„Impossible is nothing”, czyli “nie ma rzeczy niemożliwych” mawiają sportowcy. Ta dewiza potwierdziła się w przypadku Deividasa Dulkysa, który w piątkowe południe podpisał kontrakt z Anwilem, nocą zjawił się w Polsce, a w sobotę będzie mógł wzmocnić zespół w ligowej inauguracji ze Śląskiem Wrocław. W bojowe hasło uwierzyć musi cała drużyna Rottweilerów rozpoczynająca marsz przez sezon, w którym wydarzyć się może wszystko…
„Impossible is nothing”, czyli “nie ma rzeczy niemożliwych” mawiają sportowcy. Ta dewiza potwierdziła się w przypadku Deividasa Dulkysa, który w piątkowe południe podpisał kontrakt z Anwilem, nocą zjawił się w Polsce, a w sobotę będzie mógł wzmocnić zespół w ligowej inauguracji ze Śląskiem Wrocław. W bojowe hasło uwierzyć musi cała drużyna Rottweilerów rozpoczynająca marsz przez sezon, w którym wydarzyć się może wszystko…
Czy można sobie wyobrazić bardziej spektakularny powrót do gry? Po pięciu latach od, co by nie mówić mało chwalebnego, wycofania się z rozgrywek ekstraklasy, Śląsk Wrocław ponownie staje w gronie najlepszych, zaczynając od meczu z odwiecznym rywalem – Anwilem Włocławek. Liderem zespołu jest WKS-iak z krwi i kości Robert Skibniewski, a ważnym ogniwem formacji podkoszowej okazuje się znany doskonale we Wrocławiu Radosław Hyży. Ligę Śląsk zainauguruje grając przy (najprawdopodobniej) komplecie publiczności, na oczach pierwszego kibica RP, Grzegorza Schetyny.
Anwil nie musi mieć jednak kompleksów. Pod nieobecność wrocławian zdobył dwa medale mistrzostw Polski, grał w finale Pucharu Polski i reprezentował ligę w rozgrywkach europejskich. W Hali Orbita stawi się wraz z ogromną grupą zagorzałych fanów, którzy na pewno przypomną gospodarzom jak się robi prawdziwy doping. Włocławek chce zdominować wydarzenia na parkiecie i zrobić niezły hałas na trybunach.
Zespół Rottweilerów traktuje sobotni mecz bardzo poważnie. Wyruszył na Dolny Śląsk w komplecie, nawet z Piotrem Pamułą, który na pewno nie zagra, ale chce wspierać kolegów z ławki. W bojowym nastroju jest powracający do gry Mateusz Kostrzewski: - Nie mogę się doczekać momentu kiedy wybiegnę na parkiet. Czuję, że to będzie wielki mecz, godny inauguracji sezonu i każdy z nas będzie musiał dać z siebie wszystko. Ja mam się dobrze i jestem do pełnej dyspozycji trenera. Zrobię co w mojej mocy, żebyśmy zaczęli od cennego i prestiżowego zwycięstwa nad Śląskiem.-
W kręgu zawodników, z których będzie mógł skorzystać trener Milija Bogicević znalazł się również Deividas Dulkys. Dzięki staraniom klubu i dobrym kontaktom z europejskimi federacjami koszykówki, a także za sprawą przychylności PLK S.A., udało się dopełnić wszelkich formalności i w błyskawicznym tempie zgłosić Litwina do rozgrywek. Sobotni mecz, dzięki szansie na jego debiut, nabiera dodatkowego smaku. Obecność strzelca takiego formatu, nawet niezaznajomionego z zagrywkami, może sporo namieszać…
A wracając jeszcze do pytania postawionego we wstępie tekstu, można jedynie żałować, że mecz Śląska z Anwilem nie jest rozgrywany w Hali Stulecia. Ten historyczny, ale odnowiony, obiekt nie doczekał się jeszcze własnego parkietu do koszykówki. Szkoda, bo byłoby jeszcze bardziej sentymentalnie…
Wobec powyższego, mecz Śląska Wrocław z Anwilem Włocławek rozegrany zostanie w Hali Orbita. Początek o godz. 15:00. Transmisja w Polsacie Sport News oraz ipla.tv od godz. 14.45. Relacji z pojedynku, autorstwa Krzysztofa Szaradowskiego, będzie można słuchać na antenie radia internetowego na www.wloclawek.info.pl.
Anwil nie musi mieć jednak kompleksów. Pod nieobecność wrocławian zdobył dwa medale mistrzostw Polski, grał w finale Pucharu Polski i reprezentował ligę w rozgrywkach europejskich. W Hali Orbita stawi się wraz z ogromną grupą zagorzałych fanów, którzy na pewno przypomną gospodarzom jak się robi prawdziwy doping. Włocławek chce zdominować wydarzenia na parkiecie i zrobić niezły hałas na trybunach.
Zespół Rottweilerów traktuje sobotni mecz bardzo poważnie. Wyruszył na Dolny Śląsk w komplecie, nawet z Piotrem Pamułą, który na pewno nie zagra, ale chce wspierać kolegów z ławki. W bojowym nastroju jest powracający do gry Mateusz Kostrzewski: - Nie mogę się doczekać momentu kiedy wybiegnę na parkiet. Czuję, że to będzie wielki mecz, godny inauguracji sezonu i każdy z nas będzie musiał dać z siebie wszystko. Ja mam się dobrze i jestem do pełnej dyspozycji trenera. Zrobię co w mojej mocy, żebyśmy zaczęli od cennego i prestiżowego zwycięstwa nad Śląskiem.-
W kręgu zawodników, z których będzie mógł skorzystać trener Milija Bogicević znalazł się również Deividas Dulkys. Dzięki staraniom klubu i dobrym kontaktom z europejskimi federacjami koszykówki, a także za sprawą przychylności PLK S.A., udało się dopełnić wszelkich formalności i w błyskawicznym tempie zgłosić Litwina do rozgrywek. Sobotni mecz, dzięki szansie na jego debiut, nabiera dodatkowego smaku. Obecność strzelca takiego formatu, nawet niezaznajomionego z zagrywkami, może sporo namieszać…
A wracając jeszcze do pytania postawionego we wstępie tekstu, można jedynie żałować, że mecz Śląska z Anwilem nie jest rozgrywany w Hali Stulecia. Ten historyczny, ale odnowiony, obiekt nie doczekał się jeszcze własnego parkietu do koszykówki. Szkoda, bo byłoby jeszcze bardziej sentymentalnie…
Wobec powyższego, mecz Śląska Wrocław z Anwilem Włocławek rozegrany zostanie w Hali Orbita. Początek o godz. 15:00. Transmisja w Polsacie Sport News oraz ipla.tv od godz. 14.45. Relacji z pojedynku, autorstwa Krzysztofa Szaradowskiego, będzie można słuchać na antenie radia internetowego na www.wloclawek.info.pl.