Anwil Włocławek pokonał w pierwszym półfinałowym meczu Tauron Basket Ligi, Polpharmę Starogard Gdański 86:75. - Cieszymy się ze zwycięstwa, ale wbrew pozorom to nie był łatwy mecz – mówi po pierwszym półfinałowym spotkaniu, Krzysztof Szubarga.
Anwil Włocławek pokonał w pierwszym półfinałowym meczu Tauron Basket Ligi, Polpharmę Starogard Gdański 86:75. - Cieszymy się ze zwycięstwa, ale wbrew pozorom to nie był łatwy mecz – mówi po pierwszym półfinałowym spotkaniu, Krzysztof Szubarga.
Jacek Seklecki: Spodziewaliście się tak łatwej przeprawy w pierwszym meczu półfinału? Gdyby nie ta czwarta kwarta wynik byłby bardzo okazały.
Krzysztof Szubarga: Wyszliśmy na parkiet niezwykle skoncentrowani. To jest już półfinał i tak trzeba grać. Uzyskaliśmy kilka punktów przewagi, a dodatkowo nie poprzestaliśmy na tym, tylko sukcesywnie ją powiększaliśmy. Cieszymy się ze zwycięstwa, ale wbrew pozorom to nie był łatwy mecz. Przez 40 minut musieliśmy walczyć o swoje i teraz trzeba utrzymać koncentrację do następnego meczu.
Polpharmę rozpracowaliście wyśmienicie. Wszystkie jej auty były zniwelowane do minimum.
- Trenerzy zrobili świetną robotę przy skautingu, dzięki czemu znamy wszystkie zagrywki Polpharmy, jej słabsze i mocniejsze strony, więc musieliśmy wdrożyć to tylko w życie. Udało się, wygraliśmy, więc wszyscy możemy być z siebie zadowoleni.
Jeśli mówimy o niwelowaniu zagrożeń ze strony Polpharmy to największy wasz sukces to wyłącznie Patricka Okafora. W sezonie zasadniczym rzucał wam mnóstwo punktów, a teraz zaledwie 12.
- Wyłączenie Patricka Okafora w rywalizacji z Polpharmą to na pewno ważna sprawa, ale zespół ten udowodnił już w tym sezonie, że starogardzianie to nie tylko Okafor i Weeden, ale wielu innych, dobry zawodników. Na każdego trzeba zwracać szczególną uwagę. Wiadomo, oni ci dwaj rozgrywają większość akcji i zawsze trzeba ich powstrzymać na tyle, na ile to jest możliwe. Brawa należą się wysokim. Rashard Sullivan i Alex Dunn męczyli Okafora niemiłosiernie, dlatego zbytnio sobie nie poszalał.
Jeśli chodzi o mecze z lepszymi zespołami to, aby Polpharma mogła myśleć o wygranej dobrze musi zagrać para Weeden – Okafor. Przeciwko wam nie zagrali i półfinał zaczynają od wyniku 0-1.
- Zgadza się, ale przykładowo niech rzucą po 20 punktów to łącznie jest 40, a zdobywając 40 punktów spotkania się nie wygra. Trzeba ich ograniczać, ale nie można pozostawiać wolnych pozostałych graczy trenera Bogicevicia. Pokazały to mecze z AZS, w których inni koszykarze zagrali świetnie i pełni przyłożyli swoją cegiełkę do wygranej. Mówię tutaj o Łukaszu Wiśniewskim i Damianie Kuligu.
Dzisiaj potwierdzili to właśnie Kulig i Uros Mirković.
- Właśnie, dlatego tak jak już powiedziałem, nie ma co oglądać się tylko na liderów. Do każdego trzeba podchodzić z szacunkiem i respektem i bronić tak samo, jak każdego innego, bo komuś może wyjść mecz, rzuci sporo punktów i wygra spotkanie dla swojej drużyny.
Nie da się ukryć, że gościom brakuje Brody Angley’a. To on robił całą grę, a teraz rozgrywać musi Tony Weeden.
- Taki już los, że kontuzja go wyeliminowała. To jednak nie nasz problem, tylko Polpharmy. Wiadomo mają jednego zawodnika mniej, ale jeśli chodzi o rozgrywającego Weedena to nie możemy go skreślać. On nie tylko jest rzucającym, ale kreować grę też potrafi. Czasami to może i lepiej, gdyż częściej ma piłkę, bardziej ją czuje i więcej może zdziałać.
Jacek Seklecki: Spodziewaliście się tak łatwej przeprawy w pierwszym meczu półfinału? Gdyby nie ta czwarta kwarta wynik byłby bardzo okazały.
Krzysztof Szubarga: Wyszliśmy na parkiet niezwykle skoncentrowani. To jest już półfinał i tak trzeba grać. Uzyskaliśmy kilka punktów przewagi, a dodatkowo nie poprzestaliśmy na tym, tylko sukcesywnie ją powiększaliśmy. Cieszymy się ze zwycięstwa, ale wbrew pozorom to nie był łatwy mecz. Przez 40 minut musieliśmy walczyć o swoje i teraz trzeba utrzymać koncentrację do następnego meczu.
Polpharmę rozpracowaliście wyśmienicie. Wszystkie jej auty były zniwelowane do minimum.
- Trenerzy zrobili świetną robotę przy skautingu, dzięki czemu znamy wszystkie zagrywki Polpharmy, jej słabsze i mocniejsze strony, więc musieliśmy wdrożyć to tylko w życie. Udało się, wygraliśmy, więc wszyscy możemy być z siebie zadowoleni.
Jeśli mówimy o niwelowaniu zagrożeń ze strony Polpharmy to największy wasz sukces to wyłącznie Patricka Okafora. W sezonie zasadniczym rzucał wam mnóstwo punktów, a teraz zaledwie 12.
- Wyłączenie Patricka Okafora w rywalizacji z Polpharmą to na pewno ważna sprawa, ale zespół ten udowodnił już w tym sezonie, że starogardzianie to nie tylko Okafor i Weeden, ale wielu innych, dobry zawodników. Na każdego trzeba zwracać szczególną uwagę. Wiadomo, oni ci dwaj rozgrywają większość akcji i zawsze trzeba ich powstrzymać na tyle, na ile to jest możliwe. Brawa należą się wysokim. Rashard Sullivan i Alex Dunn męczyli Okafora niemiłosiernie, dlatego zbytnio sobie nie poszalał.
Jeśli chodzi o mecze z lepszymi zespołami to, aby Polpharma mogła myśleć o wygranej dobrze musi zagrać para Weeden – Okafor. Przeciwko wam nie zagrali i półfinał zaczynają od wyniku 0-1.
- Zgadza się, ale przykładowo niech rzucą po 20 punktów to łącznie jest 40, a zdobywając 40 punktów spotkania się nie wygra. Trzeba ich ograniczać, ale nie można pozostawiać wolnych pozostałych graczy trenera Bogicevicia. Pokazały to mecze z AZS, w których inni koszykarze zagrali świetnie i pełni przyłożyli swoją cegiełkę do wygranej. Mówię tutaj o Łukaszu Wiśniewskim i Damianie Kuligu.
Dzisiaj potwierdzili to właśnie Kulig i Uros Mirković.
- Właśnie, dlatego tak jak już powiedziałem, nie ma co oglądać się tylko na liderów. Do każdego trzeba podchodzić z szacunkiem i respektem i bronić tak samo, jak każdego innego, bo komuś może wyjść mecz, rzuci sporo punktów i wygra spotkanie dla swojej drużyny.
Nie da się ukryć, że gościom brakuje Brody Angley’a. To on robił całą grę, a teraz rozgrywać musi Tony Weeden.
- Taki już los, że kontuzja go wyeliminowała. To jednak nie nasz problem, tylko Polpharmy. Wiadomo mają jednego zawodnika mniej, ale jeśli chodzi o rozgrywającego Weedena to nie możemy go skreślać. On nie tylko jest rzucającym, ale kreować grę też potrafi. Czasami to może i lepiej, gdyż częściej ma piłkę, bardziej ją czuje i więcej może zdziałać.