Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Lider w weekend?

Piątek, 12 Marca 2010, 1:00, Michał Fałkowski

Za sprawą ostatniej ligowej porażki Asseco Prokomu Gdynia, Anwil Włocławek podtrzymuje szansę zajęcia pierwszej lokaty po fazie zasadniczej. Myśl o fotelu lidera przyświecać będzie naszym koszykarzom już w najbliższym spotkaniu z PGE Turowem Zgorzelec, które może otworzyć nam drogę na szczyt ligowej tabeli.

Za sprawą ostatniej ligowej porażki Asseco Prokomu Gdynia, Anwil Włocławek podtrzymuje szansę zajęcia pierwszej lokaty po fazie zasadniczej. Myśl o fotelu lidera przyświecać będzie naszym koszykarzom już w najbliższym spotkaniu z PGE Turowem Zgorzelec, które może otworzyć nam drogę na szczyt ligowej tabeli.
Anwil ma szansę na zajęcie pierwszego miejsca już w najbliższy weekend. Gdynianie pauzują i ewentualne dwa punkty Anwilu będą premiowały go przeskoczeniem bezpośredniego rywala. To jednak sukces symboliczny, a naszym koszykarzom zależy na konkretach. – Chcemy pokonać Turów, a później każdego kolejnego rywala. Choć to nie będzie łatwe, postaramy się być pierwsi przed play-off – mówi Brett Winkelman.

Amerykanin był bohaterem ostatniego meczu w Zgorzelcu. Zdobył 16 punktów oraz 6 zbiórek i do końca spotkania podtrzymywał szansę włocławian na pokonanie gospodarzy. Niestety, ta sztuka się nie udała, ale Anwil ma doświadczenie w zwyciężaniu na zgorzeleckim parkiecie. W ligowych potyczkach sześciokrotnie schodził z niego z dodatnim bilansem punktowym.

Trzeba oddać, że każdy z pojedynków włocławsko-zgorzeleckich trzymał w napięciu do ostatnich sekund. Nie inaczej będzie na pewno i tym razem, bo trener Andrej Urlep cały czas ma swoje ambicje. Postawił na terapię szokową - zwolnienie Roberta Witki było mega niespodzianką. Podobno miało ono swoje negatywne echa, ale wygląda na to, że i z nimi Słoweniec sobie poradził. Przed tygodniem jego team pewnie pokonał Kotwicę 94:70 przywracając swoim kibicom wiarę w sukces.

Wicemistrzowie Polski wzmocnili się ostatnio Jarrydem Loydem i Aleksandrem Rindinem. Pytanie tylko, czy te transfery faktycznie wzmocniły zespół? Dla przykładu Loyd w meczu pucharowym przeciw Anwilowi w 11 minut nie zdobył ani punktu, a mierzący 225 cm Rindin debiutując przed tygodniem „popisał się” 2 punktami i 1 zbiórką. Nawet koledzy z drużyny mówią o nim, że jest bez formy i musi jeszcze długo pracować, by stać się solidnym punktem zespołu. Dlatego liczne zmiany personalne należy raczej traktować jako przyczynę porażek PGE Turowa, zwłaszcza, że w minionych latach zespół ten bazował głównie na zgranym kolektywie.

To są jednak problemy zgorzelczan. Anwil jedzie w długą podróż na południowo-zachodni kraniec Polski nie po to, by poprawiać im humory, ale żeby wrócić z kolejnym zwycięstwem na koncie. Zawodnicy trenera Igora Griszczuka aż palą się do gry. – Byłoby fantastycznie, gdybyśmy wygrali to spotkanie. Jestem we Włocławku krótko, ale już zdążyłem się przekonać, że mecze z Turowem wzbudzają tutaj dodatkowe emocje. Dlatego zagramy na maxa – mówi Brett Winkelman.


Mecz PGE Turów Zgorzelec – Anwil Włocławek pokaże TVP Sport. Początek o godz. 18.00.