Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Hit kolejki. Gra lider z wiceliderem

Wtorek, 08 Listopada 2011, 1:00, Michał Fałkowski

W środowy wieczór w Zgorzelcu zmierzą się dwa najlepsze zespoły koszykarskiej jesieni – miejscowy PGE Turów i Anwil Włocławek. Zapowiada się ekscytujący pojedynek, będący walką o prestiż i jednocześnie próbą rewanżu za ubiegły sezon, w którym Rottweilery ani razu nie wygrały z Turami.

W środowy wieczór w Zgorzelcu zmierzą się dwa najlepsze zespoły koszykarskiej jesieni – miejscowy PGE Turów i Anwil Włocławek. Zapowiada się ekscytujący pojedynek, będący walką o prestiż i jednocześnie próbą rewanżu za ubiegły sezon, w którym Rottweilery ani razu nie wygrały z Turami.
Ostatnie zwycięstwo Anwilu w Zgorzelcu miało miejsce 13 marca 2010 roku. Choć wcześniej, przez sześć lat włocławianie zawsze wygrywali na terenie rywala, to mecze rozgrywane po tej dacie kończyły się niepowodzeniami. Niemniej, korzystny wyjazdowy bilans 7-1, sprawia, że można wierzyć, iż w „zgorzeleckim piekle” (jak ostrzegają miejscowi) nasi koszykarze znów poczują się jak u siebie i ekspresyjnemu spikerowi dadzą jak najmniej powodów do gorących okrzyków.

Specjalistą od zwycięstw w Zgorzelcu jest rozgrywający Anwilu, Krzysztof Szubarga. Polak poprowadził włocławian do wspomnianego już, ostatniego zwycięstwa sprzed półtora roku, a także liderował Rottweilerom, gdy w tym samym sezonie wygrywali z PGE Turowem na własnym parkiecie. W minionych rozgrywkach, w barwach Asseco Prokomu Gdynia, Szubarga dwukrotnie triumfował w Zgorzelcu. Nie gorszy w tej statystyce jest drugi rozgrywający Anwilu, Marcin Nowakowski, który rok temu poprowadził Polonię Warszawa do sensacyjnego triumfu na parkiecie czarno-zielonych.

- Polonia zagrała wtedy tak, jak teraz powinien zaprezentować się Anwil. Rzecz polega na zespołowości. Trzeba cały czas myśleć o drużynie i jej podporządkować wszystkie ruchy na boisku. Przy potencjale Anwilu powinno to wystarczyć nawet na silny PGE Turów. Nie potrzebujemy jakiś szczególnych sztuczek. Wystarczy zagrać maksymalnie skoncentrowanym, co po zimnym prysznicu z Zastalem nie powinno być dla nas problemem – mówi Marcin Nowakowski.

PGE Turów jest w tej chwili niekwestionowanym liderem tabeli. W ośmiu meczach tego sezonu odniósł komplet zwycięstw, tracąc przy tym najmniej punktów spośród wszystkich zespołów Tauron Basket Ligi. Dobra gra defensywna drużyny trenera Jacka Winnickiego wynika z faktu zatrzymania w zespole części dobrze rozumiejącego się składu z minionego sezonu. Konrad Wysocki, Michał Gabiński, Daniel Kickert i David Jackson doskonale współpracowali w finale ligi, a teraz ich doświadczenie i zgranie procentuje. Do liderów zespołu dołączyli Aaron Cel i Giedrius Gustas, sprawiając, że skład PGE Turowa prezentuje się naprawdę solidnie.

Czy jednak lepiej niż przed rokiem, gdy nasi rozgrywający prowadzili swoje ekipy do zwycięstw nad zgorzelczanami? – Raczej nie, jest to drużyna o podobnym potencjale. Świetnego Toreya Thomasa zastąpił sprawdzony w naszej lidze Giedrius Gustas i Turów utrzymał dobry poziom. Myślę, że zwycięstwo w dużej mierze będzie zależało od naszej skuteczności. Nie będziemy się oglądać na nazwiska gospodarzy, tylko grać swoje i dążyć do korzystnego rezultatu – mówi Marcin Nowakowski.

Mecz PGE Turów Zgorzelec – Anwil Włocławek rozegrany zostanie w środę 9 listopada o godz. 20.05. Bezpośrednią relację przeprowadzi TVP Sport (początek o 19.50).