Długo oczekiwany powrót na parkiety Milosa Paravinji staje się faktem. Wobec diagnoz lekarzy mówiących o możliwości podjęcia przez niego wysiłku z pełnym obciążeniem Igor Griszczuk zdecydował się włączyć go do dwunastki na mecz z PBG Basketem Poznań.
Długo oczekiwany powrót na parkiety Milosa Paravinji staje się faktem. Wobec diagnoz lekarzy mówiących o możliwości podjęcia przez niego wysiłku z pełnym obciążeniem Igor Griszczuk zdecydował się włączyć go do dwunastki na mecz z PBG Basketem Poznań.
Po przejściu rehabilitacji koszykarz od dłuższego czasu przygotowywał się do gry. Spokojne, stopniowe zwiększanie intensywności jego treningów dało pozytywny efekt w postaci zgody lekarzy specjalistów na zakończenie „okresu ochronnego”. Dziś orzekli oni, że Paravinja może podjąć wysiłek meczowy, co wykorzystał Igor Griszczuk, powołując go do gry na pozycji środkowego.
Po porannym treningu Milos Paravinja udzielił nam krótkiego wywiadu:
Jak czuje się koszykarz wiedząc, że za chwilę wróci na parkiet po ciężkiej kontuzji i intensywnej rehabilitacji?
- Znakomicie. Jestem bardzo szczęśliwy, że wreszcie mam za sobą wszystkie nieprzyjemne sprawy związane z kontuzją. Kosztowały mnie one sporo nerwów, ale dziś o wszystkim zapominam i z wielkim zapałem oddaję się do dyspozycji trenera.
Bardzo długo musieliśmy czekać na twój debiut w oficjalnym meczu…
- Mi również strasznie dłużył się ten czas. Rehabilitacja nie była łatwa, dlatego tym bardziej dziękuję osobom, które się mną zajmowały. Myślę tutaj szczególnie o Piotrze Abrolacie i Robercie Jabłońskim, którzy opiekowali się mną w klubie, oraz o doktorze Stanisławie Jurkowskim. Ich pomoc jest nieoceniona i za to jestem im bardzo wdzięczny.
Od jakiegoś czasu uczestniczyłeś w treningach zespołu. Czy poznałeś dobrze system gry Anwilu?
- Rozumiem go bardzo dobrze i myślę, że nie będzie żadnego problemu z wprowadzeniem mnie do zespołu. Od około 10 dni zwiększaliśmy mój udział w treningach Anwilu i muszę powiedzieć, że czuję się częścią drużyny Igora Griszczuka.
Czy trener przekazał ci już swoje oczekiwania?
- Trener widział moje zaangażowanie w treningi i powiedział tylko, że mam dalej tak pracować i dawać z siebie wszystko co najlepsze. Mam grać dla zespołu od pierwszej do ostatniej minuty spędzonej na parkiecie.
Mógłbyś określić na ile procent jesteś gotowy do gry?
- Mówienie tutaj o procentach byłoby zwykłą dywagacją, czy zabawą. Ja po prostu jestem gotowy. Mogę normalnie grać. Nic więcej, nic mniej.
Twój debiut może być szczególnie trudny. Staniesz naprzeciw Adama Wójcika…
- To znakomity zawodnik. Jeden z najlepszych polskich środkowych ostatnich lat. Doświadczony i będący cały czas w formie. Jestem jednak gotowy, żeby stawić mu czoła.
Czy wiesz już jak trzeba zagrać, żeby w Poznaniu pokonać gospodarzy?
- Nasi najbliżsi przeciwnicy są bardzo dobrym zespołem. Może nie znajdują się wysoko w tabeli, ale są niebezpieczni dla każdego. Szczegóły taktyki poznamy na wieczornym meetingu, ale sądzę, że kluczem będzie obrona. Będziemy musieli uważać nie tylko na wysokich, ale również na obwodowych koszykarzy z Poznania. Pozwolenie im na swobodną grę byłoby jak strzał we własną stopę. Nie popełnimy takiego błędu.