Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Koszykarskie wakacje

Wtorek, 21 Lipca 2009, 1:00, Michał Fałkowski

Wszyscy, którzy z niecierpliwością oczekują rozpoczęcia ligowej rywalizacji w sezonie 2009/2010 muszą uzbroić się w cierpliwość. Dobijamy dopiero do półmetka tegorocznych koszykarskich wakacji, co oznacza, że o przyśpieszone tętno mogą przyprawić jedynie informacje o transferach. A co z koszykarzami? Czy im również brakuje adrenaliny w te długie letnie dni?

Wszyscy, którzy z niecierpliwością oczekują rozpoczęcia ligowej rywalizacji w sezonie 2009/2010 muszą uzbroić się w cierpliwość. Dobijamy dopiero do półmetka tegorocznych koszykarskich wakacji, co oznacza, że o przyśpieszone tętno mogą przyprawić jedynie informacje o transferach. A co z koszykarzami? Czy im również brakuje adrenaliny w te długie letnie dni?

Łukasz Koszarek

 

Nie wiadomo, czy na niedobór emocji narzekał ostatnio Łukasz Koszarek, ale pewne jest, że nie brakowało mu tematów do przemyśleń. Najlepszy koszykarz Anwilu długo zastanawiał się, gdzie chciałby grać w przyszłym sezonie i ostatecznie wybrał małą włoską miejscowość Casertę. W drużynie, której głównym sponsorem od przyszłego sezonu będzie firma Pepsi ma walczyć o minuty z reprezentantem Włoch, Fabio Di Bellą.

 

– Decydując się na wyjazd z Polski miałem na uwadze przede wszystkim własny rozwój. Chcę stawać się coraz lepszym koszykarzem, a gra w Serie A to krok w tym kierunku – powiedział rozgrywający. Dodajmy, że w takcie negocjacji z klubami „Koszar” zachowywał się bardzo fair, będąc w stałym kontakcie z kierownictwem WTK S.S.A. O swojej decyzji jako pierwszego poinformował prezesa Zbigniewa Polatowskiego, za pośrednictwem którego podziękował wszystkim za dwuletnią współpracę. Zapewniał też, że gdyby nie oferta z zachodu, na pewno zostałby w Anwilu.

 

Łukasz Koszarek nie boi się nie tylko rywalizacji w silnej lidze włoskiej, ale również miejscowych amantów. Stanowczo sprzeciwia się żartom, jakoby jego blondwłosa żona mogła stać się obiektem szczególnego zainteresowania gorących Włochów. – Mamy do siebie całkowite zaufanie. Zresztą, każdą wolną chwilę staramy się spędzać w gronie rodzinnym. Szczególnie wakacje są czasem, gdy nadrabiamy zaległości z sezonu – mówi Łukasz Koszarek.

 

Jednak dla reprezentanta Polski okres odpoczynku właśnie się skończył. Wraz z kadrą uczestniczy on w przygotowaniach do wrześniowego EuroBasketu. Po przejściu badań medycznych rozpoczął treningi pod okiem Muliego Katzurina w Spale. Wcześniej przez tydzień odpoczywał w słonecznej Bułgarii.

 

Bartłomiej Wołoszyn

 

Karuzela transferowa nie wywołuje w tym roku zawrotów głowy u Bartłomieja Wołoszyna. 23-letni zawodnik, mający na swoim koncie już ponad 100 meczów w barwach Anwilu Włocławek, będzie dalej śrubował tę statystykę. Póki co, trenuje głównie w siłowni, ale nie omija też boiska koszykarskiego. – Muszę jeszcze uważać na swoją nogę, bo w końcówce ubiegłego, gorącego sezonu nie miałem okazji jej dokładnie wyleczyć. Trzeba było grać, a teraz jest czas, żeby o nią zadbać – mówi Bartłomiej Wołoszyn.

 

Choć większą część wakacji koszykarz ma zamiar spędzić we Włocławku, to niewykluczone, że na kilka dni wybierze się nad morze. Aktualnie, obrońca Anwilu przebywa w rodzinnej Stalowej Woli. Jak zapewnia, tam również spędza czas nie stroniąc od sportu. – Na Podkarpaciu zawsze jest piękna pogoda, więc dużą popularnością cieszą się jeziora i baseny. Ja wybrałem odkrytą pływalnię, gdzie można aktywnie i miło wypocząć. –


Miejmy nadzieję, że Polak nie tylko wypoczywa, ale również… zagląda do książek. Po tym jak zdał wszystkie egzaminy na studiach, we wrześniu będzie bronił pracy licencjackiej. Po ukończeniu tego etapu nauki, Bartłomiej Wołoszyn zamierza wybrać się na studia magisterskie na gdańskiej Akademii Wychowania Fizycznego.

 



Marko Brkić

 

Do rodzinnego kraju, i to nie tylko na wakacje, powrócił Marko Brkić. Serb zdecydował się na podpisanie kontraktu w mieście, w którym zaczynał przygodę z koszykówką, czyli we Vrsacu. Tym razem, to jednak nie słynny Hemofarm, a drużyna środka tabeli BC Swisslion będzie jego pracodawcą.

 

Co ciekawe, to nie pieniądze, jak informowało większość mediów były najważniejszym argumentem w wyborze miejsca pracy. Wesoły koszykarz z wyjątkową powagą podszedł bowiem do roli, w której przyjdzie mu występować, być może, już od jutra. 22 lipca spodziewane są narodziny pierworodnego syna państwa Brkiciów i przyszły tata postanowił przez najbliższy rok przebywać jak najbliżej swojego domu rodzinnego.

 


Ian Boylan

 

Coraz bardziej popularnym celem wakacji Amerykanów staje się Europa. W ten trend wpisał się również Ian Boylan, który znaczną część wolnego czasu poświęcił na jej zwiedzenie. – Przez miesiąc podróżowałem po Europie, odwiedzając moich przyjaciół. To było fantastyczne doświadczenie – wyznał Amerykanin. Udało mu się zwiedzić Finlandię i Austrię. Wymarzoną wizytę w Rosji musiał odłożyć na przyszły rok.

 

- W Austrii miało miejsce zabawne zdarzenie. Pojechałem tam w celach turystycznych i jedną z form rozrywki było oglądanie meczów finałowych mojej dawnej drużyny Allianz Swans. Siedziałem na trybunach z grupą przyjaciół, gdy zobaczyło mnie kierownictwo drużyny. Natychmiast zaczęli mnie namawiać, żebym zagrał i pomógł im w finałach, ale okazało się, że przed sezonem 2008/2009 zostały zmienione przepisy i od fazy finałowej drużyny nie mogą zatrudniać nowych zawodników. Odetchnąłem z ulgą – mówi ze śmiechem Ian Boylan.

 

Amerykanin z dużym sentymentem patrzy na swoje występy w Anwilu, często dopytując się o zdrowie pracowników klubu i przesyłając pozdrowienia dla kibiców. Jak twierdzi, we Włocławku spotkał się z samymi pozytywami – Macie świetnie zorganizowany klub, wspaniałą halę, głośną publiczność i serdecznych ludzi. –

 


Wojciech Glabas

 

Na brak adrenaliny nie mógł narzekać w ostatnim czasie najmłodszy członek ekipy Anwilu, Wojciech Glabas. Egzaminy maturalne i jednoczesne włączenie do składu walczącego o medale, a później oczekiwanie na wyniki i rekrutacja na uczelniach z pewnością kosztowały go wiele nerwów. Już jednak wiadomo, że zdolny młodzian egzamin dojrzałości zdał śpiewająco i dziś może się cieszyć legitymacją Uniwersytetu Warmińsko-Mazurskiego w Olsztynie na kierunku Prawo.

 

Mazurskie jeziora - to tam, wśród zieleni i szumu fal Wojciech Glabas starał się zapomnieć o maturalnym stresie. Napięcie rozładowało też z pewnością 10 dni spędzonych w Londynie. Choć pogoda była typowo brytyjska, to koszykarz nie narzeka, bo w Polsce również słońca w tym czasie brakowało. Wakacyjne wojaże Wojciech Glabas ma już jednak za sobą. - Trenuję w siłowni i gram w koszykówkę z kolegami z II ligi. Wkrótce przyjeżdżam do Włocławka, żeby na dobre zacząć przygotowania do sezonu – mówi nie kryjąc entuzjazmu.

 

 

Jak spędzają wakacje pozostali zawodnicy, sprawdzimy wkrótce.