Anwil był w meczu z Siarką Jezioro drużyną skuteczniejszą w rzutach za trzy punkty, ale te najważniejsze trafienia zaliczyli zawodnicy gospodarzy. Najpierw na dogrywkę rzucił Przemysław Karnowski, a minutę przed jej końcem wyczyn ten powtórzył Josh Miller. Ostatecznie w Tarnobrzegu włocławianie przegrali 109:104.
Anwil był w meczu z Siarką Jezioro drużyną skuteczniejszą w rzutach za trzy punkty, ale te najważniejsze trafienia zaliczyli zawodnicy gospodarzy. Najpierw na dogrywkę rzucił Przemysław Karnowski, a minutę przed jej końcem wyczyn ten powtórzył Josh Miller. Ostatecznie w Tarnobrzegu włocławianie przegrali 109:104.
Już pierwsza połowa meczu była sygnałem, że tym razem Anwilowi nie będzie łatwo z Siarką. Gospodarze, dzięki Joshowi Millerowi, grali dużo szybciej od włocławian i często znajdowali dogodne pozycje do rzutów. W takiej grze dobrze czuł się Marek Piechowicz, koszykarz nadrabiający braki atletyczne dobrą dynamiką. Po niespełna 4 minutach gry Siarka prowadziła już 12:4 i trener Emir Mutapcić musiał przywołać swoich zawodników do ławki, by raz jeszcze przypomnieć im zalecenia na ten mecz. Podziałały one o tyle, że przez kolejnych 10 minut gospodarze nie powiększyli już przewagi. Nie wykorzystali nawet niesportowego faulu Bartłomieja Wołoszyna, bo J.T. Tiller trafił tylko 1 z 2 rzutów wolnych, a następnie Wojciech Barycz pomylił się zza linii 6,75 (0/8 z gry w meczu).
Lekką zadyszkę Siarki wykorzystali Dardan Berisha z Krzysztofem Szubargą. Włocławscy obrońcy zdobyli 12 punktów w drugiej kwarcie i to właśnie dzięki nim Anwil powrócił na chwilę prowadzenie (38:37). Niestety, zaliczka szybko zmieniła się w stratę i Berisha z Szubargą znów musieli wziąć sprawy w swoje ręce. W końcówce trzeciej kwarty obaj trafili po dwa rzuty z dystansu i znów zbliżyli wynik do remisu.
Autorem kolejnego prowadzenia znów był Berisha, który podrażniony odgwizdaniem mu faulu technicznego, w kolejnej akcji trafił za trzy (78:79). Był to moment w którym wydawało się, że fiesta rozpoczęta przez licznie przybyłych kibiców z Włocławka rozkręci się na dobre. Pięć kolejnych punktów trafił Łukasz Majewski i Anwil prowadził 84:80. Taka różnica utrzymała się jeszcze na 1:05 minuty do końca (91:87). O jedno oczko zmniejszył ją jednak Przemysław Karnowski, ale w kolejnej akcji Anwil znów umieścił piłkę w koszu. Tyle, że jak się okazało… uczynił to po upływie regulaminowych 24 sekund, a sędziowie orzekli to po analizie wideo przy stanowisku dziennikarskim.
Piłkę przyznaną gospodarzom szybko w koszu umieścił Przemysław Karnowski i na 24 sekundy do końca Anwil wygrywał już tylko 91:90. W kolejnej akcji zaledwie jeden rzut osobisty trafił John Allen, następnie za trzy nie trafił J.T. Tiller i ponownie faulowany Allen znów tylko raz umieścił piłkę w koszu. Tym sposobem na tablicy wyświetliły się dwie informacje: wynik 93:90 dla Anwilu i trzy sekundy do końca meczu. Niestety, pilnowanie niskich rywali okazało się błędem, bo piłka trafiła do rewelacyjnie spisującego się centra Przemysława Karnowskiego. Ten przymierzył z 8 metrów i trafił na dogrywkę (93:93 w regulaminowym czasie).
Doliczone pięć minut upłynęło pod znakiem walki punkt za punkt. Anwilowi nie udało się odskoczyć ani po rzucie z dystansu, ani po akcji podkoszowej Dardana Berishy. Nie pomogła również jego asysta do Seida Hajricia (zastępował Corsleya Edwardsa, który miał już 5 fauli). Za to decydujący rzut trafili rywale, a konkretnie Josh Miller. Mierzący 170 cm amerykański rozgrywający rzucił za trzy przez ręce Krzysztofa Szubargi i wyprowadził Siarkę na 103:100, gdy na zegarze pozostało zaledwie 60 sekund.
Włocławscy koszykarze liczyli, że uda im się skopiować udany pościg gospodarzy sprzed pięciu minut, ale już w kolejnej akcji nie trafili i tylko Markowi Piechowiczowi, który wyszedł z piłką za linię końcową zawdzięczali, że mogli ponowić zagrywkę. Za dwa trafił Seid Hajrić, ale nie dorzucił osobistego. Siarka rozstrzygnęła ostatnie sekundy na swoją korzyść czyniąc to, co w końcówce regulaminowego czasu nie udało się Johnowi Allenowi, czyli skutecznie egzekwując rzuty wolne. Nie pomylili się ani Josh Miller ani Nicchaeus Doaks (w sumie 8/8 x1 w dogrywce) zapewniając swojej drużynie wygraną 109:104.
Siarka Jezioro Tarnobrzeg – Anwil Włocławek 109:104 (23:18, 21:23, 29:31, 20:21, d. 16:11)Lekką zadyszkę Siarki wykorzystali Dardan Berisha z Krzysztofem Szubargą. Włocławscy obrońcy zdobyli 12 punktów w drugiej kwarcie i to właśnie dzięki nim Anwil powrócił na chwilę prowadzenie (38:37). Niestety, zaliczka szybko zmieniła się w stratę i Berisha z Szubargą znów musieli wziąć sprawy w swoje ręce. W końcówce trzeciej kwarty obaj trafili po dwa rzuty z dystansu i znów zbliżyli wynik do remisu.
Autorem kolejnego prowadzenia znów był Berisha, który podrażniony odgwizdaniem mu faulu technicznego, w kolejnej akcji trafił za trzy (78:79). Był to moment w którym wydawało się, że fiesta rozpoczęta przez licznie przybyłych kibiców z Włocławka rozkręci się na dobre. Pięć kolejnych punktów trafił Łukasz Majewski i Anwil prowadził 84:80. Taka różnica utrzymała się jeszcze na 1:05 minuty do końca (91:87). O jedno oczko zmniejszył ją jednak Przemysław Karnowski, ale w kolejnej akcji Anwil znów umieścił piłkę w koszu. Tyle, że jak się okazało… uczynił to po upływie regulaminowych 24 sekund, a sędziowie orzekli to po analizie wideo przy stanowisku dziennikarskim.
Piłkę przyznaną gospodarzom szybko w koszu umieścił Przemysław Karnowski i na 24 sekundy do końca Anwil wygrywał już tylko 91:90. W kolejnej akcji zaledwie jeden rzut osobisty trafił John Allen, następnie za trzy nie trafił J.T. Tiller i ponownie faulowany Allen znów tylko raz umieścił piłkę w koszu. Tym sposobem na tablicy wyświetliły się dwie informacje: wynik 93:90 dla Anwilu i trzy sekundy do końca meczu. Niestety, pilnowanie niskich rywali okazało się błędem, bo piłka trafiła do rewelacyjnie spisującego się centra Przemysława Karnowskiego. Ten przymierzył z 8 metrów i trafił na dogrywkę (93:93 w regulaminowym czasie).
Doliczone pięć minut upłynęło pod znakiem walki punkt za punkt. Anwilowi nie udało się odskoczyć ani po rzucie z dystansu, ani po akcji podkoszowej Dardana Berishy. Nie pomogła również jego asysta do Seida Hajricia (zastępował Corsleya Edwardsa, który miał już 5 fauli). Za to decydujący rzut trafili rywale, a konkretnie Josh Miller. Mierzący 170 cm amerykański rozgrywający rzucił za trzy przez ręce Krzysztofa Szubargi i wyprowadził Siarkę na 103:100, gdy na zegarze pozostało zaledwie 60 sekund.
Włocławscy koszykarze liczyli, że uda im się skopiować udany pościg gospodarzy sprzed pięciu minut, ale już w kolejnej akcji nie trafili i tylko Markowi Piechowiczowi, który wyszedł z piłką za linię końcową zawdzięczali, że mogli ponowić zagrywkę. Za dwa trafił Seid Hajrić, ale nie dorzucił osobistego. Siarka rozstrzygnęła ostatnie sekundy na swoją korzyść czyniąc to, co w końcówce regulaminowego czasu nie udało się Johnowi Allenowi, czyli skutecznie egzekwując rzuty wolne. Nie pomylili się ani Josh Miller ani Nicchaeus Doaks (w sumie 8/8 x1 w dogrywce) zapewniając swojej drużynie wygraną 109:104.
Siarka Jezioro: Miller 29, Karnowski 27, Doaks 20, Piechowicz 15, Corbett 9, Tiller 7, Wyka 2, Rabka 0, Barycz 0
Anwil: Berisha 20, Hajrić 20, Allen 18, Szubarga 16, Edwards 16, Majewski 8, Lewis 6, Nowakowski 0, Wołoszyn 0, Glabas 0.
SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI