Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Niesamowity mecz! Anwil pokonuje mistrza!

Sobota, 07 Marca 2015, 8:44, Michał Fałkowski

Bez kapitana Seida Hajricia w ogóle i bez zastępującego go w tej roli Konrada Wysockiego, który w końcówce meczu musiał opuścić parkiet z powodu pięciu fauli, Anwil Włocławek pokonał PGE Turów Zgorzelec 86:81! To było fantastyczne spotkanie Rottweilerów, okraszone świetną skutecznością Andrei Crosariola, Chase'a Simona i double-double Deonty Vaughna.

Bez kapitana Seida Hajricia w ogóle i bez zastępującego go w tej roli Konrada Wysockiego, który w końcówce meczu musiał opuścić parkiet z powodu pięciu fauli, Anwil Włocławek pokonał PGE Turów Zgorzelec 86:81! To było fantastyczne spotkanie Rottweilerów, okraszone świetną skutecznością Andrei Crosariola, Chase'a Simona i double-double Deonty Vaughna.

 

Z pewnością mało kto wierzył Konradowi Wysockiemu, który po meczu z Treflem Sopot mówił o tym, że Rottweilerom nie zostało nic, jak tylko pokonać któregoś z rywali z czołówki. Tym bardziej więc wydawało się nierealne to, by Anwil Włocławek, notujący bardzo duże wahania formy w ostatnich tygodniach, mógł pokonać mistrza Polski ze Zgorzelca. Po 40 minutach walki z PGE Turowem wszelkie przedmeczowe dywagacje oraz negatywne emocje można wyrzucić do kosza. Anwil Włocławek w pełni zasłużenie pokonał czempiona 86:81, grając bardzo skutecznie po obu krańcach parkietu.

A wszystko zaczęło się od niezłej skuteczności w pierwszej kwarcie. Andrea Crosariol nic nie robił sobie z wyciągniętych rąk defensorów PGE Turowa i szybko zdobył sześć oczek, podobnie jak Chase Simon. Nie byłoby jednak efektywnej gry włocławian, gdyby nie świetna postawa Deonty Vaughna, który bardzo mocno chciał udowodnić Tony'emu Taylorowi, że choć jego rodak jest dużo szybszy od niego, to jednak nie przeszkadza to obrońcy Anwilu być skutecznym. Vaughn zdobył na początku spotkania osiem punktów a Anwil prowadził 24:17. Dodatkowo, w drugiej kwarcie włocławianie podwyższyli jeszcze prowadzenie o dwa oczka (41:32), a gdy na początku trzeciej kwarty trójkę trafił Greg Surmacz, było już 44:32.

Wówczas jednak fani zgromadzeni w Hali Mistrzów mogli przekonać się o tym, jaką mocą dysponuje mistrz Polski. Michał Chyliński potrzebował zaledwie jednej kwarty by trafić czterokrotnie z dystansu i ogółem zgromadzić 14 punktów, czyli dokładnie tyle, ile cały zespół Anwilu w tej części spotkania. Wygrywając ten moment pojedynku 26:14, PGE Turów wyszedł więc na prowadzenie 58:55 przed decydującą odsłoną. Kiedy natomiast debiutujący w Tauron Basket Lidze Kiryło Natiażko trafił dwa rzuty wolne, wówczas PGE Turów miał sześć oczek przewagi (68:62), a do końca spotkania pozostawało tylko sześć minut.

Zwycięstwo zaczęło wymykać się więc Rottweilerom z rąk, tym bardziej, że od tego momentu włocławianie musieli radzić sobie nie tylko bez kontuzjowanego Hajricia, ale również bez Wysockiego. Kapitan Anwilu w tym meczu popełnił piąty faul, a trener Predrag Krunić wprowadził na parkiet Macieja Raczyńskiego. Wobec absencji dwóch kapitanów, ciężar gry na swoje barki wziął jednak ten, co do którego oczekiwania są największe: Chase Simon.

Amerykanin to punktowy lider Anwilu i w kluczowym momencie meczu z PGE Turowem pokazał klasę. W ciągu ostatnich sześciu minut Simon rzucił aż 13 punktów. Najpierw trafił za trzy (82:80) na 58 sekund przed ostatnią syreną, a następnie przypieczętował zwycięstwo drużyny czterema rzutami wolnymi. Co prawda chwilę wcześniej goście mieli jeszcze piłkę na 13 sekund przed końcem starcia przy stanie 84:81, ale wówczas kapitalną defensywą popisał się wspomniany Raczyński. Trener Krunić miał nosa, desygnując na parkiet włocławianina, który w kluczowej akcji nie pozwolił oddać rzutu Chylińskiemu.

Anwil wygrał ostatecznie 86:81, rozgrywając bezwzględnie najlepsze spotkanie w sezonie. Brawa należą się więc całemu zespołowi, ale ze statystycznego obowiązku odnotujmy: Simon rzucił 24 punkty, tyle samo ile Andrea Crosariol, a wielkie brawa należą się za udaną zmianę Raczyńskiemu. Trudno jednak oprzeć się wrażeniu, że drużyna Anwilu zagrała tak świetne spotkanie dlatego, że miała w tym meczu prawdziwego dyrygenta. Deonta Vaughn w pierwszej kwarcie skoncentrowany był na rzucaniu, ale w kolejnych odsłonach świetnie znajdował swoich partnerów, ostatecznie rozdając aż 12 asyst!

Anwil Włocławek - PGE Turów Zgorzelec 86:81 (24:17, 17:15, 14:26, 31:23)

Anwil: Crosariol 24, Simon 24, Vaughn 10, Wysocki 10, Surmacz 9, Witliński 4, Kovacević 2, Raczyński 1, Krajniewski 0

PGE Turów: Collins 21, Chyliński 18, Kulig 15, Wright 7,  Natiażko 6, Dylewicz 5, Taylor 4, Jaramaz 3, Moldoveanu 2, Karolak 0

STATYSTYKI Z MECZU