Wczoraj zostały rozegrane rewanżowe, półfinałowe spotkania Pucharu ULEB. Naprzeciwko siebie stanęli Dynamo Moskwa i Hapoel Jerozolima oraz Aris Saloniki i Hemofarm Vrsac.
W pierwszym meczu po wygranej Dynama na parkiecie rywala (84:83) faworyta trudno wskazać nie było, zwłaszcza, że podopieczni Ivkovicia mieli przed sobą spotkanie przed własną publicznością.
Już po pierwszej kwarcie meczu było wiadomo, kogo zobaczymy w wielkim finale Pucharu ULEB, bowiem już po 10 minutach gry 15 „oczkami” prowadziła ekipa z Moskwy.
Kolejne kwarty to spokojna gra gospodarzy i kontrolowanie przebiegu spotkania, co doprowadziło Dynamo do ostatecznego zwycięstwa 98:81 (34:19, 20:23, 22:24, 16:15).
Prym w zespole moskiewskim wiódł amerykański rozgrywający Mire Chatman, który znakomicie prowadził grę zespołu i był dla obrońców Hapoelu nie do powstrzymania w ataku. 28-letni rozgrywający podczas całego spotkania tylko minutę odpoczywał na ławce rezerwowych. Amerykanin podczas 39 minut gry zanotował na swym koncie 27 punktów, 3 zbiórki, 2 przechwyty oraz 2 asysty. Dzielnie pomagali mu, inny gracz zza oceanu Ruben Duglas (21 punktów) oraz Rosjanin Dimitri Domani (19 punktów), który ukończył wczorajsze spotkanie ze 100% skutecznością rzutów z gry.
W ekipie gości wspaniale zaprezentował się amerykański skrzydłowy Mario Austin. 24-letni zawodnik Hapoleu Jerozolima zainkasował 34 punkty (2/3 za 1, 10/19 za 2, 4/6 za 3), dokładając do tego również 6 zbiórek. Na wyróżnienie w zespole z Izraela zasługuje Meir Tapiro. Izraelczyk co prawda zanotował na swym koncie „tylko” 11 punktów, ale na uwagę zasługuje aż 9 asyst!
W drugiej parze półfinałowej Pucharu ULEB, Aris Saloniki podejmował na własnym parkiecie grupowego rywala Anwilu Włocławek, Hemofarm Vrsac. W pierwszym pojedynku tych drużyn lepsi okazali się podopieczni Luki Pavicevicia (74:71).
Aby myśleć o finale Pucharu ULEB koszykarze Hemofarmu musieli wygrać wczorajsze spotkanie, bąd przegrać mniej niż trzema ‘oczkami”. Gdy goście z Serbii prowadzili po pierwszej kwarcie 20:16 wydawało się już, że to Aris pożegna się z grą w wielkim finale. Jednak druga kwarta to prawdziwa metamorfoza ekipy z Hellady. Aris w tym czasie zdążył wyjść na 6 punktowe prowadzenie. Od tamtego momentu gra stała się zacięta i bardzo wyrównana. Aťadna z drużyn nie potrafiła „uciec” rywalowi i doprowadzić mecz spokojnie do końca. Z minuty na minutę rosło zdenerwowanie wśród zawodników i kibiców obu ekip. Gdy na tablicy widniał wynik 80:77 a przy piłce na 16 sekund do końca byli gospodarze, emocje sięgnęły zenitu. Kiedy w hali w Salonikach czuć było zapach dogrywki, do piłki doszedł Terrel Castle. Bośniak na niespełna sekundę do końca regulaminowego czasu gry rzutem nad Djikanoviciem zapewnił awans Arisowi do upragnionego finału Pucharu ULEB.
W ekipie zwycięzców wystąpił były gracz włocławskiego klubu, Aleksander Koul. Arodkowy z Białorusi występował na parkiecie przez 7 minut, notując w tym czasie 2 punkty (2/2 za 1) i 1 blok.
W ekipie Hemofarmu zawiódł przede wszystkim duet graczy amerykańskich Rashad Wright oraz Robert Conley. Pierwszy co prawda zdobył na dość wysokiej skuteczności 19 punktów, jednak ten niezły wynik przyćmiła ilość strat (7). Drugi zaś zanotował na swym koncie 15 „oczek”, jednak zagrał na bardzo niskiej skuteczności (6/8 za 1, 3/9 za 2, 1/2 za 3).
Finał między Dynamo Moskwa a Hemofarmem Vrsac odbędzie się już 11 kwietnia w belgijskim Charleroi.