Świetnie rozegrana trzecia kwarta i skuteczna obrona wywalczonej przewagi w czwartej, dały Anwilowi Włocławek niezwykle cenne, wyjazdowe zwycięstwo nad Treflem Sopot 76:68. Na dziewięć minut przed końcem meczu serią rzutów, które załamały gospodarzy popisał się Andrzej Pluta (23 pkt.). Przy stanie 1:1 rywalizacja przenosi się na dwa mecze do Włocławka.
Świetnie rozegrana trzecia kwarta i skuteczna obrona wywalczonej przewagi w czwartej, dały Anwilowi Włocławek niezwykle cenne, wyjazdowe zwycięstwo nad Treflem Sopot 76:68. Na dziewięć minut przed końcem meczu serią rzutów, które załamały gospodarzy popisał się Andrzej Pluta (23 pkt.). Przy stanie 1:1 rywalizacja przenosi się na dwa mecze do Włocławka.
Trener Kalis Muiznieks chyba zapomniał o maksymie mówiącej, że zwycięskiego składu się nie zmienia. Desygnowanie od początku meczu na parkiet Lawrence Kinnarda za Adama Waczyńskiego można jednak zrozumieć, bo w pierwszym meczu Amerykanin był bez wątpienia największym bohaterem. Tym razem jednak włocławianie lepiej go pilnowali i nawet mimo, że początkowo sami byli nieskuteczni z dystansu (2/9 x 3 w pierwszej połowie), to nie pozwalali mu punktować, a tym samym nie dopuścili, by gospodarze im odskoczyli. Co prawda, po trójce Giedriusa Gustasa Trefl prowadził w 7. minucie 12:7, ale w kolejnych akcjach Anwil nadrobił starty i na pierwszą przerwę zszedł przy stanie 17:16 dla sopocian.
Sytuacja zaczęła się wymykać spod kontroli w drugiej odsłonie. W ciągu sześciu minut Anwil trafił tylko jeden rzut (Scott Morrison) i powoli tracił dystans do Trefla. Po tym jak piłkę podawaną przez DJ-a Thompsona przechwycił i umieścił w koszu Adam Waczyński, jego drużyna prowadziła 28:18. Na szczęście na posterunku był kapitan Anwilu Andrzej Pluta. Polak robił co mógł w ataku i do przerwy miał już na swoim koncie 9 punktów i 2 asysty. Właśnie jego trafienia pozwoliły włocławianom utrzymać się w grze i dzięki dobrej końcówce drugiej kwarty zachować nadzieję na lepszy wynik po przerwie.
W szatni trener Emir Mutapcić musiał zwrócić uwagę nie tylko na przegraną walkę na tablicach, ale również na zbyt niski wkład w wynik pary rozgrywających. DJ Thompson do spółki z Chrisem Thomasem mieli w tym momencie na swoim koncie tylko 2 punkty i 1 asystę. Słowa szkoleniowca podziałały. Po powrocie na boisko Thompson natychmiast trafił za trzy, a następnie asystował do ustawionego na obwodzie Nikoli Jovanovicia i zrobiło się 39:38 dla Anwilu. Wobec dobrej gry Lorinzy Harringtona nie mogło być mowy o szybkim uzyskaniu znaczącej przewagi, ale 5 punktów z rzędu Łukasza Majewskiego pozwoliło Anwilowi nabrać pewności siebie.
Mimo, że od 26. minuty włocławianie uzyskali optyczną przewagę to, by zadać przeciwnikowi decydujący cios musieli czekać aż do początku ostatniej kwarty. Wtedy to sprawy w swoje ręce wziął najbardziej doświadczony gracz tegorocznego play-off, Andrzej Pluta. Najpierw dwukrotnie trafił za trzy, a później dorzucił jeszcze dwa punkty i zrobiło się 63:51 dla Anwilu. Mimo usilnych starań Trefla, przewaga ta wystarczyła, by na długo, choć nie do samego końca, kontrolować przebieg wydarzeń na boisku. Nawet gdy włocławianie nie trafiali, nadrabiali to przechwytami i zbiórkami, które w drugiej połowie były ich atutem.
Na 4 minuty przed końcem pojawiły się jednak pierwsze kłopoty, bo przewaga zmalała do 6 punktów. Na domiar złego, za pięć fauli zszedł bardzo pożyteczny Łukasz Majewski, a w jego miejsce pojawił się po raz pierwszy tego wieczoru, Bartosz Diduszko. Na szczęście młody Polak świetnie wszedł w mecz. Najpierw udanie ściął pod kosz i zdobył dwa punkty, a później umiejętnie wybrał piłkę atakującemu Draganovi Ceraniciowi i faulowany wykorzystał jeden rzut wolny (68:57 na 2:37 do końca). Na niewiele się to jednak zdało, bo niefortunne straty pozwoliły Treflowi zmniejszyć stratę do 3 punktów (71:68 na 29 s. do końca). Wszystko dzięki dwóm trójkom Pawła Kikowskiego i udanej kontrze Lawrence Kinnarda.
Gdy do końca meczu pozostało mniej czasu niż wynosi dopuszczalna norma dla jednej akcji, a piłka była w posiadaniu Anwilu, Trefl zdecydował się faulować. Na szczęście włocławianie umiejętnie kierowali piłki do skutecznego na linii osobistych Chrisa Thomasa i rozgrywający Anwilu trafiając 5 z 6 wolnych przypieczętował zasłużone zwycięstwo.
Sobotnim triumfem Anwil wyrównał stan rywalizacji, w której gra toczyć się będzie do trzech wygranych. Następne dwa mecze włocławianie zagrają we własnej hali, w której oprócz zaprezentowanej już znakomitej postawy na boisku, towarzyszyć im będzie doping własnej publiczności.
Trefl Sopot – Anwil Włocławek 68:76 (17:16, 20:17, 12:22, 19:21)
Trefl: Stefański 11, Kikowski 10, Waczyński 10, Kinnard 8, Ljubotina 7, Dylewicz 6, Gustas 6, Harrington 5, Cernić 5,
Anwil: Pluta 23, Majewski 12, Thompson 10, Hajrić 10, Jovanović 6, Thomas 5, Diduszko 5, Miller 3, Morrison 2, Berisha 0.
PEŁNE STATYSTYKI
Sytuacja zaczęła się wymykać spod kontroli w drugiej odsłonie. W ciągu sześciu minut Anwil trafił tylko jeden rzut (Scott Morrison) i powoli tracił dystans do Trefla. Po tym jak piłkę podawaną przez DJ-a Thompsona przechwycił i umieścił w koszu Adam Waczyński, jego drużyna prowadziła 28:18. Na szczęście na posterunku był kapitan Anwilu Andrzej Pluta. Polak robił co mógł w ataku i do przerwy miał już na swoim koncie 9 punktów i 2 asysty. Właśnie jego trafienia pozwoliły włocławianom utrzymać się w grze i dzięki dobrej końcówce drugiej kwarty zachować nadzieję na lepszy wynik po przerwie.
W szatni trener Emir Mutapcić musiał zwrócić uwagę nie tylko na przegraną walkę na tablicach, ale również na zbyt niski wkład w wynik pary rozgrywających. DJ Thompson do spółki z Chrisem Thomasem mieli w tym momencie na swoim koncie tylko 2 punkty i 1 asystę. Słowa szkoleniowca podziałały. Po powrocie na boisko Thompson natychmiast trafił za trzy, a następnie asystował do ustawionego na obwodzie Nikoli Jovanovicia i zrobiło się 39:38 dla Anwilu. Wobec dobrej gry Lorinzy Harringtona nie mogło być mowy o szybkim uzyskaniu znaczącej przewagi, ale 5 punktów z rzędu Łukasza Majewskiego pozwoliło Anwilowi nabrać pewności siebie.
Mimo, że od 26. minuty włocławianie uzyskali optyczną przewagę to, by zadać przeciwnikowi decydujący cios musieli czekać aż do początku ostatniej kwarty. Wtedy to sprawy w swoje ręce wziął najbardziej doświadczony gracz tegorocznego play-off, Andrzej Pluta. Najpierw dwukrotnie trafił za trzy, a później dorzucił jeszcze dwa punkty i zrobiło się 63:51 dla Anwilu. Mimo usilnych starań Trefla, przewaga ta wystarczyła, by na długo, choć nie do samego końca, kontrolować przebieg wydarzeń na boisku. Nawet gdy włocławianie nie trafiali, nadrabiali to przechwytami i zbiórkami, które w drugiej połowie były ich atutem.
Na 4 minuty przed końcem pojawiły się jednak pierwsze kłopoty, bo przewaga zmalała do 6 punktów. Na domiar złego, za pięć fauli zszedł bardzo pożyteczny Łukasz Majewski, a w jego miejsce pojawił się po raz pierwszy tego wieczoru, Bartosz Diduszko. Na szczęście młody Polak świetnie wszedł w mecz. Najpierw udanie ściął pod kosz i zdobył dwa punkty, a później umiejętnie wybrał piłkę atakującemu Draganovi Ceraniciowi i faulowany wykorzystał jeden rzut wolny (68:57 na 2:37 do końca). Na niewiele się to jednak zdało, bo niefortunne straty pozwoliły Treflowi zmniejszyć stratę do 3 punktów (71:68 na 29 s. do końca). Wszystko dzięki dwóm trójkom Pawła Kikowskiego i udanej kontrze Lawrence Kinnarda.
Gdy do końca meczu pozostało mniej czasu niż wynosi dopuszczalna norma dla jednej akcji, a piłka była w posiadaniu Anwilu, Trefl zdecydował się faulować. Na szczęście włocławianie umiejętnie kierowali piłki do skutecznego na linii osobistych Chrisa Thomasa i rozgrywający Anwilu trafiając 5 z 6 wolnych przypieczętował zasłużone zwycięstwo.
Sobotnim triumfem Anwil wyrównał stan rywalizacji, w której gra toczyć się będzie do trzech wygranych. Następne dwa mecze włocławianie zagrają we własnej hali, w której oprócz zaprezentowanej już znakomitej postawy na boisku, towarzyszyć im będzie doping własnej publiczności.
Trefl Sopot – Anwil Włocławek 68:76 (17:16, 20:17, 12:22, 19:21)
Trefl: Stefański 11, Kikowski 10, Waczyński 10, Kinnard 8, Ljubotina 7, Dylewicz 6, Gustas 6, Harrington 5, Cernić 5,
Anwil: Pluta 23, Majewski 12, Thompson 10, Hajrić 10, Jovanović 6, Thomas 5, Diduszko 5, Miller 3, Morrison 2, Berisha 0.
PEŁNE STATYSTYKI