Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Dwie passy, jeden cel

Piątek, 21 Stycznia 2011, 1:00, Michał Fałkowski

Anwil Włocławek udał się do Koszalina, by na tamtejszym trudnym terenie powalczyć o pierwsze od listopada zwycięstwo ligowe. Zadanie nie będzie łatwe, bo tak długo jak trwa zła passa Anwilu, tak swój rekord zwycięstw śrubują Akademicy. Dużą rolę do odegrania w sobotnim meczu będą mieli środkowi naszej drużyny.

Anwil Włocławek udał się do Koszalina, by na tamtejszym trudnym terenie powalczyć o pierwsze od listopada zwycięstwo ligowe. Zadanie nie będzie łatwe, bo tak długo jak trwa zła passa Anwilu, tak swój rekord zwycięstw śrubują Akademicy. Dużą rolę do odegrania w sobotnim meczu będą mieli środkowi naszej drużyny.
Prowadzony przez trenera Mariusza Karola AZS to najbardziej nieodgadniona drużyna naszej ligi. Grając w mocno eksperymentalnym składzie nokautuje jednego rywala po drugim. Recepty na jej zatrzymanie nie znalazły m.in. PBG Basket Poznań, Trefl Sopot i Energa Czarni Słupsk. Aktualnego lidera tabeli AZS rozbił ostatnio w stosunku 104-92. Co więcej, uczynił to na parkiecie Czarnych, gdzie jak wiadomo gra się wyjątkowo trudno, a derby traktowane są z najwyższą powagą.

AZS jest drużyną przedziwną, bo w kwestii boiskowego ustawiania łamie wszelkie szablony. Na pozycji centra w jej wyjściowym składzie wybiega mierzący 201 cm, nominalny skrzydłowy George Reese. Amerykanin za podkoszowego partnera ma Slavisę Bogavaca, który wzrostem też nie imponuje. I właśnie w grze pod obręczą Anwil musi szukać przewagi. – Będziemy chcieli wykorzystać ten mankament rywali. Razem z Erickiem Hicksem musimy przepychać się jak najbliżej kosza, bo tam będziemy mieli przewagę fizyczną. Jeśli uda nam się skierować grę do środka, to nasza dominacja powinna być widoczna – mówi przed meczem Paul Miller.

Pozytywów po stronie włocławian szukać można też w grze obronnej. Tam od kilku meczów widać największy postęp. Koszykarze Anwilu wreszcie stosują zmienną defensywę, która sprawia wiele trudności przeciwnikom, którzy tracą rytm ataku. Nadal rezerwy pozostają w stosowaniu indywidualnego krycia. – To będzie klucz do zwycięstwa. Pod okiem Emira Mutapcicia pracujemy ciężko nad organizacją obrony i umiejętnym wykorzystaniem predyspozycji każdego z nas. AZS gra na swoim terenie szczególnie dobrze, ale to nie jest powód, żeby się go bać. To my musimy wyjść i zrobić swoje. Wtedy wszystko się ułoży – mówi Paul Miller.

AZS wybiegnie na mecz z Anwilem osłabiony brakiem swojego kluczowego Polaka, Marcina Sroki. Skrzydłowy rozwiązał kontrakt w Koszalinie i podpisał umowę z Politechniką Lwów. W nadmorskim klubie przepis o Polakach wypełniają: Igor Milicić, Grzegorz Arabas, Mirosław Łopatka, Tomasz Śnieg i Mateusz Bartosz. Milicić jest drugim najlepiej asystującym w TBL, a Amerykanin Reese trzecim strzelcem i trzecim koszykarzem pod względem statystyki EVAL.

W Koszalinie Anwil zagra o przełamanie dwóch serii. Własnego pasma porażek i zwycięskiej passy AZS-u. Gospodarze cel będą mieli ten sam – zwycięstwo, tyle, że jego skutki byłby zgoła odmienne.-  To na pewno nie będzie łatwe spotkanie. Prawda jest taka, że już w poprzednich dwóch meczach czuliśmy, że jesteśmy w stanie wygrać, a mimo to się nie udawało. Trudno jest się pozbierać po serii porażek i w jeden moment odwrócić losy sezonu. Mimo to, wierzymy, że taka chwila nadchodzi i nasz wysiłek z treningów przełoży się na wyniki – podsumowuje Paul Miller.

Początek meczu w sobotę o godz. 18.00. Bezpośrednią transmisję przeprowadzi Radio GRA.