Klub ze Szczecina wymiennie z nazwą zespołu używa również sformułowania Wataha Wilków. Tymczasem na parkiecie Azoty Areny dużo bardziej agresywna i skuteczna była sfora Rottweilerów. Wygrywając z King Wilkami Morskimi Szczecin 69:54 Anwil Włocławek udowodnił, że potrafi bronić na bardzo wysokim poziomie, a także potrafi wygrywać mecze poprzez równomierne rozłożenie akcentów w ataku.
Klub ze Szczecina wymiennie z nazwą zespołu używa sformułowania Wataha Wilków. Tymczasem na parkiecie Azoty Areny dużo bardziej agresywna i skuteczna była sfora Rottweilerów. Wygrywając z King Wilkami Morskimi Szczecin 69:54 Anwil Włocławek udowodnił, że potrafi bronić na bardzo wysokim poziomie, a także potrafi wygrywać mecze poprzez równomiernie rozłożenie akcentów w ataku.
TŁO: Nie było czasu na rozpamiętywanie zwycięstwa nad Śląskiem Wrocław. W poniedziałek szybka odnowa regeneracyjna, następnie wieczorny trening, trening we wtorek i podróż kilkaset kilometrów do Szczecina. Zasadnym pytaniem, które budziło wątpliwości przed meczem, było w jaki sposób okrojony skład Rottweilerów (nadal bez Chamberlaina Oguchiego) poradzi sobie z drugim spotkaniem w ciągu trzech dni.
NAJLEPSZY STRZELEC: Statystycznie ponownie David Jelinek, ale tym razem wolelibyśmy wyróżnić cały zespół. Anwil zagrał zdecydowanie najlepszy mecz w defensywie w tym sezonie, a także zaprezentował najbardziej zbilansowany atak. Czterech koszykarzy przekroczyło barierę 10 oczek, a dwóch kolejnych było bardzo blisko tego wyniku.
FAKT: Drugi mecz z rzędu koszykarze Anwilu popełniają tylko 10 strat i drugi mecz z rzędu wymuszają większą liczbę błędów własnych rywali. Zawodnicy King Wilków Morskich Szczecin popełnili aż 16 strat – w tym 10 w drugiej połowie – ze względu na intensywną i agresywną defensywę włocławian.
KLUCZOWY MOMENT: Po trzech kwartach Rottweilery prowadziły nieznacznie, bo 47:40. Dwie trafione trójki na rozpoczęcie czwartej odsłony – Kamila Łączyńskiego i Davida Jelinka – spowodowały, że przewaga gości stała się dwucyfrowa i za duża, by gospodarze mogli ją odrobić. Pomimo, że szczecinianie rzucili się co szaleńczych ataków, włocławianie nie stracili koncentracji: konsekwentnie stosowali pułapki w defensywie, zmieniali krycie na pick and rollach i stosowali zonę-press, która spowodowała kilka strat miejscowych.
STATYSTYKA: Zbiórki 39:34 na korzyść gości! Utarło się, że w zespole Anwilu brakuje zawodników, którzy mogliby zapewnić spokój na tablicach, ale w Szczecinie tego problemu nie było. Pomimo obecności w składzie King Wilków Morskich Pawła Leończyka, C.J. Aikena czy Urosa Nikolicia, to włocławianie zwyciężyli zbiórkę. 10 zebranych piłek zanotował Jelinek co dało mu pierwsze double-double w sezonie, a osiem miał Bartosz Diduszko.
OBRONA NA MEDAL: Widzieliście, że rottweilery to psy obronne? W Szczecinie Rottweilery pisane przez wielkie "R" zaprezentowały się bardzo skutecznie w tym elemencie. 54 punkty zdobyte przez King Wilki Morskie to najsłabszy rezultat tego zespołu w tym sezonie. Dotychczas nawet mistrz Polski z Zielonej Góry stracił w meczu przeciwko tej drużynie 70 oczek.
WOKÓŁ PARKIETU: Niezmiernie miło było Rottweilerom słyszeć gromkie „Anwil! Anwil!” niosące się w pustawej hali Azoty Arena. Grupka fanów z Włocławka, co do której chylimy czoła, że zdecydowała się pokonać tak długą trasę w dzień roboczy, wielokrotnie przekrzykiwała liczącą kilkaset osób widownię gospodarzy.
COMING SOON: Zagęszczony terminarz sprawia, że przed kolejnym spotkaniem w lidze włocławianie mają naprawdę mało czasu na przygotowania. Tylko dwa dni treningów i w sobotę formę Anwilu w Hali Mistrzów przetestuje Polpharma Starogard Gdański.
King Wilki Morskie Szczecin – Anwil Włocławek 54:69 (18:16, 10:15, 12:16, 14:22)
King Wilki Morskie: Marcin Nowakowski 16, Gaines 12, Aiken 8, Kikowski 7, Leończyk 5, Majcherek 3, Nikolić 3, Garbacz 0, Majewski 0, Michał Nowakowski 0
Anwil: Jelinek 13, Diduszko 12, Dmitriew 11, Tomaszek 10, Łączyński 8, Skibniewski 8, Stelmach 4, Kukiełka 2, Bristol 1