Ktoś usłyszał, że koszykarze Anwilu Włocławek nazywani są rottweilerami. Ktoś inny dowiedział się o istnieniu Pomorskiej Fundacji Rottka, zajmującej się pomocą tym wspaniałym psom. W imię szczytnej idei i dzięki zaangażowaniu dobrych ludzi, te dwa różne światy spotkały się w niedzielę we Włocławku.
Ktoś usłyszał, że koszykarze Anwilu Włocławek nazywani są rottweilerami. Ktoś inny dowiedział się o istnieniu Pomorskiej Fundacji Rottka, zajmującej się pomocą tym wspaniałym psom. W imię szczytnej idei i dzięki zaangażowaniu dobrych ludzi, te dwa różne światy spotkały się w niedzielę we Włocławku.
Przypomnijmy, że Anwil kojarzony jest z rottweilerami od turnieju Mazovia Cup 2004, w którym zdeklasował wszystkich rywali. Podsumowując imprezę, trener Prokomu Trefla Sopot Eugeniusz Kijewski przyrównał naszych koszykarzy do psów tej rasy. W kultowej już wypowiedzi żalił się: rzucili się na nas jak rottweilery. Wiedzieli, że ledwo zipiemy, że drużyna jest rozbita przez kontuzje. Czy jednak taka charakterystyka „czarnych podpalanych” jest trafiona?
Niezupełnie, jak przekonują osoby zrzeszone w Pomorskiej Fundacji Rottka. Co prawda rottweilery są doskonałymi opiekunami mienia i obrońcami człowieka ale to z natury psy spokojne i nieagresywne. – One kochają ludzi i jeśli nie spotykają się z przemocą z ich strony, to nie stanowią żadnego zagrożenia – mówi Katarzyna Tomasik, Prezes Zarządu Fundacji. Uświadamianie tej prawdy jest jednym z celów organizacji. Najlepszym sposobem jego osiągnięcia jest bezpośredni kontakt z ludźmi.
Z wielką sympatią do tej idei podeszli koszykarze Anwilu, którzy zaufali opiekunom czworonogów i chętnie poświęcili im swój czas. Co więcej, w przerwie w zabiegów odnowy biologicznej Paul Miller, Kamil Michalski i Michał Gabiński zgodzili się na mini sesję zdjęciową z rottweilerami. Początki były trudne, bo koszykarze z wielkim respektem podeszli do psów, a one z kolei były zmieszane zainteresowaniem, jakie wzbudziły wśród kibiców w Hali Mistrzów. Po chwili okazało się jednak, że rottweilery są świetnie ułożone i nikt nie musi się ich obawiać.
- To było ciekawe doświadczenie, bo okazało się, że te psy tylko tak groźnie wyglądają. W rzeczywistości chętnie dają się pogłaskać i są bardzo przyjacielskie. Skoro Anwil jest kojarzony z rottweilerami, to naszym obowiązkiem jest im pomagać – powiedział Michał Gabiński. Spotkanie stało się okazją do powspominania, kto jakiego psa ma w rodzinnym domu i z kim bawił się będąc dzieckiem.
Przyjazd Pomorskiej Fundacji Rottka jest zalążkiem współpracy z zespołem Anwilu. Nasi koszykarze liczą, że będą mogli pomóc w rozpropagowaniu pozytywnego postrzegania rottweilerów. Klub przeznaczył również gadżety na aukcje organizowane na rzecz zwierząt bezdomnych i chorych.
Dziękujemy za przyjazd do Włocławka rottweilerów i ich opiekunów z całej Polski, mi.in. z: Krakowa, Poznania, Sopotu, Sosnowca, Torunia, Warszawy i Wrocławia.