Anwil Włocławek przegrał z Rosą Radom w ostatnim meczu sezonu zasadniczego 76:83. Mimo, że Rottweilery przez większą część spotkania dotrzymywały kroku gospodarzom, to dwa długie ofensywne przestoje musiały się odbić na wyniku. Słabo zagrał Callahan, a tej indolencji nie byli w stanie nadrobić, ani Sokołowski, ani Graham.
Walkę o zwycięstwo w tym ważnym meczu koszykarze Anwilu mocno utrudnili sobie dwoma niezrozumiałymi przestojami. Pierwszy przytrafił im się w drugiej kwarcie. Wtedy właśnie przez pięć i pół minuty nie niebiesko-biało-zieloni potrafili znaleźć drogi do kosza gospodarzy. Popełniali straty i rzucali niecelnie zarówno z trudnych pozycji, jak i tych, z których pudła trudno wybaczyć. W efekcie, w 18. minucie Rosa prowadziła 42:22. W tym momencie 9 punktów miał na swoim koncie Korie Lucious, a 7 Hubert Radke. Ich popisy w ataku na tym się skończyły, ale niestety dla Anwilu, losy spotkania zostały w dużej mierze ustalone.
Niechlubną serię Rottweilerów rzutem za trzy przerwał Piotr Pamuła. Polski rzucający udowodnił tym samym, że jego domeną są właśnie rzuty z dystansu - miał w tym momencie 3 celne na 4 próby. Znacznie gorzej wiodło mu się bliżej kosza, skąd nie trafił ani razu. W końcówce drugiej kwarty punkty dołożyli Michał Sokołowski z Paulem Grahamem i na przerwę zespoły zeszły przy stanie 45:33.
Po zmianie stron kibice przez dłuższy czas oglądali wyrównaną, ofensywną koszykówkę. Walka punkt za punkt mogła się podobać, ale Anwil potrzebował solidnego przełamania. Przyszło ono dokładnie w połowie trzeciej kwarty. Słabo panującemu nad piłką Jakubowi Dłoniakowi wybrał ją Paul Graham, a Polak odpowiedział niesportowym faulem. Rzucający Anwilu wykorzystał rzuty osobiste, a dodatkową akcję skończył z dystansu Danilo Mijatović. Zrobiło się tylko 54:48 i szkoleniowiec gospodarzy Wojciech Kamiński nie krył irytacji ze sposobu w jaki jego koszykarze roztrwonili znaczną część 20-punktowej przewagi.
Reprymenda przyniosła efekt na początku czwartej kwarty. Dwa celne rzuty oddał Robert Witka (w tym momencie 17 punktów przy 100 % skuteczności), wspomógł go Kim Adams i Rosa prowadziła 72:60. Efekty gry Witki nie byłyby tak bolesne dla Anwilu, gdyby włocławianie zdołali wykończyć którąś z własnych akcji. Tymczasem, przez ponad 4 minuty Rottweilery nie powiększyły swojego konta i właściwie ostatecznie pogrzebały szanse na zwycięstwo.
W końcówce 10 punktów zdobył Paul Graham, ale ponieważ dobre akcje przeplatał stratami, to nawet jego nie można wyróżnić szczególnie pozytywnie. Starali się jeszcze Michał Sokołowski z Seidem Hajriciem, ale to wystarczyło tylko do zmniejszenia strat do 7 punktów. Bez dobrej gry Jordana Callahana (1/8 z gry i 1 asysta) włocławianie nie mogli myśleć o zwycięstwie i ostatecznie wracają do siebie z wynikiem 76:83.
Rosa Radom – Anwil Włocławek 83:76 (29:17, 16:16, 21:27, 17:16)
Rosa: Witka 17, Dłoniak 12, Archibeque 10, Zalewski 9, Lucious 9, Radke 7, Majewski 7, Łączyński 6, Adams 5, Jeszke 1
Anwil: Graham 22, Sokołowski 18, Mijatović 11, Pamuła 9, Hajrić 6, Kostrzewski 5, Callahan 3, Witliński 2