharmy chciałem wyjść zza zasłony i minąć stawiającego ją koszykarza rywali. Wyskoczyłem i bezwładnie spadłem na stopę Rasharda Sullivana, który pomagał przy tej zasłonie. Mamy zabezpieczane kostki, jednak w takiej sytuacji, gdy kompletnie nie czujemy, w którym momencie stopa zetknie się z podłożem i w dodatku nierównym takie coś jest nieuniknione – opisuje całe zdarzenie Pluta.
W piątkowe południe najbardziej doświadczony koszykarz Anwilu udał się na szczegółowe badania USG, które dokładnie wykazały co stało się naszemu zawodnikowi. – W wyniku skręcenia stawu skokowego doszło do naderwania torebki stawowej i naciągnięcia więzadła strzałkowego – ocenił stan zdrowia poszkodowanego masażysta włocławskiej drużyny, Robert Jabłoński. – Zawodnik jest już po kilku zabiegach. Ma dość duży obrzęk i o konkretnej dacie powrotu do gry nie możemy mówić. Na pewno w sobotnim meczu nie wystąpi – dodał.
- W sezonie zasadniczym radziliśmy sobie w takich sytuacjach. Gdy Krzysztof Szubarga miał kontuzję to pomagałem na rozegraniu. Ostatnio nie było z nami Dru Joyce’a, również musiałem wypełniać tę lukę i dawaliśmy sobie radę. Znam wartość swoich kolegów i wierzę, że ze swojej roli wywiążą się bardzo dobrze. Pokażemy, że Anwil to nie tylko pojedynczy zawodnicy, tylko tak jak w sezonie zasadniczym zagramy bardzo zespołowo i każdy każdego może zastępować – optymistycznie kończy Pluta.