Niedzielne spotkanie włocławskiego Anwilu z AZS-em Koszalin będzie ostatnim meczem sezonu zasadniczego 2014-2015. Niestety, dla włocławian, będzie to także ich ostatni pojedynek w tych rozgrywkach. Końcowe akcenty każdego z dotychczasowych sezonów przypomina Artur Gąsiorowski.
Niedzielne spotkanie włocławskiego Anwilu z AZS-em Koszalin będzie ostatnim meczem sezonu zasadniczego 2014-2015. Niestety, dla włocławian, będzie to także ich ostatni pojedynek w tych rozgrywkach. Końcowe akcenty każdego z dotychczasowych sezonów przypomina Artur Gąsiorowski.
Po raz pierwszy od 22 lat zespół ze stolicy Kujaw nie zakwalifikował się do fazy play-off. Przez 22 lata włocławianie zawsze plasowali się w ligowej elicie, przedłużając sezon i walcząc o jak najwyższe cele. Każda, nawet najlepsza seria, kiedyś się jednak kończy. I taka przypadłość tym razem spotkała włocławskich koszykarzy. Jednak i tak, zapisali się oni w annałach polskiego basketu. Tylko najbardziej utytułowany zespół w kraju, wrocławski Śląsk, miał dłuższą serię występów w play-off. Ekipa z Dolnego Śląska aż 24 razy z rzędu meldowała się w decydującej fazie sezonu. Z tym, że swoją przygodę z play-off wrocławianie rozpoczęli od sezonu 1984/1985 (gdy po raz pierwszy w Polskiej Lidze Koszykówki tą formułę wprowadzono). Wtedy, we Włocławku, jeszcze o ekstraklasowym baskecie nawet nie myślano.
Zatem, w oczekiwaniu na ostatni mecz sezonu zasadniczego, przyjrzyjmy się historii takich spotkań w wykonaniu włocławskich koszykarzy. Jakie wyniki w ostatnim pojedynku regular season włocławianie osiągali. Jakie zapewniali sobie miejsce w ligowej tabeli, i jak przekładało się to na końcowy wynik.
1992/1993 – pierwszy sezon włocławian w ekstraklasowej koszykówce rozpoczął się od pokonania zielonogórskiego Zastalu. Później były efektowne wygrane z poznańskim Lechem czy wrocławskim Śląskiem. A nawet pozycja lidera rozgrywek. Niestety, sportowy pech odcisnął swoje piętno na wynikach zespołu. Kontuzje Jewgienija Pustogwara, Mirosława Wiśniewskiego czy czołowego strzelca włocławskiej ekipy, Romana Olszewskiego, powstrzymały zwycięski marsz Nobilesu. W efekcie, drużyna „Farbiarzy” zajęła po pierwszej fazie sezonu zasadniczego dopiero siódme miejsce. A to oznaczało, że o awans do play-off jeszcze trzeba było powalczyć. W rozgrywkach grupy 7-12. I podopieczni Szczepana Waczyńskiego ostatecznie ten awans wywalczyli w ostatnim meczu sezonu regularnego pokonując na wyjeździe poznańskiego Lecha 95:92. Było to jedno z najważniejszych spotkań sezonu. Pokonani trafiali bowiem w pierwszej rundzie play-off na obrońców mistrzowskiego tytułu, wrocławski Śląsk. Jak wiadomo, włocławianie tego uniknęli. A ze Śląskiem spotkali się dopiero w Wielkim Finale. Na stałe zapisując się w historii polskiej koszykówki. Nobiles, jako pierwszy beniaminek w rozgrywkach koszykarskiej ekstraklasy zdobył wicemistrzowski tytuł.
1993/1994 – kolejny sezon i kolejny wicemistrzowski tytuł. Rozgrywki toczyły się znów takim samym systemem. Z tym, że Nobiles, już jako jeden z faworytów, bez problemów zakończył pierwszą część sezonu w górnej „połówce”. Jednak w rozgrywkach grupy 1-6 do samego końca toczył niesamowitą walkę z poznańskim „Kolejorzem” o drugą pozycję przed play-off. Wygrana w Zielonej Górze (80:78), w ostatnim spotkaniu regular season, zapewniła podopiecznym Wojciecha Krajewskiego to miejsce. A później, wspomniany wicemistrzowski tytuł.
1994/1995 – tym razem nie było podziału na grupy. Po sezonie zasadniczym od razu przystępowano do play-off. W rozgrywkach, niemal od samego początku, liczyły się trzy zespoły. Mazowszanka Pruszków, Polonia Przemyśl i włocławski Nobiles. W ostatnim spotkaniu przed play-off włocławianie pokonali Spójnię Stargard Szczeciński 92:90. Niewiele im to jednak dało. Ich przegrana w Przemyślu w przedostatniej kolejce (81:85) zadecydowała, że czołowa trójka zakończyła rozgrywki z identycznym bilansem, 18-4. Niestety, włocławianie mieli najgorszy bilans bezpośrednich spotkań i uplasowali się „dopiero’ na trzecim miejscu. Późniejsza, półfinałowa przegrana z pruszkowianami sprawiła, że tym razem zespół ze stolicy Kujaw musiał zadowolić się brązowym medalem.
1995/1996 – to był najlepszy regular season włocławian w historii. W ostatnim spotkaniu rundy zasadniczej Nobiles pokonał na wyjeździe Dojlidy Instal Białystok (95:91) i zapewnił sobie pierwszą lokatę w ligowej tabeli. A co za tym idzie, przewagę własnego parkietu we wszystkich fazach play-off. Niestety, podopieczni Wojciecha Krajewskiego nie potrafili należycie tego faktu wykorzystać. Półfinałowa porażka z wrocławskim Śląskiem umożliwiła im jedynie ponowną walkę o brązowe medale, w której i tak nie sprostali przemyskiej Polonii.
1996/1997 – w rozgrywkach koszykarskiej ekstraklasy ponownie powrócono do dwufazowej formuły rozgrywek zasadniczych. Najpierw według systemu każdy z każdym, a później, podział na dwie grupy. Na zakończenie rozgrywek Nobiles/Azoty uporał się w Bytomiu z walczącymi jeszcze o drugą lokatę koszykarzami Browarów Tyskich (102:100). Niestety, nie wystarczyło to do zajęcia czwartej lokaty i uzyskaniu przewagi parkietu w pierwszej rundzie play-off. Koszykarze Komfortu Stargard Szczeciński, mający taki sam bilans jak włocławianie (22-14), mieli korzystniejszą różnicę małych punktów. I właśnie z nimi zespół Wojciecha Kobielskiego przegrał w pierwszej rundzie zajmując ostatecznie piąte miejsce w ligowej hierarchii. Wówczas najgorsze w historii.
1997/1998 – pomimo aż piętnastozespołowej stawki, nie zmieniono dwufazowej formuły rozgrywek. Na zakończenie sezonu zasadniczego włocławianie pokonali lidera tabeli, Pekaes Pruszków, 92:80. Jednak zajęli ostatecznie dopiero siódmą lokatę. Ale i ta, nie dawała jeszcze prawa gry w play-off. Ligowi włodarze wymyślili bowiem, że tylko pierwsze sześć ekip ma zapewniony udział w decydujących rozgrywkach. Anwil/Nobiles musiał więc grać baraże z dziesiątą po sezonie zasadniczym Wartą Szczecin. Tą rywalizację włocławianie wygrali, ale i tak odpadli w pierwszej rundzie play-off (po przegranej z Ericsson Bobrami Bytom) i ostatecznie zakończyli rozgrywki na dalekim, siódmym miejscu.
1998/1999 – po dwóch fatalnych sezonach włocławianie ponownie zameldowali się na medalowym miejscu. Ponownie też, zmieniono formułę rozgrywek, powracając do klasycznej ligi. Bez późniejszego podziału na grupy. W ostatnim spotkaniu sezonu zasadniczego Nobiles/Anwil pokonał Trefl Puzzle Sopot 91:84. Nie miało to jednak większego znaczenia. Już wcześniej włocławianie zapewnili sobie bowiem drugą pozycję w tabeli. Za wrocławskim Śląskiem. I z tą też ekipą podopieczni Eugeniusza Kijewskiego rywalizowali w Wielkim Finale ulegając odwiecznemu rywalowi 3:4. Najważniejsze jednak było to, że włocławianie powrócili do ligowej czołówki.
1999/2000 – nie zmieniła się formuła rozgrywek, nie zmienili się też ligowi potentaci. W ostatnim meczu fazy zasadniczej Anwil rywalizował we Wrocławiu ze Śląskiem. Mistrzowie Polski mieli już zapewnione pierwsze miejsce przed decydującymi rozgrywkami. Ale spotkania z odwiecznym rywalem nie potraktowali ulgowo. Jednak z wygranej, 74:65, cieszyli się goście. Wrocławianie odbili to sobie z nawiązką w Wielkim Finale, w którym pokonali zespół Daniela Jusupa 4:1.
2000/2001 – właściwie, do charakterystyki tego sezonu, mógł by posłużyć poprzedni opis. Z tą tylko różnicą, że w ostatnim meczu sezonu zasadniczego Anwil nie pokonał Śląska, tylko Spójnię Stargard Szczeciński (94:80). Później było niemalże tak samo. Wielki Final i wygrana wrocławian 4:1.
2001/2002 – kolejna zmiana systemu rozgrywek. Ponownie sezon zasadniczy składał się z dwóch rund. Dla włocławian najważniejszym był jednak debiut w nowej hali. W „odstawkę” poszedł stary obiekt Ośrodka Sportu i Rekreacji. Warunki do gry i treningu, oraz komfort oglądania spotkań, zmieniły się radykalnie. Niestety, zawiedli nieco sami zawodnicy. W ostatnim meczu sezonu zasadniczego pokonali zespół Blachy Pruszyński Pruszków 98:75, ale dawało im to dopiero trzecią lokatę przed play-off. Za wrocławskim Śląskiem i Prokomem Treflem Sopot. I właśnie z sopocianami ekipa prowadzona przez Aleksandra Petrovicia przegrała niemalże wygrany półfinał. Prowadząc w serii Best of five 2-1 i mając szesnaście punktów przewagi w końcówce meczu numer 4, włocławianie pozwolili rywalowi na doprowadzenie do dogrywki. Dogrywki, którą przegrali, podobnie, jak decydujący o awansie do finału mecz w Sopocie.
2002/2003 – w Polskiej Lidze Koszykówki w dalszym ciągu forowano rozgrywkom dwufazowym. W ostatnim meczu sezonu regularnego we Włocławku doszło do koszykarskiej Świętej Wojny. Anwil pokonał wrocławski Śląsk 84:73, ale i tak, zajął druga pozycję w ligowej tabeli. Za zespołem z Sopotu. Jak się później okazało, nie miało to znaczenia dla podopiecznych Andreja Urlepa. Włocławianie przez fazę play-off przeszli niemal jak burza. 3:0 z Czarnymi Słupsk i 3:0 z Ideą Śląskiem Wrocław było tego najlepszym dowodem. Najważniejsze jednak były finałowe zwycięstwa z Prokomem Treflem. Ostatecznie Anwil wygrał 4:2 i po raz pierwszy w historii kluby zdobył mistrzostwo kraju.