Anwil Włocławek pokonał PBG Basket Poznań 75:63 w meczu 19. kolejki Tauron Basket Ligi i umocnił swoją pozycję w gronie drużyn kwalifikujących się do play-off. Dla Anwilu to piąte zwycięstwo w sześciu ostatnich spotkaniach w TBL.
Anwil Włocławek pokonał PBG Basket Poznań 75:63 w meczu 19. kolejki Tauron Basket Ligi i umocnił swoją pozycję w gronie drużyn kwalifikujących się do play-off. Dla Anwilu to piąte zwycięstwo w sześciu ostatnich spotkaniach w TBL.
Eddie Miller, lider PBG Basketu Poznań i ten koszykarz, którego przed tym meczem włocławianie obawiali się najbardziej świetnie rozpoczął spotkanie. W trzech kolejnych akcjach zdobywał punkty dla swojego zespołu i goście prowadzili w Hali Mistrzów 6:0 po dwóch i pół minutach. Amerykanin dorzucił chwilę później jeszcze dwa punkty z linii rzutów wolnych i było 8:0 dla PBG Basketu. Impas w poczynaniach Anwilu przełamał w końcu Łukasz Majewski, który trafił z dystansu.
Problem gospodarzy tkwił w fatalnej skuteczności. Zawodnicy trenera Emira Mutapcicia z pierwszych 11 prób z gry trafili zaledwie dwa rzuty! To skutkowało oczywiście tym, że ekipa przyjezdna prowadziła, jednak po szybkich ośmiu punktach Millera gra PBG Basketu stanęła w miejscu. Dwie i pół minuty przed końcem pierwszej kwarty było tylko 10:8 dla gości, ale pięć punktów z rzędu Piotra Stelmacha znów dało bezpieczne prowadzenie poznaniakom 15:8.
Gra Anwilu zyskała w końcówce pierwszej części spotkania głównie dzięki Seidowi Hajriciowi. Podkoszowy Anwilu w zaledwie trzy minuty zaliczył aż cztery zbiórki w ataku, podczas gdy cała drużyna PBG Basketu miała tylko jedną zebraną piłkę z atakowanej tablicy. Dobra gra Hajricia nie wystarczyła jednak, aby odrobić straty do rywala i to goście prowadzili po 10 minutach meczu 20:15.
Po zejściu Hajricia szybko pałeczkę po nim przejął Scott Morrison. Kanadyjczyk w trzy minuty drugiej kwarty zdobył wszystkie osiem punktów Anwilu i gospodarze przegrywali już tylko 23:24, ale szybko trójkę w kontrataku trafił Chris Thomas i włocławianie objęli pierwsze w tym meczu prowadzenie 26:24.
To był przełomowy moment, ponieważ Anwil zaczął zyskiwać coraz większą przewagę. Najpierw swoje punkty zdobył będący ostatnio w dobrej formie Dardan Berisha, natomiast później łatwo swojego rywala ograł Stipe Modrić i było już 35:27 dla wicemistrzów Polski, ale prawdziwie piorunująca była końcówka pierwszej połowy. Za trzy trafił Łukasz Majewski, a w ostatniej sekundzie tej części gry to samo uczynił Andrzej Pluta i po 20 minutach meczu było 43:33 dla Anwilu.
15-minutowa przerwa niewiele dała trenerowi PBG Basketu Poznań Milii Bogiceviciowi, bowiem jego koszykarze w dalszym ciągu nie odzyskali formy z początku pierwszej kwarty. Włocławianie za to wykorzystywali każdy najmniejszy błąd rywala, wyprowadzając skuteczne kontry. Tak było w 25. minucie gry, kiedy to Andrzej Pluta otrzymał piłkę na półdystansie i w swoim stylu dorzucił kolejne punkty i Anwil prowadził 50:37.
Wtedy jednak poznaniacy obudzili się. Na parkiecie widoczna była para Eddie Miller - Vladimir Tica i to dzięki nim, a także Piotrowi Stelmachowi przewaga wicemistrzów Polski stopniała do zaledwie trzech punktów (52:49).
Taki stan rzeczy dodał gościom wiary w możliwość zwycięstwa w Hali Mistrzów i dzięki temu mecz zyskał emocji. Anwil jednak nie pozwalał się przełamać i rękoma Dardana Berishy lub Scotta Morrisona cały czas utrzymywał kilkupunktowe prowadzenie.
Gospodarze kropkę nad i wydawali się postawić na nieco ponad trzy minuty przed końcem meczu. Kilka kolejnych udanych akcji Anwilu, a także kompletna niemoc PBG Basketu spowodowała, że wicemistrzowie Polski prowadzili już 70:56 i chyba żadna osoba oglądająca ten mecz w Hali Mistrzów nie miała wątpliwości, że ekipa trenera Emira Mutapcicia wygra to spotkanie.
Ostatecznie gospodarze zwyciężyli 75:63, dzięki czemu zanotowali swoją piątą wygraną w ostatnich sześciu meczach.
Anwil Włocławek - PBG Basket Poznań 75:63 (15:20, 28:13, 11:16, 21:14)
Anwil: Scott Morrison 16, Dardan Berisha 15, Łukasz Majewski 9, Chris Thomas 8, Paul Miller 7, Andrzej Pluta 7, Stipe Modrić 5, Seid Hajrić 4, D.J.Thompson 4, Bartosz Diduszko 0.
PBG Basket: Eddie Miller 21, Vladimir Tica 13, Piotr Stelmach 13, Cliff Hawkins 5, Mujo Tuljković 4, Damian Kulig 3, Łukasz Wiśniewski 3, Sasa Ocokoljić 1, Grzegorz Surmacz 0, Piotr Dąbrowski 0.
Problem gospodarzy tkwił w fatalnej skuteczności. Zawodnicy trenera Emira Mutapcicia z pierwszych 11 prób z gry trafili zaledwie dwa rzuty! To skutkowało oczywiście tym, że ekipa przyjezdna prowadziła, jednak po szybkich ośmiu punktach Millera gra PBG Basketu stanęła w miejscu. Dwie i pół minuty przed końcem pierwszej kwarty było tylko 10:8 dla gości, ale pięć punktów z rzędu Piotra Stelmacha znów dało bezpieczne prowadzenie poznaniakom 15:8.
Gra Anwilu zyskała w końcówce pierwszej części spotkania głównie dzięki Seidowi Hajriciowi. Podkoszowy Anwilu w zaledwie trzy minuty zaliczył aż cztery zbiórki w ataku, podczas gdy cała drużyna PBG Basketu miała tylko jedną zebraną piłkę z atakowanej tablicy. Dobra gra Hajricia nie wystarczyła jednak, aby odrobić straty do rywala i to goście prowadzili po 10 minutach meczu 20:15.
Po zejściu Hajricia szybko pałeczkę po nim przejął Scott Morrison. Kanadyjczyk w trzy minuty drugiej kwarty zdobył wszystkie osiem punktów Anwilu i gospodarze przegrywali już tylko 23:24, ale szybko trójkę w kontrataku trafił Chris Thomas i włocławianie objęli pierwsze w tym meczu prowadzenie 26:24.
To był przełomowy moment, ponieważ Anwil zaczął zyskiwać coraz większą przewagę. Najpierw swoje punkty zdobył będący ostatnio w dobrej formie Dardan Berisha, natomiast później łatwo swojego rywala ograł Stipe Modrić i było już 35:27 dla wicemistrzów Polski, ale prawdziwie piorunująca była końcówka pierwszej połowy. Za trzy trafił Łukasz Majewski, a w ostatniej sekundzie tej części gry to samo uczynił Andrzej Pluta i po 20 minutach meczu było 43:33 dla Anwilu.
15-minutowa przerwa niewiele dała trenerowi PBG Basketu Poznań Milii Bogiceviciowi, bowiem jego koszykarze w dalszym ciągu nie odzyskali formy z początku pierwszej kwarty. Włocławianie za to wykorzystywali każdy najmniejszy błąd rywala, wyprowadzając skuteczne kontry. Tak było w 25. minucie gry, kiedy to Andrzej Pluta otrzymał piłkę na półdystansie i w swoim stylu dorzucił kolejne punkty i Anwil prowadził 50:37.
Wtedy jednak poznaniacy obudzili się. Na parkiecie widoczna była para Eddie Miller - Vladimir Tica i to dzięki nim, a także Piotrowi Stelmachowi przewaga wicemistrzów Polski stopniała do zaledwie trzech punktów (52:49).
Taki stan rzeczy dodał gościom wiary w możliwość zwycięstwa w Hali Mistrzów i dzięki temu mecz zyskał emocji. Anwil jednak nie pozwalał się przełamać i rękoma Dardana Berishy lub Scotta Morrisona cały czas utrzymywał kilkupunktowe prowadzenie.
Gospodarze kropkę nad i wydawali się postawić na nieco ponad trzy minuty przed końcem meczu. Kilka kolejnych udanych akcji Anwilu, a także kompletna niemoc PBG Basketu spowodowała, że wicemistrzowie Polski prowadzili już 70:56 i chyba żadna osoba oglądająca ten mecz w Hali Mistrzów nie miała wątpliwości, że ekipa trenera Emira Mutapcicia wygra to spotkanie.
Ostatecznie gospodarze zwyciężyli 75:63, dzięki czemu zanotowali swoją piątą wygraną w ostatnich sześciu meczach.
Anwil Włocławek - PBG Basket Poznań 75:63 (15:20, 28:13, 11:16, 21:14)
Anwil: Scott Morrison 16, Dardan Berisha 15, Łukasz Majewski 9, Chris Thomas 8, Paul Miller 7, Andrzej Pluta 7, Stipe Modrić 5, Seid Hajrić 4, D.J.Thompson 4, Bartosz Diduszko 0.
PBG Basket: Eddie Miller 21, Vladimir Tica 13, Piotr Stelmach 13, Cliff Hawkins 5, Mujo Tuljković 4, Damian Kulig 3, Łukasz Wiśniewski 3, Sasa Ocokoljić 1, Grzegorz Surmacz 0, Piotr Dąbrowski 0.