"Bardzo się staraliśmy grać najlepiej jak potrafimy, dużo pracowaliśmy na parkiecie i chcieliśmy pokonać Anwil. Może w jakimś stopniu niektórzy zawodnicy odczuwali trudny ciężkiego spotkania, które rozegraliśmy dwa dni temu." - mówił po meczu z Anwilem Włocławek Jamel Thomas. Skrzydłowy Besiktasu ColaTurka Stambuł zdobył w tym spotkaniu 26 punktów, a jego drużyna uległa gospodarzom 62:74.
Po pierwszej połowie prowadziliście, w drugiej Anwil nie dał Wam żadnych szans. Co Twoim zdaniem zadecydowało o porażce Besiktasu?
Trudno jednoznacznie odpowiedzieć na to pytanie. Bardzo się staraliśmy grać najlepiej jak potrafimy, dużo pracowaliśmy na parkiecie i chcieliśmy pokonać Anwil. Może w jakimś stopniu niektórzy zawodnicy odczuwali trudny ciężkiego spotkania, które rozegraliśmy dwa dni temu. Mentalnie nie byliśmy chyba przygotowaniu na to spotkanie, bo zbyt krótko przygotowaliśmy się do tego meczu.
Ty jednak możesz być zadowolony ze swojego występu, zdobyłeś przecież 26 punktów.
Jestem zadowolony z mojej postawy, ale co z tego, że zdobyłem tyle punktów jak przegraliśmy. Przez tą porażkę straciliśmy szanse na awans do fazy playoff, więc jedyne o czym teraz myśle to to co by było gdybyśmy zagrali lepiej.
Przed kilkoma dniami dołączył do Was Ivan McFarlin, który do niedawna rozgrywał mecze w lidze NBA. Jak oceniasz Waszego nowego zawodnika?
Tak jak mogłeś dzisiaj zobaczyć Ivan to dobry zawodnik. Jest dobrze zbudowany, potrafi nieźle poruszać się pod koszem. Z pewnością niedługo lepiej pozna nasz styl gry, jestem pewien, że będzie bardzo dużym wzmocnieniem dla nas.
Słyszałem, że jesteś kuzynem Stephona Marbury’ego (New York Knicks – red.).
(śmiech) Tak, to prawda.
Proszę powiedz więc co sądzisz o nim jako o koszykarzu?
Stephon to świetny gracz. Jest koszykarzem, który stylem gry idealnie pasujące do NBA, kiedy trzeba potrafi zdobyć punkty, a jako rozgrywający zalicza dużo asyst. Ostatnio nie szło mu tak dobrze jak kiedyś, ale wierzę, że w dalszej części sezonu będzie grał lepiej.
Myślisz, że kiedyś zagracie razem w najlepszej lidze świata?
Szczerze mówiąc…jestem za cienki na NBA. Z drugiej strony nigdy nie wiadomo czy nie dostanie kiedyś szansy. Taka okazja może trafić się dużej ilości zawodników. Trzeba po prostu robić swoje, czyli ciężko pracować i czekać na okazję.
Rozmawiał: Marek Mosakowski