Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Mecz tylko w pierwszej kwarcie

Czwartek, 24 Kwietnia 2014, 7:33, Michał Fałkowski

Koszykarze Anwilu Włocławek starali się i walczyli, lecz energii i skuteczności starczyło im tylko w pierwszej kwarcie. Począwszy od drugiej odsłony gracze PGE Turowa Zgorzelec w pełni kontrolowali przebieg czwartkowego spotkania, powiększając przewagę i ostatecznie wygrali w Hali Mistrzów 94:69.

Minęło 90 sekund czwartkowego spotkania, gdy Anwil Włocławek, ku zaskoczeniu koszykarzy PGE Turowa Zgorzelec, wyszedł na prowadzenie 9:5. Gospodarze postawili skuteczną strefę na początku meczu i wygrywali. Niestety, tylko przez moment, bowiem już w czwartej minucie rywalizacji to goście, dzięki trójce Jakuba Karolaka, przełamali miejscowych, wygrywając 12:9. Po chwili młody zawodnik dodał kolejne trafienie zza łuku, a gdy Łukasz Wiśniewski zamienił faul niesportowy na dwa celne osobiste, PGE Turów prowadził już 28:16. I choć włocławianie zakończyli pierwszą kwartę pięcioma punktami z rzędu, nie byli już w stanie odmienić losów starcia.

PGE Turów pokonał kilka tygodni temu Anwil bardzo wysoko we własnej hali i choć gospodarze czwartkowego meczu z pewnością mieli chęć zmazać plamę po tamtej porażce, to jednak parkiet szybko zweryfikował aktualną sytuację obu zespołów. Wszak zgorzelczanie to obecny lider tabeli, murowany faworyt do gry w wielkim finale i te oczekiwania potwierdził na parkiecie w Hali Mistrzów. Dysponujący jedenastoosobową rotacją trener Miodrag Rajković mógł nie tylko pozwolić sobie na zachowanie bardzo intensywnej gry w defensywie, ale również przetestować formę poszczególnych graczy i skupić się na wdrażaniu w system zespołu nowego koszykarza - Urosa Nikolicia. Serb zdobył 12 punktów i bardzo skutecznie wykorzystał fakt, że w Anwilu zabrakło Seida Hajricia.

Kapitan ekipy nie wyszedł na parkiet ze względu na powikłania spowodowane usunięciem zęba i tym samym w składzie Rottweilerów nie było żadnego centra. Lukę tę trener Milija Bogicević próbował zatuszować obroną strefową, lecz bezskutecznie. Wąska ławka rezerwowych w Anwilu powodowała, że nawet pomimo częstych rotacji serbskiego szkoleniowca, koszykarze Anwilu nie byli w stanie dotrzymać kroku rywalom. 

Wsród pozytywów należy upatrywać przede wszystkim stabilną formę Michała Sokołowskiego, który zanotował dwucyfrową zdobycz w piątym z sześciu ostatnich meczów. Również nieźle zagrał Mateusz Kostrzewski, który pomylił się tylko w jednej z pięciu prób z gry, zaś Mikołaj Witliński wykorzystał absencję Hajricia oraz 28 minut, które otrzymał od trenera Bogicevicia i był najskuteczniejszym zbierającym swojego zespołu (osiem zbiórek). Prawie pięć minut na parkiecie spędził natomiast niespełna 18-letni Bartosz Jankowski. Gracze Anwilu z pewnością byli zmotywowani obecnością na trybunach trenera reprezentacji Polski, Mike'a Taylora, choć ten przypatrywał się także koszykarzom PGE Turowa - Damianowi Kuligowi, Łukaszowi Wiśniewskiemu czy wspomnianemu Jakubowi Karolakowi.

Faza szóstek dobiega końca, w weekend wszystkie zespoły zagrają po raz ostatni przed play-off. Jest pewne, że ćwierćfinale decydującej fazy włocławianie zmierzą się z Rosą Radom (nie wiadomo natomiast, która ekipa rozpocznie serię u siebie) i to również jest pozytywna wiadomość. W dotychczasowych czterech meczach Rottweilery trzykrotnie kąsały skutecznie rywali. Mamy nadzieję, że mimo wszystko, nie po raz ostatni.

Anwil Włocławek - PGE Turów Zgorzelec 69:94 (21:28, 19:26, 7:19, 22:21)

Anwil: Sokołowski 15, Kostrzewski 12, Mijatović 12, Graham 11, Callahan 10, Witliński 6, Pamuła 2, Jankowski 0

PGE Turów: Prince 17, Kulig 14, Nikolić 12, Wiśniewski 11, Karolak 9, Taylor 8, Chyliński 7, Stelmach 6, Dylewicz 5, Aťigeranović 5, Krestinin 0

STATYSTYKI POMECZOWE