Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Mamy remis! Anwil wygrywa w Sopocie!

Czwartek, 11 Maja 2006, 1:00, Michał Fałkowski

W rozegranym dziś drugim finałowym spotkaniu Dominet Basket Ligi Anwil Włocławek wygrał w Sopocie z Prokomem Treflem 83:74 (21:23, 23:13, 16:17, 23:21). Dzięki dzisiejszemu zwycięstwu podopieczni Andreja Urlepa remisują w walce o złoto z aktualnym Mistrzem Polski 1:1 i to oni mogą rozdawać karty w dalszej finałowej rywalizacji.

 

 

Wtorkowe i dzisiejsze spotkanie to dwie różne bajki w wykonaniu obu zespołów. W pierwszym finałowym meczu przebieg spotkania kontrolowali sopocianie, pozwalając tylko na chwilę zbliżyć się włocławianom na 6 punktów. Dziś natomiast to Anwil dzielił i rządził na parkiecie.

Już od pierwszych minut Rottweilery pokazały, że zapomnieli o wtorkowej porażce i chcą wygrać drugi mecz w Sopocie nie pozwalając koszykarzom Prokomu rozwinąć ani na moment skrzydeł.

Pierwsza kwarta toczyła się kosz za kosz, żadna z drużyn nie chciała dać przewagi rywalowi, jednak po 10 minutach gry to sopocianie prowadzili 23:21 głownie dzięki dobrej grze Gorana Jagodnika.

 

 

Gdy kibice zgromadzeni w Hali 100-lecia w Sopocie (nie licząc licznej grupy z Włocławka) myśleli, że Prokom zaczyna kontrolować przebieg spotkania,w drugiej kwarcie do głosu doszli koszykarze Anwilu. Fantastyczne zawody w tym czasie rozgrywali na co dzień zawodnicy wchodzący z ławki Pete Lisicky, Marcin Sroka oraz Gatis Jahovics. To właśnie ich zagrania pozwolił wyjść ekipie z Kujaw na 16-punktowe prowadzenie. Koszykarze Prokomu zdołali jednak zniwelować nieco stratę, ale to nadal Anwil prowadził po dwóch kwartach nad tegorocznym uczestnikiem Euroligi 44:36.

 

 

Trzecią kwartę koszykarze Anwilu rozpoczęli w mocno osłabionym składzie, ponieważ kontuzji (nie wiadomo na chwilę obecną, jak poważnej) doznał podstawowy środkowy ekipy włocławskiej Brent Scott. Od mocnego uderzenia zaczęli gracze Prokomu, którzy chcieli za wszelką cenę dogonić gości z Włocławka i wyjść na upragnione prowadzenie. Nic z tych rzeczy się jednak nie stało, gdyż grę Anwilu bardzo skutecznie i co najważniejsze spokojnie prowadził Ed Scott, który konsekwentnie budował akcje „narzucane” przez Andreja Urlepa.

Anwil przegrał tą część spotkania 1 „oczkiem”, jednak nadal w pełni kontrolował przebieg spotkania.

 

 

Czwarta kwarta to ostatnia szansa koszykarzy Prokomu do osiągnięcia zwycięstwa w tym meczu. Sopocianie przeprowadzali raz za razem szturm na kosz Anwilowców, jednak to obrona włocławska była górą nad atakiem aktualnych Mistrzów Polski. Prokom trzykrotnie w tej części meczu zbliżył się do koszykarzy Anwilu na 5-punktów. Podopieczni Andreja Urlepa szybko znajdowali jednak sposób na ponowne odskoczenie rywalom na 10-punktowe prowadzenie, którego dzięki dobrej skuteczności z linii rzutów wolnych nie oddali do końca spotkania.

 

 

W dzisiejszym meczu w ekipie Prokomu zabrakło lidera, który dałby kolegom z zespołu sygnał do zdecydowanego ataku. Takim zawodnikiem w pierwszym spotkaniu był Christian Dalmau (24 pkt. 6x3 pkt.).

Bez wątpienia przyczyniła się do tego znakomita obrona koszykarzy Anwilu, która szwankowała zaś w pierwszej „bitwie” obu drużyn.

Anwil zwycięstwo może zawdzięczać „trzem włocławskim muszkieterom”. Mowa o Lisickim (19 pkt. – pierwszy strzelec drużyny), Ignerskim (19 pkt., 10 zb.) oraz Edzie Scotcie (11 pkt., 8 zb., 5 as. 3 przech), którzy niemiłosiernie dziurawili kosz rywali.

 

 

Dzięki dzisiejszemu zwycięstwu Anwil wyrównał stan rywalizacji i to Rottweilery z Włocławka stają się drużyną, która może „rozdawać karty” w dalszej rywalizacji o złoto. Powód jest bardzo prosty. Po meczach w Sopocie mamy remis, teraz rywalizacja przenosi się do Włocławka. Gdy Anwil w pełni wykorzysta przewagę własnego parkietu, będzie o krok od drugiego w historii klubu Mistrzostwa Polski.

 

 

Prokom Trefl Sopot – Anwil Włocławek 74:83 (23:21, 13:23, 17:16, 21:23)

 

 

Prokom: Atkins 13 (1), Wójcik 12, Jagodnik 12 (3), Andersen 12, Masiulis 7 (1), Dalmau 5, Nemeth 5 (1), Nordgaard 4 (1), Pacesas 3 (1), Dylewicz 1.

 

 

Anwil: Lisicky 19 (3), Ignerski 19 (4x3 10 zb.), E. Scott 11 (8 zb., 5 as.), Witka 9 (1), Hajrić 7 (1), Jahovics 6, Sroka 6 (1), B. Scott 4, Swanson 2.    

 

 

Stan rywalizacji 1:1.