Anwil Włocławek pokonał Śląska Wrocław 84:70 w meczu 8. kolejki Tauron Basket Ligi. Włocławianie pewnie prowadzili od samego początku spotkania i już na początku trzeciej kwarty osiągnęli 20-punktowe prowadzenie. Wygrana ekipy trenera Emira Mutapcicia była szóstą z rzędu tej drużyny.
Anwil Włocławek pokonał Śląska Wrocław 84:70 w meczu 8. kolejki Tauron Basket Ligi. Włocławianie pewnie prowadzili od samego początku spotkania i już na początku trzeciej kwarty osiągnęli 20-punktowe prowadzenie. Wygrana ekipy trenera Emira Mutapcicia była szóstą z rzędu tej drużyny.
- Przed tym spotkaniem mówiłem swoim koszykarzom, że bardzo ważne będzie kontrolowanie zbiórek na bronionej tablicy, jednak w trakcie meczu w ogóle nie czyniliśmy tego - mówił trener Śląska Wrocław Miodrag Rajković. - Niestety nie wykonywaliśmy tego o co prosił nas szkoleniowiec przed meczem. Anwil pudłował, ale zbierał i miał drugie szanse na skończenie swoich akcji - dopowiadał środkowy wrocławian Aleksandar Mladenović.
Zbiórki były mocną stroną Anwilu w tym spotkaniu. Łącznie włocławianie zanotowali 13 zebranych piłek więcej od rywala, a brylował w tym elemencie szczególnie Nick Lewis, który miał zanotował ich 10, z czego aż sześć w samej tylko pierwszej kwarcie. Amerykanin był tym zawodnikiem, który ciągnął grę Anwilu na początku. Zdobył osiem z pierwszych dziewięciu punktów włocławian w zaledwie pięć minut i bardzo łatwo znajdywał miejsce pod koszem rywala.
Śląsk z kolei zrewanżował się Aleksandarem Mladenoviciem, który pojawił się na parkiecie w trakcie gry. Serb nie tylko zatrzymał Lewisa, na którym zanotował kilka bloków, ale przede wszystkim pomógł swojej drużynie w ataku. Mladenović po raz kolejny spisał się rewelacyjnie, zdobył 18 punktów, trafiając wszystkie osiem rzutów z gry. W ostatnich czterech meczach środkowy Śląska łącznie spudłował tylko dwa z aż 30 wykonany rzutów za dwa!
Serb niejako przyćmił niewidocznego w pierwszej połowie gwiazdora Anwilu - Corsley'a Edwardsa, który po pierwszych 20 minutach miał na swoim koncie zero punktów. Odblokował się dopiero po przerwie, kiedy losy spotkania były już niemal rozstrzygnięte. Już na początku drugiej połowy Anwil osiągnął 20-punktowe prowadzenie, które w trzeciej kwarcie jeszcze powiększał. Edwards z kolei zakończył spotkanie z dorobkiem 16 punktów.
- Szczerze mówiąc ten mecze nie był dla nas zbyt trudny. Oczywiście nie był łatwy, ale myślałem, że będzie nam trudniej pokonać drużynę z Wrocławia - mówił po spotkaniu Dardan Berisha. W ataku graliśmy bardzo dobrze, o czym świadczy pokaźna liczba punktów, które zdobyliśmy. Wiem, że mogliśmy grać jeszcze lepiej, ale nie było źle - dodawał rzucający Anwilu.
Śląsk próbował podgryzać Anwil kombinowaną obroną. W wielu akcjach jeden lub dwóch zawodników kryło indywidualnie, podczas gdy reszta ustawiona była w obronie strefowej. - Od początku nie złapaliśmy dobrego rytmu gry, ponieważ rywal umiejętnie bronił. Ich mieszane ustawienie w obronie nie pozwalało nam wskoczyć w odpowiedni tor i dlatego na początku nie graliśmy zbyt przekonywująco - mówił trener Anwilu Emir Mutapcić.
Anwil Włocławek wygrał ze Śląskiem Wrocław 84:70 i było to w pełni zasłużone zwycięstwo włocławian, dla których była to już szósta wygrana z rzędu w Tauron Basket Lidze. Po porażce w inauguracyjnej kolejce z ŁKS Łódź, nikt nie zdołał jeszcze powtórzyć wyczynu łodzian. Śląsk zakończył swoją serię dwóch kolejnych triumfów.
Anwil Włocławek - Śląsk Wrocław 84:70 (19:16, 23:14, 23:20, 19:20)
Anwil: Lewis 20, Edwards 16, Allen 13, Berisha 13, Majewski 9, Nowakowski 7, Szubarga 5, Sokołowski 1, Wołoszyn 0, Pietrzak 0, Glabas 0.
Śląsk: Mladenović 18, Graham 14, Bogavac 13, Calhoun 7, Skibniewski 6, Zyskowski 4, Bochno 3, Niedźwiedzki 2, Buczak 2, Vairogs 1, Koelner 0, Sęk 0.
SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI
Zbiórki były mocną stroną Anwilu w tym spotkaniu. Łącznie włocławianie zanotowali 13 zebranych piłek więcej od rywala, a brylował w tym elemencie szczególnie Nick Lewis, który miał zanotował ich 10, z czego aż sześć w samej tylko pierwszej kwarcie. Amerykanin był tym zawodnikiem, który ciągnął grę Anwilu na początku. Zdobył osiem z pierwszych dziewięciu punktów włocławian w zaledwie pięć minut i bardzo łatwo znajdywał miejsce pod koszem rywala.
Śląsk z kolei zrewanżował się Aleksandarem Mladenoviciem, który pojawił się na parkiecie w trakcie gry. Serb nie tylko zatrzymał Lewisa, na którym zanotował kilka bloków, ale przede wszystkim pomógł swojej drużynie w ataku. Mladenović po raz kolejny spisał się rewelacyjnie, zdobył 18 punktów, trafiając wszystkie osiem rzutów z gry. W ostatnich czterech meczach środkowy Śląska łącznie spudłował tylko dwa z aż 30 wykonany rzutów za dwa!
Serb niejako przyćmił niewidocznego w pierwszej połowie gwiazdora Anwilu - Corsley'a Edwardsa, który po pierwszych 20 minutach miał na swoim koncie zero punktów. Odblokował się dopiero po przerwie, kiedy losy spotkania były już niemal rozstrzygnięte. Już na początku drugiej połowy Anwil osiągnął 20-punktowe prowadzenie, które w trzeciej kwarcie jeszcze powiększał. Edwards z kolei zakończył spotkanie z dorobkiem 16 punktów.
- Szczerze mówiąc ten mecze nie był dla nas zbyt trudny. Oczywiście nie był łatwy, ale myślałem, że będzie nam trudniej pokonać drużynę z Wrocławia - mówił po spotkaniu Dardan Berisha. W ataku graliśmy bardzo dobrze, o czym świadczy pokaźna liczba punktów, które zdobyliśmy. Wiem, że mogliśmy grać jeszcze lepiej, ale nie było źle - dodawał rzucający Anwilu.
Śląsk próbował podgryzać Anwil kombinowaną obroną. W wielu akcjach jeden lub dwóch zawodników kryło indywidualnie, podczas gdy reszta ustawiona była w obronie strefowej. - Od początku nie złapaliśmy dobrego rytmu gry, ponieważ rywal umiejętnie bronił. Ich mieszane ustawienie w obronie nie pozwalało nam wskoczyć w odpowiedni tor i dlatego na początku nie graliśmy zbyt przekonywująco - mówił trener Anwilu Emir Mutapcić.
Anwil Włocławek wygrał ze Śląskiem Wrocław 84:70 i było to w pełni zasłużone zwycięstwo włocławian, dla których była to już szósta wygrana z rzędu w Tauron Basket Lidze. Po porażce w inauguracyjnej kolejce z ŁKS Łódź, nikt nie zdołał jeszcze powtórzyć wyczynu łodzian. Śląsk zakończył swoją serię dwóch kolejnych triumfów.
Anwil Włocławek - Śląsk Wrocław 84:70 (19:16, 23:14, 23:20, 19:20)
Anwil: Lewis 20, Edwards 16, Allen 13, Berisha 13, Majewski 9, Nowakowski 7, Szubarga 5, Sokołowski 1, Wołoszyn 0, Pietrzak 0, Glabas 0.
Śląsk: Mladenović 18, Graham 14, Bogavac 13, Calhoun 7, Skibniewski 6, Zyskowski 4, Bochno 3, Niedźwiedzki 2, Buczak 2, Vairogs 1, Koelner 0, Sęk 0.
SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI