Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Ostatni akord sezonu regularnego (cz.2)

Piątek, 24 Kwietnia 2015, 2:05, Michał Fałkowski

W ostatnich spotkaniach sezonu zasadniczego włocławianie zdecydowanie częściej byli lepsi od rywala. Bez względu na sytuację w tabeli, rangę meczu, czy klasę przeciwnika. Z 22 spotkań kończących poprzednie 22 rozgrywki włocławianie wygrali aż 17 przypomina Artur Gąsiorowski.

W ostatnich spotkaniach sezonu zasadniczego włocławianie zdecydowanie częściej byli lepsi od rywala. Bez względu na sytuację w tabeli, rangę meczu, czy klasę przeciwnika. Z 22 spotkań kończących poprzednie 22 rozgrywki włocławianie wygrali aż 17 – przypomina Artur Gąsiorowski.

2003/2004 – ligowi włodarze zrezygnowali tym razem z systemu dwurundowego i podziału na dwie grupy. Rozgrywki sezonu zasadniczego toczyły się więc według starego systemu ligowego, ale i tak, emocje sięgały zenitu. W ostatniej kolejce włocławianie podejmowali na własnym parkiecie Prokom Trefl. Tym razem walka toczyła się o drugą lokatę przed play-off. Pierwszą, zapewnili sobie wrocławianie. Podopieczni Andreja Urlepa musieli to spotkanie wygrać. Na dodatek, różnicą większą niż dziesięć punktów. W Sopocie przegrali bowiem 62:72.  Obrońcom mistrzowskiego tytułu udało się zrealizować tylko jeden cel. Anwil wygrał, ale tylko 68:61. Tym samym, uplasował się tuż za sopocianami, z którymi przegrał później półfinał play-off 2:3.

2004/2005 – tym razem ostatni akord sezonu zasadniczego nie miał dla włocławian większego znaczenia. Przed wygranym spotkaniem z Astorią Bydgoszcz (91:80), ekipa ze stolicy Kujaw pewna była drugiej pozycji w ligowej tabeli. Ani awans, ani spadek, podopiecznym Andreja Urlepa nie groził. A później był zwycięski ćwierćfinał ze Śląskiem Wrocław (3:1) i półfinał z warszawską Polonią (4:1). W Wielkim Finale lepsi (4:2) okazali się sopocianie.

2005/2006 – dość szybko okazało się, że obrońcy mistrzowskiego tytułu mają sporą przewagę nad resztą stawki. Pozostałe ekipy z ligowej czołówki walczyły więc o drugą pozycję w ligowej tabeli. I to aż do ostatniej serii spotkań. Anwil wyjechał do Tarnowa na mecz z tamtejszą Unią. Włocławianie wygrali w „cuglach” 110:73 i zapewnili sobie drugie miejsce przed najważniejszymi meczami sezonu. Zaledwie o punkt wyprzedzając Polpak Świecie i Energę Czarnych Słupsk oraz o dwa Śląsk Wrocław. Na zakończenie sezonu włocławianie już po raz ósmy zameldowali się w Wielkim Finale. Niestety, i tym razem lepsi okazali się koszykarze z Sopotu.

2006/2007 – w ostatnim meczu sezonu zasadniczego spotkali się ubiegłoroczni finaliści. Niestety, spotkanie to nie miało już większego znaczenia. Ani dla włocławian, ani dla obrońców mistrzowskiego tytułu. Prokom Trefl wcześniej zapewnił już sobie pierwszą lokatę przed play-off. Anwil, bez względu na wynik, mógł być tylko czwarty. Jednak prestiż tego spotkania nie pozwalał żadnej z ekip na zafundowanie sobie taryfy ulgowej. Po bardzo dobrym i emocjonującym meczu podopieczni Alesa Pipana pokonali mistrzów Polski 100:68. Obie ekipy spotkały się zresztą ponownie. W półfinale play-off, zgodnie nazwanym przedwczesnym finałem. Po siedmio meczowej rywalizacji obrońcy tytułu wygrali tylko 4:3.

2007/2008 – na zakończenie sezonu zasadniczego podopieczni Alesa Pipana udali się do Ostrowa Wielkopolskiego. Przed tym spotkaniem Anwil zajmował trzecie miejsce w ligowej tabeli, bez szans, na jakikolwiek awans. Lepszy bilans bezpośrednich spotkań z czwartym Śląskiem Wrocław, gwarantował włocławianom, że nie spadną niżej. Kto wie, czy ten „komfort” nie był przyczyną do porażki. Stal pokonała bowiem Anwil 84:76. Dla zespołu ze stolicy Kujaw była to pierwsza przegrana w spotkaniu kończącym zasadniczą część rozgrywek od początku ich występów w naszej koszykarskiej ekstraklasie. Później nastąpiła szokująca całą koszykarską Polskę przegrana Anwilu w pierwszej rundzie play-off z Polpakiem Świecie, po którym trzecia ekipa sezonu zasadniczego w końcowym rozrachunku uplasowała się dopiero na piątym miejscu.

2008/2009 – wyrównana rywalizacja sprawiła, że na koniec sezonu zasadniczego w czołówce tabeli panował istny ścisk. Niemalże do samego końca cztery, a nawet pięć zespołów, miało realne szanse na wywalczenie drugiej lokaty. Anwil rywalizował w ostatniej serii ze Zniczem w Jarosławiu. Podopieczni Igora Griszczuka to spotkanie wygrali (89:79), ale i tak zajęli „dopiero” czwartą lokatę. Wszystko, przez gorszy bilans bezpośrednich spotkań z PGE Turowem Zgorzelec i Kołobrzeską Kotwicą. Jednak i tak na koniec sezonu włocławianie chodzili z podniesionymi głowami. Co prawda, nie udało się awansować do Wielkiego Finału, ale brązowe medale, zdobyte w rywalizacji z Energą Czarnymi Słupsk, smakowały niemal jak złoto.

2009/2010 – ostatnie spotkanie sezonu zasadniczego było dla Anwilu meczem o pierwszą lokatę. Przed spotkaniem ekipa Igora Griszczuka miała na koncie trzy porażki. Ich rywal, zespół Asseco Prokom Gdynia, dwie. Aby myśleć o pierwszym miejscu, włocławianie musieli pokonać rywali różnicą co najmniej 14-stu „oczek”, gdyż na wybrzeżu przegrali 78:91. Niestety, i ten ostatni mecz regular season włocławianie przegrali (73:78). Ale i tak mieli szansę na rewanż. Po wygranych dwóch pierwszych rundach play-off (z Polonią Warszawa i Polpharmą Starogard Gdański) spotkali się z zespołem z Gdyni w Wielkim Finale. Niestety. Choć w każdym z czterech spotkań Anwil toczył z faworyzowanym rywalem równorzędną walkę, cztery razy wygrywali przeciwnicy.

2010/2011 – ostatnim akordem sezonu zasadniczego było spotkanie obydwóch ubiegłorocznych finalistów. Dla włocławian mecz ten miał niebagatelne znaczenie. Wygrana, gwarantowała piątą lokatę i grę w pierwszej rundzie play-off z Energą Czarnymi Słupsk. Porażka, przy jednoczesnym zwycięstwie Polpharmy w Zielonej Górze, mogła wicemistrzów Polski zepchnąć aż na szóstą pozycję. Co równoznaczne było z wyjazdem na pierwszą rundę play-off do Sopotu. Niestety, włocławianie ten mecz przegrali 68:73. Podobnie zresztą, jak i rywalizację z Treflem, kończąc ostatecznie rozgrywki na szóstym miejscu.

2011/2012 – rozgrywki ponownie toczyły się w systemie dwurundowym. Oczywiście, w drugiej rundzie, z podziałem na grupy. Tym razem na ostatni mecz przed fazą play-off włocławianie wyjechali do Zgorzelca. Bez względu na wynik, wiadomo było, z PGE Turowem zagramy też w pierwszej rundzie play-off. Mecz miał więc charakter bardzo prestiżowy. Włocławianie, prowadzeni przez Krzysztofa Szablowskiego pokonali gospodarzy 79:76, co miało być dobrą prognozą na ćwierćfinał. Niestety, nie było. PGE Turów wygrał 3:1 i zespół ze stolicy Kujaw rozgrywki zakończył na piątym miejscu.

2012/2013 – na ostatni mecz sezonu zasadniczego „Rottweilery” pojechały do Gdyni. Wiadomo już było, że z Asseco Prokomem zagramy w pierwszej rundzie play-off. Gra nie toczyła się jednak tylko o prestiż. Zwycięzca, zajmował czwartą pozycję, a więc w ćwierćfinale play-off, miał przewagę własnego parkietu. Niestety, mecz ten włocławianie przegrali 85:90. Ekipie z Gdyni na niewiele się to zdało. W pierwszej rundzie decydujących rozgrywek Anwil pokonał ich 3:1 i zameldował się w półfinale. Niestety, plaga kontuzji znacznie osłabiła zespół w walce o finał z PGE Turowem. Zespół z Łużyc wygrał 3:1 a Anwil sezon zakończył na czwartym miejscu.

2013/2014 – tym razem nie było emocji w ostatnim spotkaniu sezonu zasadniczego. Trefl Sopot wcześniej zapewnił sobie trzecią lokatę przed play-off. Anwil plasował się o szczebel niżej. Nie grano też o prestiż. Wiadomo było, że obie ekipy już w tym sezonie raczej się nie spotkają. Gdyby miało stać się inaczej, musiał toby być Wielki Finał. A na to się nie zanosiło. Na wybrzeżu ekipa Miliji Bogicevicia wygrała 78:91. Później była ćwierćfinałowa porażka z Rosą Radom i ostatecznie piąta lokata po sezonie.

Jak widać, w ostatnich spotkaniach sezonu zasadniczego włocławianie zdecydowanie częściej byli lepsi od rywala. Bez względu na sytuację w tabeli, rangę meczu, czy klasę przeciwnika. Z 22 spotkań kończących poprzednie 22 rozgrywki włocławianie wygrali aż 17. Kto wie, może w ostatnim swoim akordzie sezonu 2014-2015 jeszcze poprawią ten wynik?