Czwarty przedsezonowy mecz kontrolny Anwilu Włocławek zakończył się tak samo jak wszystkie poprzednie, czyli wygraną naszej drużyny. Tym razem podopieczni trenera Emira Mutapcicia pozostawili w pokonanym polu PBG Basket Poznań. Spotkanie rozstrzygnęło się wynikiem 69:60, a pierwsze skrzypce w zespole grali Seid Hajrić oraz John Allen.
Czwarty przedsezonowy mecz kontrolny Anwilu Włocławek zakończył się tak samo jak wszystkie poprzednie, czyli wygraną naszej drużyny. Tym razem podopieczni trenera Emira Mutapcicia pozostawili w pokonanym polu PBG Basket Poznań. Spotkanie rozstrzygnęło się wynikiem 69:60, a pierwsze skrzypce w zespole grali Seid Hajrić oraz John Allen.
Relacja z meczu w Poznaniu mogłaby się zawrzeć w stwierdzeniu, że Anwil kontrolował wynik od pierwszej do ostatniej minuty. Choć gra odbiegała jeszcze od ideału, jakiego oczekiwałby trener Emir Mutapcić, to jednak włocławianie byli na tyle skuteczni, że ani na chwilę nie pozwolili gospodarzom zagrozić wynikowi. A działo się to pomimo absencji najskuteczniejszego dotąd gracza Anwilu, Corsleya Edwardsa. Amerykański center doznał drobnego urazu na jednym z treningów i dziś sztab szkoleniowy pozwolił mu odpocząć.
Pod nieobecność Corsleya Edwardsa większa odpowiedzialność spadła na barki Seida Hajricia. Zawodnik, który kiedyś nazywany był „bałkańskim Vince Carterem” w niczym jednak już swojego słynniejszego kolegi po fachu nie przypomina. Carter gra na obwodzie, a Hajrić po raz kolejny udowodnił, że jemu najbliższa jest pozycja środkowego. Przeciw PBG Basketowi zagrał znakomicie, notując 17 punktów i będąc największym wojownikiem w walce o zbiórki.
Atak po raz kolejny był również domeną Johna Allena. Rzucający obrońca Anwilu podobnie jak Hajrić zanotował 17 punktów, a oprócz tego wielokrotnie odciążał rozgrywających i sam kreował akcje kończone przez kolegów z drużyny. Już w pierwszej połowie trener Emir Mutapcić zdecydował się desygnować na parkiet młodego Kamila Maciejewskiego. Szkoleniowiec włocławian skorzystał więc z możliwości rotacji aż trzema rozgrywającymi, o czym tylko pomarzyć mógł trener rywali Milija Bogicević. W jego drużynie w rolę playmakera często wcielał się nominalny rzucający obrońca Djorje Micić.
Braki kadrowe, które poznaniacy zamierzają wkrótce wypełnić dały się mocno we znaki i dopiero w końcówce, gdy zawodnicy Anwilu nieco się rozluźnili, gospodarze odrobili część strat. Punktowali Aťarko Comagić i Damian Kulig, ale na coraz lepiej znoszących trudy treningów i meczów włocławian okazało się to za mało.
PBG Basket Poznań – Anwil Włocławek 60:69 (13:20, 14:20, 16:17, 17:12)
PBG Basket: Comagić 16, Kulig 13, Micić 11, Lichodziejewski 11, Sulowski 5, Smorawiński 2, Robak 2
Anwil: Hajrić 17, Allen 17, Majewski 11, Hinnant 7, Glabas 5, Wołoszyn 5, Nowakowski 4, Moses 3
Relacja z meczu w Poznaniu mogłaby się zawrzeć w stwierdzeniu, że Anwil kontrolował wynik od pierwszej do ostatniej minuty. Choć gra odbiegała jeszcze od ideału, jakiego oczekiwałby trener Emir Mutapcić, to jednak włocławianie byli na tyle skuteczni, że ani na chwilę nie pozwolili gospodarzom zagrozić wynikowi. A działo się to pomimo absencji najskuteczniejszego dotąd gracza Anwilu, Corsleya Edwardsa. Amerykański center doznał drobnego urazu na jednym z treningów i dziś sztab szkoleniowy pozwolił mu odpocząć.
Pod nieobecność Corsleya Edwardsa większa odpowiedzialność spadła na barki Seida Hajricia. Zawodnik, który kiedyś nazywany był „bałkańskim Vince Carterem” w niczym jednak już swojego słynniejszego kolegi po fachu nie przypomina. Carter gra na obwodzie, a Hajrić po raz kolejny udowodnił, że jemu najbliższa jest pozycja środkowego. Przeciw PBG Basketowi zagrał znakomicie, notując 17 punktów i będąc największym wojownikiem w walce o zbiórki.
Atak po raz kolejny był również domeną Johna Allena. Rzucający obrońca Anwilu podobnie jak Hajrić zanotował 17 punktów, a oprócz tego wielokrotnie odciążał rozgrywających i sam kreował akcje kończone przez kolegów z drużyny. Już w pierwszej połowie trener Emir Mutapcić zdecydował się desygnować na parkiet młodego Kamila Maciejewskiego. Szkoleniowiec włocławian skorzystał więc z możliwości rotacji aż trzema rozgrywającymi, o czym tylko pomarzyć mógł trener rywali Milija Bogicević. W jego drużynie w rolę playmakera często wcielał się nominalny rzucający obrońca Djorje Micić.
Braki kadrowe, które poznaniacy zamierzają wkrótce wypełnić dały się mocno we znaki i dopiero w końcówce, gdy zawodnicy Anwilu nieco się rozluźnili, gospodarze odrobili część strat. Punktowali Aťarko Comagić i Damian Kulig, ale na coraz lepiej znoszących trudy treningów i meczów włocławian okazało się to za mało.
PBG Basket Poznań – Anwil Włocławek 60:69 (13:20, 14:20, 16:17, 17:12)
PBG Basket: Comagić 16, Kulig 13, Micić 11, Lichodziejewski 11, Sulowski 5, Smorawiński 2, Robak 2
Anwil: Hajrić 17, Allen 17, Majewski 11, Hinnant 7, Glabas 5, Wołoszyn 5, Nowakowski 4, Moses 3