- Wygraliśmy wszystkie cztery mecze w ostatnich niespełna dwóch tygodniach, więc zadanie wykonane wzorowo – mówi po zwycięstwie nad PBG Basketem Poznań rzucający Anwilu, Kamil Chanas, który zdobył 19 punktów i miał siedem zbiórek, będąc najskuteczniejszy koszykarzem włocławian.
- Wygraliśmy wszystkie cztery mecze w ostatnich niespełna dwóch tygodniach, więc zadanie wykonane wzorowo – mówi po zwycięstwie nad PBG Basketem Poznań rzucający Anwilu, Kamil Chanas, który zdobył 19 punktów i miał siedem zbiórek, będąc najskuteczniejszy koszykarzem włocławian.
Jacek Seklecki: Na początku meczu z PBG Basketem nic nie wskazywało tak łatwej waszej wygranej.
Kamil Chanas: PBG Basket ma bardzo dobry skład, który na papierze wygląda nieźle i może bić się o medal. Niedawno do zespołu z Poznania przyszedł nowy trener, który powoli zacznie im wpajać swoją filozofię gry i w pewnym momencie ten kolektyw powinien zacząć funkcjonować tak, jak należy. Ja się cieszę, że to my wygraliśmy i to jest najważniejsze.
O wygranej na pewno zadecydowała obrona. PBG Basket z czterdziestki wyszedł dopiero przed końcem meczu.
Zdecydowanie tak. Już w pierwszej połowie graliśmy dobrą obronę i na pewno widać to po wyniku, bowiem straciliśmy tylko 25 punktów. Wtedy jeszcze nie trafialiśmy jednak tak dobrze, jak miało to miejsce w drugich dwudziestu minutach. Dobra skuteczność po przerwie i obrona była kluczem do wygranej.
Jakie słowa przekazał wam trener Griszczuk w szatni, że wasza gra się odmieniła?
Powiedział nam żebyśmy przede wszystkim grali swoją koszykówkę. W pierwszej połowie taka nie była i stąd nie najlepsza gra. Później zaczęliśmy grać bardziej zespołowo, wszyscy włączyli się do zdobywania punktów, wskoczyliśmy w pewien rytm i udało się odskoczyć.
Nastawialiście się jakoś specjalnie na Białka i na Maye’a ? To najlepsi strzelcy PBG Basketu, a przeciwko wam zagrali słabo.
Na pewno tak. Mieliśmy szczególnie uważać na tę dwójkę, ale oczywiście nie odpuszczając innych zawodników. Wielu z nich jest groźnych i wielu mogło zrobić nam krzywdę. Z tego zadania widać wywiązaliśmy się wzorowo stąd nasza wygrana.
Za wami mały maraton. Cztery mecze w 12 dni. Jak forma zespołu po tej serii ?
Wszystko jest w porządku, a i wynik bardzo dobry, bowiem każde z tych spotkań rozstrzygaliśmy na swoją stronę. Mamy po dwóch wartościowych zawodników na każdą pozycję, więc każdy wychodzi i robi swoje. Dodatkowo trzy wygrane były we własnej hali, która w dalszym ciągu pozostaje dla nas szczęśliwa, więc należy się cieszyć i kontynuować tę passę
Kamil Chanas: PBG Basket ma bardzo dobry skład, który na papierze wygląda nieźle i może bić się o medal. Niedawno do zespołu z Poznania przyszedł nowy trener, który powoli zacznie im wpajać swoją filozofię gry i w pewnym momencie ten kolektyw powinien zacząć funkcjonować tak, jak należy. Ja się cieszę, że to my wygraliśmy i to jest najważniejsze.
O wygranej na pewno zadecydowała obrona. PBG Basket z czterdziestki wyszedł dopiero przed końcem meczu.
Zdecydowanie tak. Już w pierwszej połowie graliśmy dobrą obronę i na pewno widać to po wyniku, bowiem straciliśmy tylko 25 punktów. Wtedy jeszcze nie trafialiśmy jednak tak dobrze, jak miało to miejsce w drugich dwudziestu minutach. Dobra skuteczność po przerwie i obrona była kluczem do wygranej.
Jakie słowa przekazał wam trener Griszczuk w szatni, że wasza gra się odmieniła?
Powiedział nam żebyśmy przede wszystkim grali swoją koszykówkę. W pierwszej połowie taka nie była i stąd nie najlepsza gra. Później zaczęliśmy grać bardziej zespołowo, wszyscy włączyli się do zdobywania punktów, wskoczyliśmy w pewien rytm i udało się odskoczyć.
Nastawialiście się jakoś specjalnie na Białka i na Maye’a ? To najlepsi strzelcy PBG Basketu, a przeciwko wam zagrali słabo.
Na pewno tak. Mieliśmy szczególnie uważać na tę dwójkę, ale oczywiście nie odpuszczając innych zawodników. Wielu z nich jest groźnych i wielu mogło zrobić nam krzywdę. Z tego zadania widać wywiązaliśmy się wzorowo stąd nasza wygrana.
Za wami mały maraton. Cztery mecze w 12 dni. Jak forma zespołu po tej serii ?
Wszystko jest w porządku, a i wynik bardzo dobry, bowiem każde z tych spotkań rozstrzygaliśmy na swoją stronę. Mamy po dwóch wartościowych zawodników na każdą pozycję, więc każdy wychodzi i robi swoje. Dodatkowo trzy wygrane były we własnej hali, która w dalszym ciągu pozostaje dla nas szczęśliwa, więc należy się cieszyć i kontynuować tę passę