Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Prokom pokonany!

Niedziela, 09 Marca 2008, 1:00, Michał Fałkowski

Anwil Włocławek pokonał w wyjazdowym meczu Prokom trefl Sopot 93:86. O zwycięstwie zadecydowała twarda, ambitna walka przez pełne 40 minut oraz niesamowity spokój i koncentracja w ostatnich akcjach spotkania. Zwycięstwo koszykarze zadedykowali trenerowi Alesowi Pipanowi.

Mimo, że przed meczem mało kto wierzył w odrodzenie Anwilu, to stała się rzecz niesamowita. Nasi koszykarze pokonali Prokom w Sopocie (w rundzie zasadniczej) po raz pierwszy od ośmiu lat. Rekordy życiowe w ilości zdobytych punktów ustanowili Łukasz Koszarek (29) i Alex Dunn (22). Równie warty podkreślenia jest fakt, że w tym sezonie Anwil zwyciężył Mistrza Polski po raz trzeci. Włocławianie jako jedyni w lidze nie przegrali
jeszcze z Prokomem. Tegorocznym rekordem DBE są również 64 punkty zdobyte przez Polaków.

Już w pierwszej połowie spotkania skazywany na porażkę Anwil udowodnił, że z Prokomem może bić się jak równy z równym. Co prawda do szatni goście schodzili przegrywając 39:35, jednak ich postawa mogła napawać optymizmem. Imponował szczególnie Łukasz Koszarek, który nie tylko mądrze rozgrywał ale i skutecznie rzucał (15 pkt., 3 as., 2 zb.). Doskonałym pomysłem na zaskoczenie defensywy sopocian było zdjęcie ciężaru zdobywania punktów z zawodników, którzy w Anwilu czynią to na co dzień. Andrzeja Plutę doskonale zastąpił wspomniany wcześniej Koszarek, a Zelimira Zagoraca Wiktor Grudziński (5 pkt., 3 zb.). Ales Pipan zaryzykował desygnując do gry w tak ważnym meczu młodych: Piechowicza i Raczyńskiego.

Na początku trzeciej kwarty, po serii rzutów za trzy oraz 4 punktach z rzędu Alexa Dunna Anwil przegrywał z Prokomem tylko 51:48. Do remisu (w 27. min.) z linii osobistych doprowadził Koszarek i choć sopocianie zdobyli 5 kolejnych punktów, to nasi koszykarze poczuli, że w tym spotkaniu wszystko jest jeszcze możliwe. Zapał został nieco ostudzony, gdy Koszarek popełnił 4. przewinienie, jednak odpalona równo z syreną trójka Grudzińskiego pozwoliła Anwilowi pozostać w grze.

Czwarta odsłona była popisem skuteczności Anwilu w rzutach z dystansu. Trafiali: Koszarek, Pluta, oraz Wołoszyn, który w ten właśnie sposób ponownie wyprowadził Anwil na prowadzenie (64:65). Na 8 punktów z rzędu włocławian Prokom odpowiedział tylko jednym. W dodatku w kolejnej akcji Wołoszyn znakomicie obsłużył Dunna, który do dwóch punktów dołożył trafienie z linii osobistych.

Choć najbardziej spektakularnym elementem gry Anwilu w ostatnich 10 minutach był atak, to jednak nie sposób nie wspomnieć o świetnej postawie w defensywie. Przechwyt Okafora, ofensywne faule wymuszane przez Grudzińskiego, czy choćby sprawne przekazywanie i podwajanie zadecydowały, że Prokom mógł tylko liczyć na geniusz Slaniny i Gurovicia.

Gdy ten drugi oraz Filip Dylewicz na nieco ponad 2 minuty przed końcem trafili za trzy wydawało się jeszcze, że gospodarze mogą odzyskać prowadzenie (72:79). Jednak Koszarek - grający tego wieczoru jak profesor - długo rozgrywał piłkę, a faulowany nie mylił się z linii rzutów wolnych. Na 17 sekund przed końcem przy stanie 79:88 niesportowy faul popełnił Grudziński, co sopocianie wykorzystali zdobywając 5 kolejnych punktów. Chwilę później sędziowie nie dopatrzyli się takiego samego przewinienia Gurovicia na Zagoracu. Na szczęście nie przeszkodziło to Anwilowi w odniesieniu przekonującego zwycięstwa. Celnym rzutem za trzy w ostatniej akcji wieczoru triumf Anwilu spuentował Pluta.

Prokom Trefl Sopot - Anwil Włocławek (16:17, 23:18, 23:22, 24:36)

Anwil: Koszarek 29, Dunn 22, Pluta 12, Grudziński 11, Wołoszyn 10, Okafor 4, Zagorac 3, Piechowicz 2

Prokom: Gurović 25, Slanina 20, Dylewicz 10, Shakur 8, Stanojević 8, Sow 5, Milicić 5, Masulis 5

PEŁNE STATYSTYKI