Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Gryfia zdobyta

Środa, 19 Października 2011, 1:00, Michał Fałkowski

Anwil Włocławek odniósł przekonywujące zwycięstwo w wyjazdowym meczu z Energą Czarnymi Słupsk, 81:72. Nasi koszykarze wytrzymali presję miejscowej publiczności, chwilową niedyspozycję w trzeciej kwarcie, a także niezdecydowanie sędziów dyktujących rzuty osobiste w decydujących momentach i zostali bohaterami hitu 4. kolejki TBL.

Anwil Włocławek odniósł przekonywujące zwycięstwo w wyjazdowym meczu z Energą Czarnymi Słupsk, 81:72. Nasi koszykarze wytrzymali presję miejscowej publiczności, chwilową niedyspozycję w trzeciej kwarcie, a także niezdecydowanie sędziów dyktujących rzuty osobiste w decydujących momentach i zostali bohaterami hitu 4. kolejki TBL.


Po nerwowym meczu z Treflem, Anwil postanowił rozstrzygnąć losy kolejnego pojedynku w zupełnie inny sposób. Nasi koszykarze zaskoczyli rywali tym wszystkim, czego brakowało im w poprzednich pojedynkach. Zagrali skoncentrowani od pierwszych sekund i co ważne, byli skuteczni z obwodu. Już po pierwszej, fenomenalnej kwarcie, mieli na swoim koncie 4 takie trafienia (na 6 prób). Mocny początek Rottweilerów skutecznie wstrząsnął gospodarzami, którzy kompletnie nie mogli wstrzelić się w kosz. Długo jedynymi ich punktami pozostawały celne rzuty osobiste, a jedynym koszykarzem, który  nie wyglądał na zdezorientowanego był Stanley Burrell.

Nieco usypiająco podziałała na włocławian wymagana w przerwie między kwartami wizyta na ławce rezerwowych. Czarni zaliczyli kilka punktów z rzędu i w hali Gryfia znów zawrzało. Tumult uciszył dopiero Krzysztof Szubarga trafiając w 15. minucie trzecią swoją (na 3 próby) i szóstą zespołową (na 9 prób) trójkę. Anwil znów wysoko prowadził 37:26 i wydawało się, że w pełni kontroluje wydarzenia na boisku. Wrażenie to potęgował fakt, że nawet środkowi razili z dystansu – pierwszą w tym sezonie trójkę zaliczył Seid Hajrić.

Tymczasem, koszykarze Anwilu zaczęli odczuwać trudy narzuconego przez siebie wysokiego tempa gry. Ich krycie nie było już tak szczelne ani z daleka od kosza, ani przy próbach penetracji. Wykorzystał to Darnell Hinson trafiając wszystkie pięć rzutów w drugiej kwarcie i kontynuując dobrą passę w trzeciej. Przed ostatnią odsłoną miał już na swoim koncie 22 punkty, co skutecznie niwelowało brak Stanleya Burrella. Amerykański rozgrywający tuż po przerwie brutalnie sfaulował będącego pierwszoplanową postacią Corsleya Edwardsa, a ponieważ miał już na swoim koncie jedno przewinienie niesportowe, to musiał udać się do szatni.

Brak lidera podziałał na gospodarzy mobilizująco. Mimo, że po jego zejściu w minutę stracili 8 punktów, to potrafili się otrząsnąć i wyjść na pierwsze prowadzenie (60:57 po trójce Mantasa Cesnauskisa). Kolejne minuty stały pod znakiem huśtawki emocji, których momentami słupszczanie nie wytrzymywali. Sędziowie nie szczędzili gwizdków, a skuteczni Dardan Berisha i Krzysztof Szubarga przywrócili włocławianom przewagę (63:65). W meczowym protokole szczególnie często zapisywał się zwłaszcza nasz rozgrywający. Jego aktywność miała dwa oblicza: zarówno takie jak straty i przewinienie niesportowe, ale i czwarty w meczu i najbardziej cenny rzut za trzy oddany na 3 minuty przed końcem i dający Anwilowi prowadzenie 67:72.

Jednak mając taką przewagę włocławianie niepotrzebnie uparli się na kolejne rzuty z dystansu, które przy emocjach przekładających się na drżące ręce nie przynosiły powodzenia. Tymczasem, po faulu przy próbie za trzy punkty Mantasa Cesnauskisa i 2/3 osobistych gospodarze zbliżyli się na odległość jednego rzutu (1 min. 20 s. do końca, 72:75). Im jednak również brakowało zimnej krwi i ostatecznie musieli uciekać się do fauli. Po jednym z nich sędziowie przez dłuższą chwilę nie byli w stanie ustalić, czy Corsley Edwards powinien wykonywać rzuty osobiste, czy też nie. Nasz środkowy stawał na linii wolnych i był z niej odwoływany, ale nie dał się zdekoncentrować i ostatecznie trafił dwa razy wyprowadzając Anwil na prowadzenie 77:72 (30 sekund do końca).

To dla gospodarzy było już za wiele. Choć ambitnie próbowali jeszcze szukać swojej szansy w szybkich faulach, to tylko zwiększyli dystans dzielący ich od Anwilu. Ostatecznie włocławianie wygrali 81:72 i przed kolejnym meczem w Hali Mistrzów mają bilans 2-1.


Energa Czarni Słupsk – Anwil Włocławek 72:81 (12:25, 26:17, 22:17, 12:22)

Energa Czarni: Hinson 25, Weaver 12, Cesnauskis 12, Burrell 10, Morrisson 6, Leończyk 4, Białek 3, Roszyk 0.

Anwil: Edwards 19, Szubarga 18, Allen 15, Hajrić 11, Berisha 11, Lewis 7, Glabas 0, Majewski 0, Nowakowski 0, Wołoszyn 0.

SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI