Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Pierwsza kwarta odrodzenia

Sobota, 25 Stycznia 2014, 8:24, Michał Fałkowski

Koszykarze Anwilu Włocławek fenomenalnie rozegrali pierwszą kwartę meczu z AZS Koszalin, po której prowadzili aż 26:8. W kolejnych minutach gospodarze w pełni kontrolowali wydarzenia na parkiecie i ostatecznie wygrali 75:70. 22 punkty zdobył Dusan Katnić i to on poprowadził Rottweilery do zwycięstwa w sobotnim starciu.

W minionej kolejce w Sopocie Tref wygrał tylko jedną kwartę w starciu z Anwilem Włocławek, ale po 40 minutach cieszył się ze zwycięstwa 77:70. W sobotę Rottweilery poszły w ślady swojego poprzedniego rywala, pokonując AZS Koszalin również tylko w jednej odsłonie, ale mimo to wygrały pojedynek 16. kolejki Tauron Basket Ligi.

Ekipa Miliji Bogicevicia nie potrzebowała wygrywać każdej z czterech kwart – wystarczyło, że zagrała fenomenalnie w pierwszej części spotkania. Po celnym rzucie za trzy punkty Seka Henry’ego był jeszcze remis 6:6, ale od tego momentu włocławianie zanotowali serię 12:0. Pięciominutową indolencję gości przerwał co prawda celnym rzutem Raymond Sykes, ale Anwil zareagował momentalnie, kończąc kwartę ośmioma punktami z rzędu przy ponownej nieskuteczności rywala.

Tym samym, w pierwszej odsłonie włocławianie trafiali z aż 71-procentową (10/14, w tym 4/5 za trzy) skutecznością z gry, a wyjątkowo skutecznie w mecz wszedł Dusan Katnić. Serbski rozgrywający wreszcie przypomniał sobie o tym, że w koszykówkę grać potrafi i już po dziesięciu minutach miał na swoim koncie 10 punktów. 24-letni zawodnik imponował przebojowością, kontrolą piłki i agresywnością. Odważnie wbijał się pod kosz, a także był skuteczny w rzutach z dystansu i półdystansu. Swoje pierwsze pudło z gry zanotował dopiero w drugiej kwarcie.

Anwil prowadził zatem 26:8, w pełni dominując i kontrolując wydarzenia na parkiecie. Goście z Koszalina rozpoczęli mecz z zaledwie 27-procentową efektywnością z gry (3/11) i choć w drugiej kwarcie pozwolili włocławianom zdobyć tylko 12 oczek, przegrywali do przerwy 23:38. Dodatkowo, Rottweilery nie zamierzały zwalniać tempa po przerwie: pod koszem punkty zdobył Seid Hajrić, z półdystansu trafił Deividas Dulkys, a po chwili cztery oczka dodał Michał Sokołowski i tablica wyników wyświetliła najwyższe tego dnia prowadzenie miejscowych – 46:23. Minęły prawie cztery minuty drugiej połowy zanim koszalinianie ponownie znaleźli drogę do obręczy…

W zespole Anwilu brakowało nie tylko Paula Grahama, ale również Keitha Clantona, który kontuzji doznał w poprzednim meczu z Treflem. Mimo to jednak, zawodnikom z Koszalina nie udało się zdominować walki na tablicach. Najwięcej zbiórek po stronie gości zanotował Darrell Harris – sześć, podczas gdy wśród Rottweilerów aż czterech graczy przekroczyło ten pułap.

Wąska rotacja (Deividas Dulkys zagrał 34 minuty, Katnić 37, a Hajrić 38) spowodowała jednak, że im bliżej było końca meczu, tym skuteczność gospodarzy spadała. Z akcji na akcję goście zbliżali się zatem do Anwilu coraz barzdiej, czyniąc to głównie rękoma Seka Henry’ego (26 oczek, 7/13 z gry, pięć asyst). I choć momentami prowadzenie gospodarzy malało do kilku oczek, ani przez moment nie było zagrożone. Włocławianie kontrolowali wynik, ostatecznie zwyciężając 75:70 dzięki serii rzutów wolnych. Siedem oczek w czwartej kwarcie zdobył Katnić, który zakończył starcie jako lider gospodarzy. Serb rzucił 22 punkty (7/12 z gry), rozdał również siedem asyst i wymusił sześć fauli przeciwników.

To było pierwsze zwycięstwo Anwilu w roku 2014. Jednocześnie zwycięstwo, które przerwało serię trzech ostatnich porażek.

Anwil Włocławek - AZS Koszalin 75:70 (26:8, 12:15, 21:23, 16:24)

Anwil: Katnić 22, Hajrić 13, Mijatović 11, Kostrzewski 10, Dulkys 8, Sokołowski 8, Pamuła 3, Witliński 0

AZS: Henry 26, Sykes 14, Labović 10, Brandwein 7, Dąbrowski 6, Wołoszyn 5, Harris 2, Mielczarek 0, Raczyński 0

STATYSTYKA MECZOWA