- Musimy być perfekcyjni w każdym elemencie: ataku, obronie, zbiórkach, zastawianiu, itd. Trzeba zagrać z głową i być skoncentrowanym przez cały mecz – mówi przed rewanżowym spotkaniem z Energą Czarnymi Słupsk rozgrywający Anwilu, Lorinza Harrington.
- Musimy być perfekcyjni w każdym elemencie: ataku, obronie, zbiórkach, zastawianiu, itd. Trzeba zagrać z głową i być skoncentrowanym przez cały mecz – mówi przed rewanżowym spotkaniem z Energą Czarnymi Słupsk rozgrywający Anwilu, Lorinza Harrington.
Przyznasz, że twój debiut w drużynie Anwilu nie należał do wymarzonych…
Lorinza Harrngton: Wszystko przez to, że w pierwszej połowie na chwilę straciliśmy koncentrację. W drugiej nie odpuszczaliśmy ani na moment, ale Trefl złapał swój rytm i nie byliśmy już w stanie przebić się przez ten monolit. Sam też nie zagrałem najlepszych zawodów, ale dopiero zgrywam się z zespołem. Myślę pozytywnie, ciężko pracuję na treningach i wiem, że da to efekt w kolejnych meczach.
Czasu nie ma jednak zbyt wiele. Gramy często i potrzebujemy dobrych wyników. Jesteś nam w stanie znacząco pomóc?
- Znam już praktycznie wszystkie zagrywki, fizycznie też czuję się całkiem dobrze, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żebym zaczął odgrywać coraz bardziej znaczącą rolę w drużynie. Od meczu w Sopocie minęły cztery dni, w trakcie których robiłem wszystko, żeby lepiej zgrać się z chłopakami. Myślę, że to zaprocentuje. Oczywiście, znam swoje ciało i wiem, że jeszcze trochę musi minąć, żebym mógł uruchomić wszystkie rezerwy, ale w każdym meczu dam z siebie 100 procent, tego co będę w stanie.
Z Energą Czarnymi mierzyłeś się w ostatnim małym finale. Jak oceniasz ten klub?
- To naprawdę solidna firma, z którą gra się ciężko i patrząc przez pryzmat wyników nie mogę być zadowolony z walki brązowy medal. Jednak w porównaniu do ubiegłego sezonu zespół ze Słupska mocno się zmienił, a ja nie gram już w Treflu, tylko w Anwilu. Nie ma więc mowy o jakimś rewanżu za miniony sezon. Chcę wyjść na parkiet i wygrać ze słupską drużyną, tak samo jak z każdą inną.
A jak pokonać lidera tabeli?
- Zwyczajnie, musimy być perfekcyjni w każdym elemencie: ataku, obronie, zbiórkach, zastawianiu, itd. Trzeba zagrać z głową i być skoncentrowanym przez cały mecz. Taka prosta recepta.
Wszystko po to, żeby po meczu w dobrych humorach spotkać się z kibicami i rozdać im autografy. Znasz jakieś polskie życzenia świąteczne, które będziesz im składał?
- Znam kilka polskich słów i zwrotów, ale zapomniałem jak się składa życzenia w waszym języku. Obiecuję jednak, że przed spotkaniem z kibicami sobie przypomnę.
To powiedz jeszcze, czy uważasz, że pojedynek rozgrywających Anwilu z rozgrywającymi Energi Czarnych może być decydujący dla losów meczu?
- Rzeczywiście, powstrzymanie Stanleya Burrella i Darnella Hinsona może być kluczowym zadaniem. Oni grają bardzo twardo i ja z Szubim też musimy tak zagrać. Ustąpienie im na krok będzie oznaczało duże kłopoty, więc musimy się mocno sprężyć. Wiemy, że rozgrywający Energi Czarnych są najskuteczniejsi w tej drużynie. Potrzeba wiele pracy, żeby ich zatrzymać, ale zapewniam, że jest to możliwe.
Lorinza Harrngton: Wszystko przez to, że w pierwszej połowie na chwilę straciliśmy koncentrację. W drugiej nie odpuszczaliśmy ani na moment, ale Trefl złapał swój rytm i nie byliśmy już w stanie przebić się przez ten monolit. Sam też nie zagrałem najlepszych zawodów, ale dopiero zgrywam się z zespołem. Myślę pozytywnie, ciężko pracuję na treningach i wiem, że da to efekt w kolejnych meczach.
Czasu nie ma jednak zbyt wiele. Gramy często i potrzebujemy dobrych wyników. Jesteś nam w stanie znacząco pomóc?
- Znam już praktycznie wszystkie zagrywki, fizycznie też czuję się całkiem dobrze, więc nic nie stoi na przeszkodzie, żebym zaczął odgrywać coraz bardziej znaczącą rolę w drużynie. Od meczu w Sopocie minęły cztery dni, w trakcie których robiłem wszystko, żeby lepiej zgrać się z chłopakami. Myślę, że to zaprocentuje. Oczywiście, znam swoje ciało i wiem, że jeszcze trochę musi minąć, żebym mógł uruchomić wszystkie rezerwy, ale w każdym meczu dam z siebie 100 procent, tego co będę w stanie.
Z Energą Czarnymi mierzyłeś się w ostatnim małym finale. Jak oceniasz ten klub?
- To naprawdę solidna firma, z którą gra się ciężko i patrząc przez pryzmat wyników nie mogę być zadowolony z walki brązowy medal. Jednak w porównaniu do ubiegłego sezonu zespół ze Słupska mocno się zmienił, a ja nie gram już w Treflu, tylko w Anwilu. Nie ma więc mowy o jakimś rewanżu za miniony sezon. Chcę wyjść na parkiet i wygrać ze słupską drużyną, tak samo jak z każdą inną.
A jak pokonać lidera tabeli?
- Zwyczajnie, musimy być perfekcyjni w każdym elemencie: ataku, obronie, zbiórkach, zastawianiu, itd. Trzeba zagrać z głową i być skoncentrowanym przez cały mecz. Taka prosta recepta.
Wszystko po to, żeby po meczu w dobrych humorach spotkać się z kibicami i rozdać im autografy. Znasz jakieś polskie życzenia świąteczne, które będziesz im składał?
- Znam kilka polskich słów i zwrotów, ale zapomniałem jak się składa życzenia w waszym języku. Obiecuję jednak, że przed spotkaniem z kibicami sobie przypomnę.
To powiedz jeszcze, czy uważasz, że pojedynek rozgrywających Anwilu z rozgrywającymi Energi Czarnych może być decydujący dla losów meczu?
- Rzeczywiście, powstrzymanie Stanleya Burrella i Darnella Hinsona może być kluczowym zadaniem. Oni grają bardzo twardo i ja z Szubim też musimy tak zagrać. Ustąpienie im na krok będzie oznaczało duże kłopoty, więc musimy się mocno sprężyć. Wiemy, że rozgrywający Energi Czarnych są najskuteczniejsi w tej drużynie. Potrzeba wiele pracy, żeby ich zatrzymać, ale zapewniam, że jest to możliwe.