Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Jak Dawid z Goliatem

Wtorek, 28 Kwietnia 2009, 1:00, Michał Fałkowski

„Twierdza nadal niezdobyta” zatytułował dziś „Przegląd Sportowy” swoją relację z ostatniego meczu Anwilu z Asseco Prokomem. Tytuł to jak najbardziej uprawniony, bo od 16 maja 2006 roku sopocianie nie potrafią wygrać w Hali Mistrzów (bilans 0:9). Jak nietrudno policzyć, już niemal przez trzy lata żaden „żółto-czarny” nie wyjechał z (tej;)) Włocławka w dobrym nastroju.

„Twierdza nadal niezdobyta” zatytułował dziś „Przegląd Sportowy” swoją relację z ostatniego meczu Anwilu z Asseco Prokomem. Tytuł to jak najbardziej uprawniony, bo od 16 maja 2006 roku sopocianie nie potrafią wygrać w Hali Mistrzów (bilans 0:9). Jak nietrudno policzyć, już niemal przez trzy lata żaden „żółto-czarny” nie wyjechał z (tej;)) Włocławka w dobrym nastroju.

Koszykarskie pojedynki włocławsko – sopockie zawsze wzbudzają nieprzeciętne emocje. Wystarczy sobie uświadomić, że w ciągu ostatnich ośmiu lat, na szczeblu play-off, zespoły spotykały się aż siedmiokrotnie. Jak wiadomo, rywalizację na tym poziomie można określić jako „totalną”. Byli więc kibice obydwu drużyn świadkami spektakularnych rzutów, niesamowitych zwrotów akcji, niezapomnianych pojedynków trenerskich, kontuzji i dramatów. Pikanterii temu wszystkiemu dodaje fakt, że Anwil zawsze występował w roli Dawida, który staje do walki z Goliatem.

 

Nie inaczej jest w tegorocznym półfinale mistrzostw Polski. Nie dość, że zespoły dzieli przepaść finansowa, to na domiar złego potencjalni liderzy Anwilu zamiast z przeciwnikiem, walczą z kontuzjami. Wobec tych przeciwności losu w drużynie wykreował się prawdziwy, męski charakter. Paul Miller i Marko Brkić jak lwy walczą pod koszem z irlandzko-amerykańskim zaciągiem Asseco. Z kolei obwodowi zawodnicy z Włocławka pokazują gwiazdom europejskiej koszykówki, jak należy rzucać z daleka i penetrować strefę podkoszową.

 

Wystarczy rzut oka na statystyki z każdego z czterech meczów tego półfinału. Mimo, że Igor Griszczuk rotuje tylko 7 zawodnikami i mają oni prawo być zmęczeni, to ambicją nadrabiają wszelkie braki. Trzykrotnie byli skuteczniejsi w rzutach z gry, trzykrotnie notowali więcej asyst, wreszcie trzykrotnie wykazywali się lepszym bilansem przechwytów do strat. Tylko gra na tablicach cały czas pozostaje mankamentem nie do przeskoczenia wobec deficytu „centymetrów” pod koszem. Cieszy natomiast mądra, zmienna obrona ze świetną komunikacją i umiejętność podejmowania dobrych decyzji rzutowych. Widać, że szczyt formy Anwilu przyszedł w najbardziej oczekiwanym momencie.

 

Doceniają to znakomici włocławscy kibice, którzy są ogromnym wsparciem dla zespołu. Koszykarze i trenerzy niemal w każdej wypowiedzi podkreślają ich rolę w podwójnym triumfie w Hali Mistrzów. Dodajmy, że już wiadomo, iż nie zabraknie ich podczas kolejnego meczu w Sopocie. Choć wyjazdy autokarów wypełnionych włocławskimi kibicami stały się tradycją, to przed piątym meczem w hali 100-lecia panuje prawdziwe szaleństwo. Wszystko zapewne przez to, że po emocjach sportowych można zafundować sobie długi weekend nad morzem…

 

Na koniec warto podkreślić duże zainteresowanie ostatnim meczem we Włocławku wśród notabli. Na trybunach Hali Mistrzów zasiedli Prezydent Sopotu Jacek Karnowski, Prezydent Włocławka Andrzej Pałucki, posłowie, senatorowie oraz przedstawiciele władz innych klubów koszykarskich. Wszyscy oni podkreślali, że słowa uznania należą się zarówno obydwu zespołom, jak i kibicom, którzy stworzyli wspaniałe widowisko.

 

O jednym możemy ich zapewnić już teraz - w najbliższą niedzielę będzie jeszcze goręcej!