- Kiedy nie gramy na 100% to od razu widać. Wtedy kibice, trenerzy i działacze nie byliby z nas zadowoleni (śmiech). W dodatku kiedy nie dajesz z siebie wszystkiego, co masz do zaoferowania możesz nabawić się kontuzji. – mówi przed meczem z Prokomem Trefl Sopot, Goran Jagodnik – koszykarz Anwilu Włocławek.
Paweł Gawinecki: Już dziś Anwil zmierzy się z Prokomem, czujesz się jakoś inaczej przed tym pojedynkiem, niż zwykle?
Goran Jagodnik: Czuję się tak, jak przed każdym meczem. Nie ma dla mnie żadnego znaczenia, że grałem w Prokomie. Teraz gram we Włocławku, dla tego klubu i chcę odnosić same zwycięstwa. Gramy z aktualnym mistrzem Polski, więc dzisiejszy mecz będzie dobrym treningiem przed Play Off.
Znasz doskonale graczy Prokomu – można powiedzieć, że najlepiej z całej DBE, myślisz, że ten fakt pomoże Ci podczas dzisiejszego pojedynku?
Na pewno nie będzie łatwo ich pokonać (śmiech). Zawsze gra się trudno przeciwko nim, mam nadzieję, że im także nie jest ze mną tak miło i przyjemnie (śmiech). Koszykówka to gra zespołowa i jeden zawodnik na pewno nie może tutaj o niczym decydować. Fakt, że znam doskonale ich umiejętności może na nic się nie przydać. Musimy ich zatrzymać obroną zespołową, sam niczego bym nie zwojował (śmiech).
Słyszałem, że po zakończeniu ubiegłorocznych rozgrywek nie dostałeś w ogóle oferty z Sopotu. Masz o to żal do działaczy Prokomu? Chcesz udowodnić im, że nadal jesteś graczem europejskiego formatu i nie zapomniałeś, jak gra się w koszykówkę?
Ależ skąd… To jest sport, to jest biznes. Raz grasz tutaj, za rok występujesz gdzie indziej. Takie jest życie koszykarza i musimy się z tym pogodzić. Niczego nie żałuję, teraz gram w bardzo dobrym klubie, chce abyśmy odnosili same zwycięstwa i zrobię wszystko tak właśnie się stało.
Grałeś wielokrotnie jako rywal Anwilu, powiedz jak czuje się zawodnik przyjeżdżający do Włocławka, by rozegrać tutaj mecz o stawkę?
Kiedy ja przyjechałem do Włocławka zawsze było bardzo gorąco (śmiech). Rok temu była zupełnie inna sytuacja, teraz stosunek do Prokomu może trochę się zmieni? Ciężko mi powiedzieć cokolwiek na ten temat. Na pewno będzie świetna atmosfera na trybunach, mam nadzieję, że w Hali Mistrzów ujrzymy dziś komplet publiczności. Wierzę, że i dziś będzie bardzo gorąco!
Dzisiejszy mecz jest o przysłowiową pietruszkę, gdyż zarówno zwycięstwo, jak i przegrana w przypadku Prokomu i Anwil nic nie zmieni. Czy możemy liczyć na to, że koszykarze podejdą do dzisiejszego pojedynku w pełni skoncentrowani i zmobilizowani?
Oczywiście, że tak! Kiedy nie gramy na 100% to od razu widać. Wtedy kibice, trenerzy i działacze nie byliby z nas zadowoleni (śmiech). W dodatku kiedy nie dajesz z siebie wszystkiego, co masz do zaoferowania możesz nabawić się kontuzji. To jest normalne spotkanie ligowe, będziemy chcieli odnieść kolejne zwycięstwo i podtrzymać naszą dobrą passę. W każdym meczu, czy to jest finał, czy sparing musisz dać z siebie 100%!
Co będzie, więc kluczem do zwycięstwa w dzisiejszym meczu?
Myślę, że mamy przewagę na obwodzie. W Prokomie brakuje Atkinsa, nie ma już Hamiltona a nie wiadomo, jak po kontuzji zaprezentuje się Tomas Pacesas. Musimy naciskać bardzo mocno na piłkę, musimy szukać okazji do ukąszenia, co pozwoli nam uzyskać przewagę (śmiech). Pod koszem brakuje nam trochę centymetrów, ale myślę, że wolą walki i sercem możemy tą przewagę Prokomu zniwelować.
Wiadomo już, że w ćwierćfinale spotkacie się z Czarnymi. Teoretycznie powinniście poradzić sobie z nimi bez żadnego problemu – w tym sezonie pokonaliście ich już trzykrotnie – dwa spotkania ligowe oraz w Pucharze Polski. Myślisz, że słupszczanie mogą Wam czymś zagrozić?
Oczywiście. To co było w lidze, czy Pucharze Polski nie ma już dla nas żadnego znaczenia. Musimy pamiętać o tym, że Play Off to zupełnie inna historia i rywalizacja rozpoczyna się tak, jakby od początku. Mamy przewagę parkietu, jednak jedna wpadka może spowodować, że to Czarni będą na lepszej pozycji. Musimy do każdego pojedynku wychodzić bardzo skoncentrowani i grać w pełni zaangażowani – tylko wtedy możemy myśleć o szczęśliwym zakończeniu pierwszej fazy Play Off.
Czarni mają bardzo krótką ławkę rezerwowych – grają praktycznie tylko siódemką zawodników. Myślisz, że taki zespół może mieć jakiekolwiek szanse w serii spotkań do trzech, bądź czterech zwycięstw?
Oczywiście, że mają szansę. Prawdą jest jednak, że jeżeli masz dłuższą ławkę rezerwowych wtedy twoje szanse na awans rosną. Czarni to bardzo dobry zespół. Nie ważne ilu zawodników mają, gdyż prezentują się bardzo dobrze, jako drużyna. Proszę spojrzeć, jak słupszczanie zagrali z Prokomem – prowadzili wyrównaną walkę do ostatnich minut. Wczoraj bez problemów pokonali Turów . Jednym słowem mówiąc - są naprawdę groźni. Mamy przewagę boiska i musimy to wykorzystać.
Gdy uda Wam się wyeliminować Czarnych, w półfinale będzie czekał na Was najprawdopodobniej Prokom, czy Anwil ma realne szanse na przeskoczenie uczestników TOP16 Euroligi?
Będzie bardzo trudno, ale jeżeli będziemy walczyć i damy z siebie 100%, możemy realnie myśleć o wyeliminowaniu Prokomu. Pokazaliśmy już w Pucharze Polski, że możemy pokonać aktualnych mistrzów kraju i to na ich parkiecie! Więc czemu nie mielibyśmy tego powtórzyć w półfinale Play Off?
Właśnie, powracając do dzisiejszego spotkania… Niektórzy myślą, że ten fakt, iż możecie spotkać się w półfinale, spowoduje, że obie drużyny nie będą chciały zagrać na 100%, aby nie pokazać rywalowi swoich prawdziwych możliwości…
Najpierw my i Prokom musimy awansować do półfinału (śmiech). Może stanie się tak, że w półfinale zagra Polpharma z Czarnymi? To jest sport i wszystko może się zdarzyć. Nie mamy niczego do ukrycia, obie drużyny znają się bardzo dobrze, widzą co jest mocnym, a co słabym punktem przeciwnika. O ewentualnym awansie do finału może zdecydować to, jak zaczniemy spotkania z Prokomem no i ważna będzie dyspozycja dnia.
Z meczu na mecz prezentujesz się coraz lepiej, myślisz, że prezentujesz już swoją najwyższą formę? Czy pełnię swoich możliwości zaprezentujesz dopiero w fazie Play Off?
Oczywiście nie gram tak, jak kiedyś, ale w Anwilu mam zupełnie inną rolę, niż za czasów gry w Prokomie. Zespół odnosi zwycięstwa i to jest dla mnie najważniejsze. Goran Jagodnik może rzucać nawet pięć punktów w każdym meczu, byleby to pomogło Anwilowi w odniesieniu zwycięstwa!
Dziś kończy się sezon zasadniczy, jak oceniłbyś swoje dotychczasowe występy we Włocławku?
Odkąd przyszedłem do Anwilu wygraliśmy 10 na 12 spotkań, dwa pojedynki przegraliśmy w samych końcówkach, może nawet na własne życzenie. Mogło być lepiej, ale nie mamy na co narzekać. Zdobyliśmy również Puchar Polski, więc uważam, że mogę być zadowolony z wyników mojego zespołu. Jeżeli chodzi o indywidualne osiągnięcia to jestem średnio zadowolony. Miałem lepsze i gorsze dni, mam nadzieję, że teraz wszystko wraca do normy i będę grał jeszcze lepiej.
Z końcem sezonu zasadniczego wiąże się również wybór MVP naszej ligi. Masz jakiegoś swojego faworyta?
Nie mam swojego faworyta (śmiech). Najlepszy eval mają koszykarze, którzy występują na co dzień w słabszych zespołach. Według mnie wybór powinien paść na zawodnika, który gra w drużynie bijącej się o najwyższe laury. Jednym z faworytów jest Otis Hill, który gra coraz lepiej.