Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Jedyny taki mecz

Sobota, 27 Grudnia 2014, 8:35, Michał Fałkowski

Myli się ten, kto sądzi, że koszykarską „świętą wojnęâ€? przyprószył kurz. Kto zadaje kłam temu twierdzeniu? Koszykarze Anwilu, którzy przygotowania do meczu ze Śląskiem rozpoczęli już w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia, kibice z Włocławka, którzy przyszli „nadać odpowiedni tonâ€? piątkowemu treningowi, a także władze klubu z Wrocławia, które najchętniej zagrałyby mecz tylko przy udziale własnej publiczności.

Myli się ten, kto sądzi, że koszykarską „świętą wojnę” przyprószył kurz. Kto zadaje kłam temu twierdzeniu? Koszykarze Anwilu, którzy przygotowania do meczu ze Śląskiem rozpoczęli już w pierwszy dzień Świąt Bożego Narodzenia, kibice z Włocławka, którzy przyszli „nadać odpowiedni ton” piątkowemu treningowi, a także władze klubu z Wrocławia, które najchętniej zagrałyby mecz tylko przy udziale własnej publiczności.

Takie wydarzenia nie dzieją się często w polskiej koszykówce. Owszem, jest mnóstwo ciekawych meczów, wiele stoi na dobrym poziomie, niektóre kończą się w niezapomnianych okolicznościach. Ale ze świecą szukać takich, które jeszcze przed pierwszym gwizdkiem, ba(!) nawet nie w dniu ich rozgrywania, wywołują wielkie emocje. Tak wielkie, że stają się tematem spotkań przy wigilijnych stołach, albo nawet odciągają od bożonarodzeniowych przyjemności.

Takim właśnie zjawiskiem jest zbliżające się starcie Anwilu Włocławek ze Śląskiem Wrocław. Święta Wojna. Kto choć trochę interesował się polską koszykówką lat dziewięćdziesiątych i później, musi o niej wiedzieć. Musi pamiętać, ile kontrowersji jej towarzyszyło, ile było pięknych chwil i ile rozgoryczenia. Dla obydwu zespołów i dla ich kibiców. Wspomnienia ożyły przed rokiem, gdy w Hali Orbita we Wrocławiu zainaugurowano sezon 2013/2014. Lepszego meczu na rozpoczęcie zmagań ligowych wybrać nie można było. Powracający do ekstraklasy ekspotentat kontra jego największy rywal. Emocje były tak duże, że… organizatorzy zapomnieli „skasować” kibiców przyjezdnych za bilety. Później, w Pucharze Polski, włocławian nie chcieli już przyjąć, a i przed najbliższym meczem najchętniej sektor gości zamieniliby w sektor WKS.

Tymczasem koszykarze Anwilu podchodzą do meczu najlepiej jak tylko można – megaprofesjonalnie. Skupiają się na sobie, trenują i… poznają historię pojedynków włocławsko-wrocławskich. Opowiedzieć o nich może nie tylko sztab trenerski, ale również Seid Hajrić i Maciej Raczyński. Swoje wie również Arvydas Eitutavicius, który w 2013 roku doznał poważnej kontuzji właśnie w starciu (pucharowym) ze Śląskiem.

Świadomości rangi najbliższego pojedynku dopełniło pewne zdarzenie z piątku. Otóż na wieczorny trening koszykarzy Anwilu chciała wejść pokaźna grupa kibiców. Ich celem było oczywiście uświadomienie drużynie, jak ważny dla fanów jest korzystny wynik meczu ze Śląskiem. Zaskoczony, ale jednocześnie zbudowany taką postawą trener Predrag Krunić, w drodze wyjątku zgodził się na obecność kibiców na trybunach w części treningu, która nie dotyczyła taktyki. Zajęcia, dzięki spontanicznemu dopingowi, atmosferą przypominały mecz, więc koszykarze udali się do Wrocławia odpowiednio „nakręceni”.

Jak w każdej beczce miodu, tak i w tej, musi się znaleźć łyżka dziegciu. Atrakcyjny mecz, pełen historycznych odnośników, toczony między drużynami, które są coraz bliżej siebie w tabeli, nie będzie pokazywany w telewizji. Spotkanie obejrzeć będzie można jedynie w Emocje.Tv (internetowa płatna transmisja) lub wysłuchać relacji na www.wloclawek.info.pl.

Mecz Śląsk Wrocław – Anwil Włocławek rozegrany zostanie w niedzielę, 28 grudnia 2014. Początek o godz. 19:00.