Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Prezent na jubileusz

Niedziela, 03 Marca 2013, 1:00, Michał Fałkowski

Starcie z AZS Koszalin będzie meczem numer 800 w historii występów Anwilu Włocławek w koszykarskiej ekstraklasie. Co zrobić, żeby ten przepiękny jubileusz uczcić zwycięstwem? – Zagrać z zaangażowaniem i ani na chwilę nie odchodzić od przedmeczowych założeń – mówi Seid Hajrić.

Starcie z AZS Koszalin będzie meczem numer 800 w historii występów Anwilu Włocławek w koszykarskiej ekstraklasie. Co zrobić, żeby ten przepiękny jubileusz uczcić zwycięstwem? – Zagrać z zaangażowaniem i ani na chwilę nie odchodzić od przedmeczowych założeń – mówi Seid Hajrić.
Nieprzerwanie od dwudziestu jeden lat Anwil Włocławek (nazywany na początku Nobilesem) toczy boje w najwyższej klasie rozgrywkowej w Polsce. Takim wynikiem nie może się pochwalić w tej chwili żaden inny zespół grający w TBL. W ciągu tych ponad dwóch dekad włocławianie rozegrali już 799 meczów i w poniedziałek staną do jubileuszowego, osiemsetnego.

Rywalem będzie AZS Koszalin, którego historia również imponuje, choć oczywiście nie tak jak statystyki Anwilu. Drużyna Akademików ma na swoim koncie 452 mecze, licząc od 1986 roku, gdy po raz pierwszy zameldowała się w ekstraklasie. W obecnych rozgrywkach AZS zajmuje 7. miejsce, a więc o jedno niżej niż oczekuje się w Koszalinie. Aby wywalczyć upragniony awans do górnej szóstki AZS musi nie tylko wygrać z Anwilem, ale również pokonać w bezpośrednim starciu Energę Czarnych, czyli rywala do gry z najlepszymi.

O tym, że Anwil musi uważać na Akademików świadczy choćby wynik pierwszej w tym sezonie konfrontacji obydwu drużyn. Po serii pięciu ligowych zwycięstw z rzędu, Rottweilery pokruszyły zęby właśnie o AZS. – Doskonale pamiętam tamten mecz. Na trzy minuty przed końcem rzuciłem na 60:56 dla nas, a mimo to goście wyrwali nam zwycięstwo. Musimy się im za to zrewanżować i wygrać na ich terenie – mówi Seid Hajrić, jeden z najlepszych koszykarzy Anwilu w starciu z AZS.

Włocławianie w minionych dniach mocniej trenowali, chcąc wykorzystać ostatnią w tym sezonie przerwę w ligowym terminarzu. Zajęcia często kończyły się lodem na obolałych kolanach i kostkach koszykarzy, ale to tylko efekt wzmożonego wysiłku. Zawodników omijają urazy i do meczu z AZS powinni przystąpić w najsilniejszym składzie (oczywiście bez Arvydasa Eitutaviciusa, który trenuje indywidualnie). Trener Milija Bogicević miał również sporo czasu na odpowiednie przygotowanie taktyczne. Nie zabrakło analizy błędów z ostatnich spotkań, jak i skautingu najbliższego rywala.

- Nie ma wątpliwości, że po nieudanym lutym nie czujemy się tak pewnie jak wcześniej. Pora wrócić na parkiet, dać z siebie wszystko i wygrać z AZS. Wtedy znów nabierzemy rozmachu w grze i będziemy spokojniejsi – mówi Seid Hajrić - Koszalinianie to bardzo wymagający rywale, a do tego mogą okazać się nieobliczalni. Zespół opuścił Robert Skibniewski, który układał grę, a więcej akcentów spoczywa na Cameronie Bennermanie. Amerykanin ma dużą swobodę i kto wie jak zagra w meczu z nami. Wierzę jednak, że nasi obrońcy już o niego „zadbają”. Z kolei pod koszem trzeba będzie zwrócić uwagę na Roba Jonesa. Jest nowy w drużynie i ze swoimi umiejętnościami może chcieć być jej liderem. -

Mecz AZS Koszalin – Anwil Włocławek w poniedziałek o godz. 19:00. Transmisja w TVP Sport od 18:45 oraz w Radio GRA.