Oficjalna strona Klubu Koszykówki Włocławek

Dwie dogrywki i wygrana

Niedziela, 18 Października 2009, 1:00, Michał Fałkowski

Dwóch dogrywek potrzebowali koszykarze Anwilu Włocławek i PBG Basketu Poznań, by wyłonić zwycięzcę ich rywalizacji. Ostatecznie, dzięki bardziej konsekwentnej i dojrzałej grze górą okazali się włocławianie. Triumf Anwilu 107:104 pozwolił naszym koszykarzom pozostać jedną z czterech niepokonanych ekip w rozgrywkach PLK.

Dwóch dogrywek potrzebowali koszykarze Anwilu Włocławek i PBG Basketu Poznań, by wyłonić zwycięzcę ich rywalizacji. Ostatecznie, dzięki bardziej konsekwentnej i dojrzałej grze górą okazali się włocławianie. Triumf Anwilu 107:104 pozwolił naszym koszykarzom pozostać jedną z czterech niepokonanych ekip w rozgrywkach PLK.
Bardzo wyrównany przebieg miała pierwsza kwarta. PBG Basket za sprawą Zbigniewa Białka i Adama Gravesa nie tylko dotrzymywał kroku Anwilowi, ale nawet nieznacznie prowadził (13:12 po 5 min.). Włocławianie dzięki dobrej skuteczności Nikoli Jovanovicia (7 pkt. w 1. kwarcie) nie odpuszczali gospodarzom i na pierwszą krótką przerwę zeszli przy zaledwie dwupunktowej stracie.

Niestety, w trakcie kolejnych pięciu minut meczu powiększyła się ona do niepokojących rozmiarów – 35:28. Na dodatek, trzeci faul złapał Mujo Tuljković i Igor Griszczuk musiał mocniej zamieszać składem. Na parkiet powrócili Andrzej Pluta i Krzysztof Szubarga, lecz dało to tylko chwilowy efekt. Kolejne punkty po łatwych wejściach pod kosz i akcjach z ponowienia zdobywali bowiem gospodarze. W tym czasie można było mieć dużo zastrzeżeń do kompletnie gubiącej się obrony włocławian w okolicach strefy podkoszowej. Punkty na miarę najwyższego prowadzenia w meczu padły jednak z dystansu. Celnym rzutem zza linii 6,25 popisał się Zbigniew Białek i gospodarze uciekli Anwilowi na 13 oczek (47:34). Nadzieję na lepszą drugą połowę dał Krzysztof Szubarga, rzutem z dystansu ustalając rezultat do przerwy na 47:39.

- Przyjechaliśmy do Poznania po zwycięstwo – powtarzał bez przerwy trener Igor Griszczuk swoim koszykarzom. W szatni padły jednak dużo ostrzejsze słowa, które na szczęście pozytywnie podrażniły ambicję włocławian. Poprawili oni znacznie obronę w polu trzech sekund i wreszcie gospodarze nie mogli sobie pozwolić na łatwe zbiórki i akcje z ponowienia. Przełożyło się to natychmiast na rezultat. Anwil wygrał pierwsze pięć minut drugiej odsłony 2:17 i wyszedł na swoje najwyższe prowadzenie w sobotnim meczu – 49:56. Podrażnieni zawodnicy PBG Basketu przełamali swoją niemoc strzelecką i przed czwartą kwartą wypracowali prowadzenie 63:59.

Odrobienie start było możliwe przede wszystkim dzięki rzutom Kamila Chanasa i Nikoli Jovanovicia oraz efektownemu wsadowi Mujo Tuljkovicia. Te punkty pozwoliły Anwilowi ponownie objąć prowadzenie (76:77). Gdy za trzy nie trafił Zbigniew Białek, a w odpowiedzi akcję 2+1 zaprezentował Krzysztof Szubarga wydawało się, że Anwil już nie odpuści przeciwnikowi. Niestety, najskuteczniejszy zawodnik PBG Basketu, Uros Duvnjak zdołał doprowadzić do remisu 80:80 na 24 sekundy przed końcową syreną. Ostatniej akcji nie skończył Mujo Tuljković i w poznańskiej Arenie mieliśmy pierwszą dogrywkę.

Jej przebieg kształtowały rzuty z dystansu Wojciecha Szawarskiego i Andrzeja Pluty. Weterani polskich parkietów pokazali w tym czasie, jak cenną cechą w koszykówce jest doświadczenie. Ich rzuty jednak neutralizowały się i po raz drugi kibice byli świadkami nerwowej końcówki czasu gry. Przy stanie 90:89 oba osobiste trafił Rashard Sullivan, lecz jednym trafieniem odpowiedzieli gospodarze i ponownie mieliśmy remis. Ostatniej, trzysekundowej akcji nie skończył wprowadzony po piątym faulu Alexa Dunna i Rasharda Sullivana, Wojciech Barycz.

Początkowe prowadzenie PBG Basketu w drugiej dogrywce udało się zniwelować dzięki dramatycznemu pościgowi Anwilu. Gdy na minutę przed jej końcem piąte przewinienie popełnił Krzysztof Szubarga, Igor Griszczuk sięgnął po młodego rozgrywającego, Mikea Trimboliego. Amerykanin nie dał się ponieść emocjom i dobrze poprowadził grę włocławian. Bohaterem ostatnich sekund był jednak Andrzej Pluta, który najpierw wykończył indywidualną akcję, a następnie był faulowany i wykorzystał dwa rzuty wolne.

Końcowy sukces 104:107 okupiony był ogromnym wysiłkiem naszych koszykarzy. Schodząc do szatni pytali się wzajemnie, ile ostatecznie było dogrywek i jakim rezultatem zakończył się mecz. Rozemocjonowani, w każdej rozmowie podkreślali klasę rywala. W podobny sposób mecz podsumował trener gospodarzy Eugeniusz Kijewski: Stawiliśmy opór renomowanej firmie. To był piękny, emocjonujący mecz i zwycięzcy należą się brawa, ale my też nie mamy czego się wstydzić.



PBG Basket - Anwil Włocławek 104:107 (25:23, 22:16, 16:22, 17:19, dogr. 11:11, 13:16)

PBG Basket: Duvnjak 21, Białek, Ćirić 18, Szawarski 15, Kljajević 12, Graves 7, Waczyński 6, Radke 5, Cipriano 2.

Anwil: Szubarga 27, Pluta 22, Jovanović 16, Chanas 9, Sullivan 9, Tuljković 9, Barycz 6, Dunn 6, Trimboli3.

SZCZEGÓŁOWE STATYSTYKI