Anwil Włocławek po świetnym meczu przegrał w Zgorzelcu z PGE Turowem 79:83. Była to pierwsza w historii występów obu ekip w Ekstraklasie przegrana Anwilu w hali zgorzeleckiego zespołu. Do zwycięstwa gości poprowadził rozgrywający Ivan Koljević, autor 21 punktów.
Anwil Włocławek po świetnym meczu przegrał w Zgorzelcu z PGE Turowem 79:83. Była to pierwsza w historii występów obu ekip w Ekstraklasie przegrana Anwilu w hali zgorzeleckiego zespołu. Do zwycięstwa gości poprowadził rozgrywający Ivan Koljević, autor 21 punktów.
Bardzo dobra gra dwóch najbardziej doświadczonych zawodników Anwilu, Andrzeja Pluty i Nikoli Jovanovicia dała włocławianom prowadzenie 6:4 po dwóch minutach gry. Prowadzenie to byłoby jeszcze bardziej okazałe, gdyby nie problemy Anwilu na bronionej tablicy. Turów nawet jak gubił się w ataku i rzucał niecelnie to zbierał i dobijał. Drużyna trenera Igora Griszczuka dobrze rozbijała strefę Turowa i znajdywała odpowiedź na ten zespół w obronie, ale w zaledwie pięć i pół minuty trzy faule popełnił Paul Miller i środkowy z Włocławka zszedł z parkietu.
Zgorzelczan w grze trzymały celne rzuty z dystansu. Strefa podkoszowa była bardzo dobrze zacieśniona przez obrońców Anwilu, ale to spowodowało, że najpierw Bartosz Bochno, a później Konrad Wysocki i Torey Thomas znaleźli się na niepilnowanych pozycjach na dystansie i po ich trzech trójkach było 13:10 dla gospodarzy.
Pod koniec pierwszej kwarty PGE Turów wykorzystał kilka z rzędu błędów Anwilu, po których wyprowadził kilka zabójczych kontrataków. Dodatkowo, gdy punkty z linii rzutów wolnych, po faulu Dardana Berishy, zdobył David Jackson było 19:12 dla drużyny trenera Jacka Winnickiego.
Dziesięciopunktowa strata do Turowa (27:17) spowodowała, że trener Griszczuk ponownie wpuścił na parkiet Paula Millera. Amerykanin szybko pokazał, że jest zdecydowanym liderem Anwilu w tym sezonie i grając dwójkowe akcje z Dardanem Berishą otrzymywał od swojego kolegi idealne podania pod samą obręcz i punktami dopełniał formalności, zmniejszając straty do sześciu punktów (27:21).
Anwil rozkręcał się z minuty na minutę. Cała druga kwarta była popisem Dardana Berishy. Zawodnik ten rozegrał cztery dwójkowe akcje z Paulem Millerem i trzy z nich zakończyły się łatwymi punktami Amerykanina spod kosza. Dodatkowo w jednej z akcji Berisha w swoim stylu trafił za trzy, a gdy pięć punktów z rzędu rzucił Łukasz Majewski włocławianie przegrywali tylko 31:32.
9:0 było po niecałych dwóch minutach trzeciej kwarty dla Anwilu! Takiego uderzenia ze strony włocławian na pewno nie spodziewał się trener Winnicki, który szybko zmuszony był poprosić o czas. Anwil punktował zgorzelczan, a w szczególności czynił to Andrzej Pluta. Kapitan Anwilu zdobył pięć punktów z rzędu i goście prowadzili 43:38.
To nie był koniec szarży Anwilu. Nieskuteczną grę Turowa wykorzystywał szybki D.J. Thompson. Amerykanin wyprowadzał szybkie ataki i wypatrywał na obwodzie swoich kolegów. Jovanović i Majewski trafili za trzy, a Pluta wykonał akcję dwa plus jeden i wicemistrzowie Polski prowadzili już 52:40.
Po świetnym fragmencie włocławian w końcu w drugiej połowie obudzili się gospodarze. Dobrze grała para obwodowych David Jackson i Ivan Koljević. Ten pierwszy wykorzystywał swoje snajperskie umiejętności, natomiast Koljević dobrze rozprowadzał piłki do swoich kolegów, a także potrafił odnaleźć się pod koszem, zebrać bezpańską piłkę i dobić spod kosza. Właśnie po jednej z takich akcji było już tylko 58:57 dla Anwilu.
Wobec problemów z faulami Paula Millera więcej minut na parkiecie miał do dyspozycji Eric Hicks i zdecydowanie tę szansę wykorzystywał. Amerykanin był aktywny pod obiema tablicami. Zbierał po niecelnych rzutach rywali, a także ogrywał swojego vis-a-vis Roberta Tomaszka.
Włocławianie cały czas byli na prowadzeniu, ale podgryzać wicemistrzów Polski starał się Ivan Koljević. Czarnogórzec był najaktywniejszym zawodnikiem swojego zespołu i pokazywał to szczególnie w ataku, gdzie większość akcji starał się kończyć indywidualnie. To właśnie po jego zagraniach Turów zbliżył się do Anwilu na jeden punktów (72:73).
Minutę przed końcem ważną trójkę dla gospodarzy trafił Bartosz Bochno. Rzucający Turowa wyszedł na czystą pozycję, otrzymał dobre podanie od Thomasa i z zimną krwią zaaplikował Anwilowi trzy punkty, a jego drużyna prowadziła 78:76.
Później tym samym chciał odpowiedzieć kapitan Anwilu, Andrzej Pluta, jednak jego rzut z dystansu okazał się niecelny. Dodatkowo skutecznie rzucał z linii rzutów wolnych Ivan Koljević i Anwil był w trudnej sytuacji. Rozgrywający Turowa do końca grał skutecznie i to dzięki niemu Turów wygrał 83:79 i pierwsza porażka Anwilu w Zgorzelcu stała się faktem.
PGE Turów Zgorzelec - Anwil Włocławek 83:79 (19:15, 19:19, 19:26, 26:19)
PGE Turów: Koljević 21, Jackson 13, Wysocki 12, Thomas 9, Bochno 9, Zigeranović 8, Tomaszek 5, Brkić 3, Gabiński 3, Jarceki 0.
Anwil: Jovanović 16, Miller 16, Pluta 14, Majewski 11, Hicks 10, Berisha 9, Thompson 3, Modrić 0, Skibniewski 0, Mucić 0.
Zgorzelczan w grze trzymały celne rzuty z dystansu. Strefa podkoszowa była bardzo dobrze zacieśniona przez obrońców Anwilu, ale to spowodowało, że najpierw Bartosz Bochno, a później Konrad Wysocki i Torey Thomas znaleźli się na niepilnowanych pozycjach na dystansie i po ich trzech trójkach było 13:10 dla gospodarzy.
Pod koniec pierwszej kwarty PGE Turów wykorzystał kilka z rzędu błędów Anwilu, po których wyprowadził kilka zabójczych kontrataków. Dodatkowo, gdy punkty z linii rzutów wolnych, po faulu Dardana Berishy, zdobył David Jackson było 19:12 dla drużyny trenera Jacka Winnickiego.
Dziesięciopunktowa strata do Turowa (27:17) spowodowała, że trener Griszczuk ponownie wpuścił na parkiet Paula Millera. Amerykanin szybko pokazał, że jest zdecydowanym liderem Anwilu w tym sezonie i grając dwójkowe akcje z Dardanem Berishą otrzymywał od swojego kolegi idealne podania pod samą obręcz i punktami dopełniał formalności, zmniejszając straty do sześciu punktów (27:21).
Anwil rozkręcał się z minuty na minutę. Cała druga kwarta była popisem Dardana Berishy. Zawodnik ten rozegrał cztery dwójkowe akcje z Paulem Millerem i trzy z nich zakończyły się łatwymi punktami Amerykanina spod kosza. Dodatkowo w jednej z akcji Berisha w swoim stylu trafił za trzy, a gdy pięć punktów z rzędu rzucił Łukasz Majewski włocławianie przegrywali tylko 31:32.
9:0 było po niecałych dwóch minutach trzeciej kwarty dla Anwilu! Takiego uderzenia ze strony włocławian na pewno nie spodziewał się trener Winnicki, który szybko zmuszony był poprosić o czas. Anwil punktował zgorzelczan, a w szczególności czynił to Andrzej Pluta. Kapitan Anwilu zdobył pięć punktów z rzędu i goście prowadzili 43:38.
To nie był koniec szarży Anwilu. Nieskuteczną grę Turowa wykorzystywał szybki D.J. Thompson. Amerykanin wyprowadzał szybkie ataki i wypatrywał na obwodzie swoich kolegów. Jovanović i Majewski trafili za trzy, a Pluta wykonał akcję dwa plus jeden i wicemistrzowie Polski prowadzili już 52:40.
Po świetnym fragmencie włocławian w końcu w drugiej połowie obudzili się gospodarze. Dobrze grała para obwodowych David Jackson i Ivan Koljević. Ten pierwszy wykorzystywał swoje snajperskie umiejętności, natomiast Koljević dobrze rozprowadzał piłki do swoich kolegów, a także potrafił odnaleźć się pod koszem, zebrać bezpańską piłkę i dobić spod kosza. Właśnie po jednej z takich akcji było już tylko 58:57 dla Anwilu.
Wobec problemów z faulami Paula Millera więcej minut na parkiecie miał do dyspozycji Eric Hicks i zdecydowanie tę szansę wykorzystywał. Amerykanin był aktywny pod obiema tablicami. Zbierał po niecelnych rzutach rywali, a także ogrywał swojego vis-a-vis Roberta Tomaszka.
Włocławianie cały czas byli na prowadzeniu, ale podgryzać wicemistrzów Polski starał się Ivan Koljević. Czarnogórzec był najaktywniejszym zawodnikiem swojego zespołu i pokazywał to szczególnie w ataku, gdzie większość akcji starał się kończyć indywidualnie. To właśnie po jego zagraniach Turów zbliżył się do Anwilu na jeden punktów (72:73).
Minutę przed końcem ważną trójkę dla gospodarzy trafił Bartosz Bochno. Rzucający Turowa wyszedł na czystą pozycję, otrzymał dobre podanie od Thomasa i z zimną krwią zaaplikował Anwilowi trzy punkty, a jego drużyna prowadziła 78:76.
Później tym samym chciał odpowiedzieć kapitan Anwilu, Andrzej Pluta, jednak jego rzut z dystansu okazał się niecelny. Dodatkowo skutecznie rzucał z linii rzutów wolnych Ivan Koljević i Anwil był w trudnej sytuacji. Rozgrywający Turowa do końca grał skutecznie i to dzięki niemu Turów wygrał 83:79 i pierwsza porażka Anwilu w Zgorzelcu stała się faktem.
PGE Turów Zgorzelec - Anwil Włocławek 83:79 (19:15, 19:19, 19:26, 26:19)
PGE Turów: Koljević 21, Jackson 13, Wysocki 12, Thomas 9, Bochno 9, Zigeranović 8, Tomaszek 5, Brkić 3, Gabiński 3, Jarceki 0.
Anwil: Jovanović 16, Miller 16, Pluta 14, Majewski 11, Hicks 10, Berisha 9, Thompson 3, Modrić 0, Skibniewski 0, Mucić 0.